Tak bardzo uwielbiam Glee. Teraz leci i leci, bo choroba w końcu i mnie dopadła. Smutanie powinno nadejść, ale w sumie cały piątek w domu był oke. Chociaż nie, jednak nie. Miałyśmy iść do kina, poza tym zaplanowano akcję w muzeum i na lekcjach było śmiesznie. I Hania i Karol... Ech. A ja pod kocykiem, z herbatką, zakatarzona, chusteczek wszędzie pełno, siedzę sobie przed moim kochanym serialem, taki foreweralołnowy człowiek. Wczoraj <i dzisiaj> telefoniczne połączenie konferencyjne z Zuzką i Karolem od 22:40 do 00:43. Uwielbiam <3
I'm starting with the man in the mirror
I'm asking him to change his ways
And no message could have been any clearer
If you wanna make the world a better place.
Gdyby to było takie proste. Albo jeszcze prostsze niż takie proste. Patrzysz na siebie, wyliczasz te wszystkie wady, pstrykasz palcami, a one znikają. Tylko czy życie miałoby wtedy jakiś większy sens? Do tego dążymy w czasie jego trwania, do stawania się lepszym sobą, najlepszych, jaki może tylko być. Do sprawiania, by świat stawał się przez to lepszym, tak by Ci, którzy przyjdą po nas, mieli grunt dobry do wzrostu i rozkwitu. Bo ostatnio myślałam, po co w ogóle egzystujemy, taka to ze mnie idiotka, tylu ludzi bilion razy ode mnie mądrzejszych o tym myślało latami i nie znalazło dobrej odpowiedzi, a ja poświęciłam kilka poranków, ze dwa popołudnia i trochę nocnego czasu a już coś tam w moim łebku wykiełkowało. Z drugiej strony myślałam tylko o życiu jednostki. Urodzić się, poprawić warunki egzystencjalne, wydać potomstwo, wychować potomstwo na lepsze od nas samych, jeszcze trochę poprawić ogólne warunki i zemrzeć, dając robakom trochę pokarmu. Okej. Tak jak kwiatki. Więdną, ale dzięki nim niedługo, na wiosnę, wyrosną nowe kwiatki, na lepszej ziemi, która została/zostanie wzbogacona przez te stare, umierające biedactwa. Tylko po co w ogóle istnieją kwiatki? Żeby pszczółki miały pokarm i ludzie mogli się jarać, bo kwiatki są takie ładne i czasami mają fajne właściwości. Okej, to po co są pszczółki i ludzie? Żeby dawać ludziom miód, hahaha. I niedźwiedziom, niedźwiedziom też. Oke, to po co są niedźwiedzie i ludzie? Żeby umożliwić egzystencję padlinożerców? Itd, itd, itd, itd, itd. Takie zamknięte, błędne koło, kurczę. Rozumiecie mój problem? Wiem, że nie potrzebuję tej wiedzy, po prostu powinnam cieszyć się tym, że ta piękna sobota jest taka słoneczna, ale... Taka ludzka natura. Chcemy wiedzieć WSZYSTKO. Ja na przykład chciałabym też wiedzieć, co w sumie dzieje się między Hanią a Karolem, bo relacje z drugiej ręki to nie mój wymarzony sposób pozyskiwania informacji. Przy temacie informacji z drugiej ręki, myślicie, że gdyby ktoś wrócił na ziemię ze świata zmarłych, uwierzylibyśmy mu?
Takim o to optymistycznym akcentem otwieram dzisiejsze obrady. Enjoy :3
sobota, 5 października 2013
sobota, 28 września 2013
Life is beautiful ♥
Dzień chłopaka tużtuż, film nakręcony, wyszedł śmiesznie, trochę chamsko, ale śmiesznie. Będą zadowoleni. A ja czujem, że żyjem. W pewnym stopniu co prawda, ale od czegoś trzeba zacząć. Nowi ludzie i natychmiast robi się ciekawiej. Parnas gimbazieje. Odrobinkę, ale zawsze, jak na Parnas to i tak dużo. Plotki, plotki i jeszcze raz plotki <3 Niedługo nocowanie u Zuzki, będzie faza, oj będzie. Kam, my też musimy ogarnąć c; Iiii nie wiem, co napisać. Tak. Uwielbiam, gdy ludzie olewają moje smsy -.- Rozumiem, nie odpisywać pół dnia, ale całe dwa? Kurcze. Obejrzałam ten film, Kam, faaajny c: Okeoke, nie wiem czym jeszcze zaspamować, więc macie rysunek czegoś, na którym nic nie widać. Ponieważ nie wiem co to, przypinam etykietkę "sztuka nowoczesna".
piątek, 20 września 2013
Zagubiona w chaosie schematycznej codzienności.
