Ulotne jak jedwabiste
motyle,
a jednocześnie pełne
gracji i spokoju nosorożca.
Szarżujące niczym zając,
pełne krwiożerczości
owcy,
przy Tobie – potulne
jakoby wilk.
Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.
Są wszystkim, a więc
niczym.
Najważniejsze, kompletnie
nieistotne.
Dla każdego inne,
choć zawsze mają ten sam
sens.
Owijają mnie w kokon,
pętają nicią pajęczą,
niczym tygrzyk ćmę.
Biedną, niczego
nieświadomą ćmę.
I nic nie da zawzięte
trzepotanie,
rzucanie się wewnątrz
pułapki.
Bo dzisiaj to moje własne
sidła.
Szamoczę się ze sobą.
Czasem mam wrażenie, że
wszystko dzieje się poza mną.
Niezależny owoc
przypadku,
nagięty odrobinę do
naszej woli za ich pomocą.
To moja rzeczywistość.
Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.
Są słowem. Są emocją.
Są chwilą.
zima 2013
Akurat do tej pracy mam wytłumaczenie (do szkoły i takie tam), więc jeśli ktoś by chciał, pod spodem ma coś, co w końcu pozwoli mu zrozumieć co chcę przekazać. Chociaż w tym jednym wierszu c; Przy okazji poczyta chwilę o mnie, bo jestem leniwa i nie chce mi się wybierać stąd info tylko o tym wierszyku xd










