piątek, 21 września 2012

Nonu to i nonutamto

Achhh, witajcie :) Znów muszę Was przepraszać za moją niekompetencję. Początek roku mija nieubłaganie, dni mkną szybciej niż expres Hogwart.. A ja próbuję je zatrzymać :)

W szkole? Ok. Podział inny, niż myślałam, parę rzeczy bym zmieniła, kilka mile mnie zaskoczyło. Szkoda, że parę naprawdę fajnym osób jednak jest w 2a.. A ja, jak sobie skrycie życzyłam, jestem c ^^ Łuchu! Nauczyciele - większość się nie zmieniła, ale pani Zuzia nas opuściła :( Nie pocieszona jestem.. Nie wiem, przepraszam, nie mogę się skupić.. Jutro maraton matematyczny. Caaały dzień mi zejdzie. Hahaha, nie mogę z siebie, ale postanowiłam, że muszę się odezwać, choćby nie wiem jakie bzdury wyszły spod klawiatury, po prostu muszę.

Ostatnio przyszło mi do głowy parę refleksji, głębokich, nienaturalnych, do których nie mam teraz głowy, ale kiedyś będę musiała poświęcić im posty z serii "Nocne Przemyślenia" :)
Pierwsze dotyczyło życia. Tego, że cieszę się, że żyję, że mogę oddychać, czuć, widzieć i słyszeć, że mogę kochać, lubić i nienawidzić, że mam prawo myśleć, wyrażać swoje zdanie i być szczęśliwą. I byłam, czułam to wszystko. Przez jedną krótką chwilę, wiedziałam po co żyję ;D I śmiałam się z czystego niczym diament szczęścia. Życzę tego uczucia wszystkim, wrogom, znajomym, ludziom, których kocham, a także tym, których nigdy nie poznałam i nie poznam, bo to chyba najwspanialsze uczucie, jakiego dotychczas doznałam, mimo tej suchej, nieosobowej oprawy mych pustych słów.
A drugie napomknęło na inne światy. Światy książek, filmów i seriali. Skończyłam Eragona i poczułam głęboki smutek, natychmiastową tęsknotę. Przez ostatnie miesiące Eragon i inni bohaterowie serii Dziedzictwo żyli ze mną, pomagali mi i towarzyszyli, zajmując każdą wolną, zbłąkaną myśl, a teraz.. Czuję po nich pustkę, bo po tak długim czasie spędzonym razem brak mi ich, i to bardzo. I doszłam do wniosku, że to jak i co piszę, czym się interesuję, co lubię, na co zwracam uwagę, cała moja codzienność zmienia się wraz z coraz to nowymi książkami.. Najbardziej wpływają na mnie oczywiście długie sagi i książki "pełne", głębokie, zawierające coś ponad wszystkimi innymi, ale każda zostawia mniejsze bądź większe piętno. W końcu to zrozumiałam :) I zrozumiałam też jak wiele moich marzeń wiąże się ze światem wyobraźni, a co gorsza, jak wiele marzeń nie może się NIGDY spełnić.. ;c
To tylko wstęp. Choć znacie zarys moich myśli, mam jeszcze wiele do powiedzenia na ten temat. Przepraszam za suchy ton, cały tydzień po 7 do 9 lekcji daje lekko w kość ;)

A tak na koniec, może na osłodę i w formie kolejnych przeprosin, za całokształt posta, chciałam Wam pokazać mój ostatni obrazek przedstawiający "nonucoś" xD Spodobał się Kamie, więc jej go dedykuję :) Dziękuję!


Papa, kochani! :)