Bo ostatnio czuję się źle. Po prostu źle. Smutno. Czuję jak ciąży mi w piersi całkowicie puste serce. Patrzę na świat oczami bez wyrazu, chociaż dalej skaczę i piszczę i śmieję się, wciąż i wciąż teoretycznie będąc tą samą głupiutką dziewczynką. Ale czuję się... taka nijaka. Beznadziejnie nijaka. Dlaczego muszę być aż tak skrajna? Zawsze niewiele było potrzeba by mnie rozśmieszyć, zawsze podświadomie czekałam na najdrobniejszą iskierkę, która natychmiast rozniecała we mnie ogień radości, wzbudzała falę niepohamowanego szczęścia. Zawsze byłam taka beztroska. A teraz... obejrzałam ostatnio bardzo smutny film. "Jutro będzie lepiej". Myląca nazwa. Usłyszałam o wypadku, o śmierci w szpitalach, o biednych, cierpiących dzieciach. Tyle piosenek o tym wszystkim... Bo zawsze instynktownie omijałam trudne tematy. Niewygodne, przytłaczające kwestie. Niby taka empatyczna, niby taka miła, ale tak naprawdę uciekająca przed prawdziwymi problemami, przed choćby wiedzą o nich. Jakąkolwiek wzmianką. Teraz tak niewiele trzeba, żebym zaczęła płakać. Wystarczy dosłownie podmuch wiatru, przypadkowy dźwięk, urywek filmu. Cokolwiek. I choć wiem, że to nic nie zmieni, i tak zapadam się w siebie. Po co? To dobre pytanie. Powinnam wyjść, zrobić coś, pomóc, skoro już niby się tym wszystkim "przejmuję". Ale nadal tu siedzę, pisząc te bzdury, zamiast ruszyć tyłek i zmienić świat...
poniedziałek, 16 września 2013
Give Me Love
Lubię tę piosenką. Nie za dużo czy często, ale lubię. Weronika wpadła do pokoju, prosząc mnie o ściszenie muzy i zaprzestanie śpiewania. W odpowiedzi tylko wybuchnęłam śmiechem. Ostatnio znów dużo się śmieję. Może to dlatego, że chcę jakoś rozjaśnić sobie pochmurne dni? Nie myślcie, że naprawdę mam syndrom złego serduszka, ściszyłam. I śpiewam naprawdę cicho. W sumie na miejscu Weroniki poprosiłabym siebie o to samo, bo mój śpiew... Chodziliście ze mną na muzykę, nie muszę tłumaczyć xd Lekcje idą zbyt łatwo, coś jest nie tak. Wrócili do domu. Z jednej strony się cieszę, z drugiej te chwile wolności <3 Nie, tak naprawdę lubię, gdy są tutaj, ze mną. Przepraszam, że codziennie notka o niczym, ale jakoś poczebuje tego. Tak, tak, od wklejania zdjęcia i kilku słów jest photoblog/instagram/whatever, ale nie mam wi-fi w komóreczce <so sad ;-; >, a to pierwsze nie jest dla mnie.
Moja obecna tapeta, jedna z chyba 60-sięciu, zmieni się za 3 minuty xd
Moja obecna tapeta, jedna z chyba 60-sięciu, zmieni się za 3 minuty xd
sobota, 14 września 2013
I żyjemy dalej.
Hej. Początek roku szkolnego wyjątkowo lajtowy. Aż dziwnie, przecież to już trzecia klasa. Widocznie doświadczam ciszy przed burzą. Cóż, mam zamiar korzystać, póki trwa c: Tak więc dziś/wczoraj nocowanko, jestem nieprzytomna. Ale z głośników płyną takie zajebiste dźwięki, w dłoniach cieplutki kubek parującej herbatki, na grzbiecie kocyk, a za oknem szarość. Czego chcieć więcej? Mmmm, uwielbiam czuć się tak przytulnie, szczególnie w tym pokoju. Każdy od czasu do czasu potrzebuje troszkę chillu. Mam zamiar obejrzeć jakiś film. Macie coś ciekawego do polecenia? Najbardziej odpowiadałaby mi jakaś głupawa komedia romantyczna. Pasowałaby do nastroju. Okej, chyba starczy pisania o tym, jak mi dobrze w samotny, sobotni, deszczowy wieczór września.
