poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Ach, te wahania nastrojów... c:

Dzień jak co dzień, niby zwyczajny, a trochę zakręcony. Zapowiadał się potwornie, skończył przyzwoicie.

Wczorajszy wieczór spędziłam ciskając z oczu błyskawice. A bo konkurs, a bo późno, a bo dostałam 8 razy więcej od reszty. A bo po prostu lubię czasem się pozłościć. Poranek jeszcze gorszy. A bo się nie wyrobiłam, a bo złoszczenie się dwa razy pod rząd mnie rozzłaszcza, a bo jak zwykle biegłam na autobus, ale jak nie zwykle nie zdążyłam (grrr, kierowco, któremu dwie sekundy robią tak wielką różnicę, niech Cię tylko zidentyfikuję!). I Zuzu była po prostu bezczelna. Ale spotkałam Pat z Kler ^^ I trochę mi przeszło. A potem puściłam Evanescence na full i miałam wszystko w tyłeczku. I było dobrze, puki nie weszłam do szkoły. I znowu wściekłość owładnęła mnie swą lepką siecią. Dzięki Bogu tak rzadko jestem w szkole naprawdę zła, że gdy to się zdarzy, wszyscy dają mi spokój i omijają szerokim łukiem. I dobrze, jeszcze w szale wydrapałabym im oczy. I niepotrzebnie zdarła sobie gardło przy okazji. Wracając - w połowie drugiej lekcji wyszliśmy 7-osobową grupą na ten przeklęty konkurs, a dokładniej wrocławski rajd kulturoznawczy (czy coś w ten deseń). I mój nastrój diametralnie się zmienił. Bo nie było presji, jak zazwyczaj, a miejsce, które zajmiemy, nie grało żadnej roli. Zerwanie się z lekcji i wspólne spędzenie czasu - to był nasz cel. Chill out. I było baardzo ok c: Nasz boss (Stasiu-przewodnik), prowadził nas nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak, ale zmieściliśmy się w czasie bez większego problemu (okej, Hanka pod koniec nie dawała rady, ale jeśli jej pojawienie się na wuefie to prawdziwe święto... xd). Pytania też nie były takie trudne (szczególnie, gdy w pogotowiu czekał telefon Machalicy z pakietem internetowym c:). I nie dość, że skończyliśmy wcześniej, to jeszcze pan Orfeusz podwiózł nas na rynek (a stamtąd do domciu już prościutko).

I wiecie co? Ten dzień był naprawdę ok ^^

Jeszcze tylko jutro. Sprawdzian z matmy, omawianie "Kamizelki" (piękna nowela ;c), organizowanie jakiś uroczystości i konkursów z wychowawczynią, co bezpośrednio wiąże się z przepadnięciem drugiej godziny polskiego i historii, dwa niemieckie (to będzie rzeź, istna rzeź ;__;), omawianie spr z fiz iiiii... DO 13 WOLNE! *.* Juuuuupi!

[*moja kochana szkoła 6-10 maja jedzie na wycieczkę, a ponieważ ja im nie towarzyszę...]




Ok, kochani :3 Dobranoc i do następnego!

niedziela, 28 kwietnia 2013

Restartujesz bloga. I piszesz na nim bzdury.

Dziwne to wszystko. Mam wrażenie, jakby moje życie bez przerwy zataczało koła po stałym torze. Ale każdy nowy okrąg jest trochę inny. To tak jak z książkami Trudi. Same trylogie, wszystkie napisane na identycznym schemacie, niby podobne, a jednak różne. lol. I tak je kocham <3

Nie mogę dzisiaj zebrać się na normalnego posta xd Nic się nie dzieje. Słucham dziwnej muzyki. Nigdy takiej nie słuchałam xd Choć wiem, że tego nie przeczytasz, to Twoja wina... Tak samo jak to, że zasypiam z otwartymi oczami. Never mind...

Franek ma dzisiaj odpał xd Śmieje się bez przerwy, wystarczy, że na niego spojrzysz, a i to nie jest konieczne. Małe dzieci są przesłodkie, gdy się śmieją ^^

Chyba pójdę z psem. Nikogo dzisiaj na dwór nie wywlokę, jtr macie wycieczkę. Miłej zabawy ^^

Hej?

Dziwnie się czuję, pisząc tutaj po półrocznej ciszy.. c;

Przez cały ten czas tyle się zmieniło, tyle odeszło, ale równie wiele pozostało. I coś niecoś przyszło. Więc jeśli będę tutaj pisać, to już nie tak samo. Ten blog stanie się inny. Tak jak ja, Ty, my, oni. Tak jak wszystko. Ale nic nie obiecuję. Jeszcze nigdy nie dotrzymałam tutaj obietnicy. Po co składać kolejne?

Nie mogłam paczeć na tamtą szatę. Stąd zmiana. Chyba na lepsze. Z resztą to, co jest teraz, lepiej odzwierciedla mnie samą. Dlaczego nazwa taka, a nie inna? Po prostu. Ostatnio funkcjonuję tylko na granicy, granicy dnia i nocy, granicy jawy i snu. Nigdy nie potrafię zdecydować, która pora jest lepsza, a granica to załamanie, połączenie obu. W cieniutką nić jedności. Nie trzeba wybierać. Poza tym lubię kosmos. I chmurki ^^

Zrobiłam porządek z blogami. Z czterech pozostał jeden. Historii nie liczę, bo tam nic nie było i nadal nie ma. Może będzie, chciałabym żeby było. Ale nie umieszczę tam na pewno tej kupki nieumiejętnie skleconych zdań i śmierdzącego tandetą pomysłu, która zalegała kiedyś. Ostatnio przeleciała mi przez łepek pewna, trochę chora, choć ciekawa idea, ale błyskotliwa lampeczka zastępująca mi mózg zgasła tak szybko, jak się zaświeciła. Zobaczymy, może zapali się znów i coś nastukam we writerze xd



Ok, kochani, jeśli jeszcze tam wg jesteście. Przepraszam, za podławy nastrój. Nie wsypałam się xd (ciekawe dlaczego.. hahahahaha xd)

Do zobaczenia!