Dziękuję, dzisiaj było uroczo ^^ Wczoraj też. Kama, nie przejmuj się, dasz radę.
![]() |
| No comment. |
niedziela, 11 sierpnia 2013
Lubię śmietanę. I sałatki owocowe.
Hajo, moi mili, życie se leci, lol. W końcu wzięłam się za przejrzenie zdjęć z podstawówki... Zajebiste <3 Cały czas się śmieje, bo każde niesie ze sobą wspomnienia. Czasami nie mogę uwierzyć, że to naprawdę my, że tak wyglądaliśmy, że tacy byliśmy. Tamte czasy wydają się odległe o lata świetlne. Chociaż niektóre sytuacje pamiętam, jakby miały miejsce dosłownie wczoraj ^^ Kama, jak Ci wysłać c.d. ze spacerku i wg?
Znowu poruszę temat burzy, ale nie powinno to chyba nikogo dziwić, bo nawiedza ona nas od kilku dni każdej nocy <ależ to logiczne! od kilku dni każdej nocy... nevermind>. Lubię czasami utożsamiać się z burzą. Albo z morzem. Nigdy nie byłam pewna, czy słusznie, ale chyba podświadomość mnie nie zawiodła, bo powiedziano mi ostatnio, że faktycznie jestem burzliwa, gwałtowna i zmienna jak prawdziwa burza. Zastanawiałam się, czy to właściwie zaleta, czy też powinnam traktować tę część mojej cudownej osobowości jako wadę. Wydaje mi się, że raczej to drugie. Z drugiej strony lubię być gwałtowna. Może nie zmienna, za tym nie przepadam, ale gwałtowna owszem. I tak sobie myślę, że, czy tego chcę czy nie, moje teoretyczne podobieństwo do burzy jest jedną z kluczowych elementów, składających się na "rdzeńmojejosobowości". No bo wpływa na mój sposób postrzegania świata i reakcję w większości sytuacji. Na sedno "mnie". Przepraszam, że znowu moja cudna i chwalebna osoba jest przykładem, ale, właśnie, miała być tylko przykładem. Chciałam nakłonić Was do zastanowienia się nad tym, do jakiego zjawiska pogodowego, żywiołu, whatever wy najbardziej pasujecie. Tak naprawdę, naprawdę, patrząc nie przez pryzmat marzeń i pragnień, ale rzeczywistości. Nie wiem po co... może przypomni Wam się, gdy z nudów będziecie tępo wpatrywać się w chmurki i postanowicie poświęcić trochę czasu na zgłębianie własnej osobowości i poznawanie siebie. Taaaak. Jak ambitnie. Szczerze mówiąc wydaje mi się, że im lepiej znamy sami siebie, tym łatwiej jest nam żyć. Nie, wróć, korekta. Im lepiej znamy i im bardziej akceptujemy siebie, tym łatwiej jest nam żyć i stawać się coraz lepszym. Bo jak dokonywać poprawek, nie wiedząc co się zepsuło? A pamiętajmy, że ten, kto stoi w miejscu, tak naprawdę się cofa.
Poza tym zastanawiałam się ostatnio nad tym, czym właściwie jest czas i doszłam do prostego wniosku - czas to zmiany. Gdyby nic się nie zmieniało, czas musiałby stanąć. A nawet, gdyby płynął, nie miałoby to znaczenia, bo nikt i nic by tego nie zaobserwowało. Czas trwa, dopóki coś zmienia się w ciągu jego trwania. Tak mi się wydaje. No bo inaczej nie miałoby to sensu. Z drugiej strony - czy wszystko musi mieć sens? Kurcze.. Jak ja kocham gubić się we własnych myślach! -.-
PS: Dziękuję, za zaznaczanie boksów pod postami <3 To dużo dla mnie znaczy <wiem, wiem, nie ma to jak jaranie się lajkami. Np. za profilowe, hahahahhahahahha c;>
![]() |
| obrazek oczywiście z internetu. Ale zrobiłoby się taką ^^ |
Znowu poruszę temat burzy, ale nie powinno to chyba nikogo dziwić, bo nawiedza ona nas od kilku dni każdej nocy <ależ to logiczne! od kilku dni każdej nocy... nevermind>. Lubię czasami utożsamiać się z burzą. Albo z morzem. Nigdy nie byłam pewna, czy słusznie, ale chyba podświadomość mnie nie zawiodła, bo powiedziano mi ostatnio, że faktycznie jestem burzliwa, gwałtowna i zmienna jak prawdziwa burza. Zastanawiałam się, czy to właściwie zaleta, czy też powinnam traktować tę część mojej cudownej osobowości jako wadę. Wydaje mi się, że raczej to drugie. Z drugiej strony lubię być gwałtowna. Może nie zmienna, za tym nie przepadam, ale gwałtowna owszem. I tak sobie myślę, że, czy tego chcę czy nie, moje teoretyczne podobieństwo do burzy jest jedną z kluczowych elementów, składających się na "rdzeńmojejosobowości". No bo wpływa na mój sposób postrzegania świata i reakcję w większości sytuacji. Na sedno "mnie". Przepraszam, że znowu moja cudna i chwalebna osoba jest przykładem, ale, właśnie, miała być tylko przykładem. Chciałam nakłonić Was do zastanowienia się nad tym, do jakiego zjawiska pogodowego, żywiołu, whatever wy najbardziej pasujecie. Tak naprawdę, naprawdę, patrząc nie przez pryzmat marzeń i pragnień, ale rzeczywistości. Nie wiem po co... może przypomni Wam się, gdy z nudów będziecie tępo wpatrywać się w chmurki i postanowicie poświęcić trochę czasu na zgłębianie własnej osobowości i poznawanie siebie. Taaaak. Jak ambitnie. Szczerze mówiąc wydaje mi się, że im lepiej znamy sami siebie, tym łatwiej jest nam żyć. Nie, wróć, korekta. Im lepiej znamy i im bardziej akceptujemy siebie, tym łatwiej jest nam żyć i stawać się coraz lepszym. Bo jak dokonywać poprawek, nie wiedząc co się zepsuło? A pamiętajmy, że ten, kto stoi w miejscu, tak naprawdę się cofa.
Poza tym zastanawiałam się ostatnio nad tym, czym właściwie jest czas i doszłam do prostego wniosku - czas to zmiany. Gdyby nic się nie zmieniało, czas musiałby stanąć. A nawet, gdyby płynął, nie miałoby to znaczenia, bo nikt i nic by tego nie zaobserwowało. Czas trwa, dopóki coś zmienia się w ciągu jego trwania. Tak mi się wydaje. No bo inaczej nie miałoby to sensu. Z drugiej strony - czy wszystko musi mieć sens? Kurcze.. Jak ja kocham gubić się we własnych myślach! -.-
PS: Dziękuję, za zaznaczanie boksów pod postami <3 To dużo dla mnie znaczy <wiem, wiem, nie ma to jak jaranie się lajkami. Np. za profilowe, hahahahhahahahha c;>
czwartek, 8 sierpnia 2013
Taaa, ogarnij, o co mi chodzi, a już zawsze będę Cię nazywać Mistrzem.
Znowu zbiera się na burze. Gdzieś tam, daleko pioruny błyskają tak mocno, że widzę je z mojego okna. Nie pozwalają dostrzec wszystkich gwiazd. Mimo to cieszę się, bo chłodne, nocne powietrze jest nieopisaną ulgą po kolejnym dniu istnej suszy. Kiedy to się skończy? ;-; Chciałabym, żeby zaczęło padać. Bo same pioruny wydają się... niepełne xd I trochę straszne. Kurcze, znowu w zwykłym tekście o pogodzie odnajduję drugie, "filozoficzne" dno. Ja pierdziele, mam już siebie dość pod tym względem. Moje myśli latają w głowie tak szybko, że nie potrafię skupić się na ani jednej. Okej, jest jedna, do której wciąż wracam...
Z jednej strony chciałabym wszystko tutaj napisać, z drugiej wiem, że tego nie zrobię. W końcu sama nie wiem, o czym myślę i co czuję xd Oglądanie Glee sprawia, że między wybuchami śmiechu i ekscytacji, coraz bardziej się dołuję. A Rachel to niestety idiotka ;-; Przynajmniej na etapie pierwszego sezonu. A ja... a ja czasami mam wrażenie, że trochę ją przypominam.
Nie chcę już dłużej czekać.
Z jednej strony chciałabym wszystko tutaj napisać, z drugiej wiem, że tego nie zrobię. W końcu sama nie wiem, o czym myślę i co czuję xd Oglądanie Glee sprawia, że między wybuchami śmiechu i ekscytacji, coraz bardziej się dołuję. A Rachel to niestety idiotka ;-; Przynajmniej na etapie pierwszego sezonu. A ja... a ja czasami mam wrażenie, że trochę ją przypominam.
Nie chcę już dłużej czekać.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Słowo.
Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele może znaczyć jedno, krótkie słowo. Myślałam, że wiem, ale nie wiedziałam. Kilka dźwięków, zbitek liter. Nawet jeśli nie jest podsycane emocjami, może zmienić wszystko. Dosłownie wszystko. Tylko czy jeśli jeden wyraz zburzył przyjaźń, to czy była ona prawdziwa? Przyjaźń wymaga lojalności, słów nie można rzucać na wiatr. A ja zawsze paplam bez sensu i zastanowienia. Nieświadomość jest błoga dopóki trwa. Po przebudzeniu jest gorzej, niż gdybyś nie zasypiał. Tak naprawdę przyjaźń przetrwa i tysiąc słów, ale będzie coraz mniej szczera. I odbudowanie jej coraz trudniejsze.
Mam telefon. c:
Mam telefon. c:
wtorek, 30 lipca 2013
Jaaacie *.*
Jaaaaakie wyprzedaże! *.* Takie okazje się znajduje, że hoho! Od strojów kąpielowych < ;D > po dżinsowe koszule. Wg jaka ja normalnie szalona, codziennie do Magnolii, nie ma co xd Pierwszy raz w życiu naprawdę udało mi się trafić na niesamowitą przecenę i jestem tak podekscytowana, że aż sobie skaczę na krzesełku. Lol. Wg znowu oglądam glee od początku. I zastanawiałam się nad moim życiem. Nad tym, kogo w nim goszczę, kogo jeszcze chciałabym gościć i kogo najchętniej wyrzuciłabym za drzwi. I właściwie nie jest aż tak źle c: Jeśli ktokolwiek do mnie pisał/dzwonił - chwilowo nie mam telefonu :c
poniedziałek, 22 lipca 2013
Hejczi. Spoczi. Bajczi.
Czas se płynie. Chcę pojechać do sklepu i kupić nie wiem co i nie wiem po co. Chcę coś zrobić, ale przede mną te same pytania. I ta sama odpowiedź: "nie wiem". Nigdy nic nie wiem. To się robi nudne xd Wakacje, wakacje, wakacje, słońce. Siostra chce jechać do kina. Avec moi. To dziwne, ale okej, każdy może mieć jakiś odpał. Pofarbowałam włosy. Ale ze mnie krejzolka, nie ma co. Ta szamponetka! Zróbmy coś naprawdę szaaaalonego. Proszę. Mam wrażenie, że zaraz umrę. Postawcie mi świeczkę.
Lubię świeczki. Czuuję się jak zombie. Bu.
Ten kot ma zajebiszte umaszczenie *.* I oczka. Ale to już wiecie xd
wtorek, 9 lipca 2013
Czechy
A no było się wczoraj w Czechach, na basenie :D Z Kamą <3 Stanie na rękach, fikołki i takie tam. Kuba szczelił focha xd Ser był pyszny, a jazda samochodem śmieszna i bardzo mi było miło, a wg dzisiaj spotkałam Twojego tatę, Kamilo, i obiecał, że mi wyślesz zdjęcia, więc czymam za słowo. Na spontana wszystko było wg. A, i jadę do babci dopiero jutro jednak. Taaaa. Klaro, rozmowa przeurocza, z resztą tak samo z Tobą, Patrycjo c: Wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Nie mam jednak już ochoty na zwierzenia, za dużo książki xd
Książki, książki, książki, Werber
Nie lubię kończyć książek. Szczególnie takich, do których łatwo jest się przywiązać lub które trudno zrozumieć... Po pierwszych pozostaje pustka w sercu, po drugich w umyśle. Co właśnie przeczytałaś? ~znudzony głos. Myślałam już, że nie zapytasz, przecież zdążyłam wspomnieć o tej książce chyba każdemu! Cała Tomala, która 10 razy opowiada o tym samym.Czeka Was 11-sty raz. Otóż mam właśnie przed sobą "Imperium aniołów" Bernarda Werbera. Należy do drugiej grupy. Do pierwszej jeszcze nie, bo ma ciąg dalszy, ale na pewno już niedługo też się tam znajdzie. Rzadko zdarza mi się, żeby jakaś powieść trafiła i do serca i do umysłu. Ta jest widocznie stosunkowo wyjątkowa. W ogóle może ktoś słyszał <nie ode mnie> o wymienionym tytule lub autorze? Inne książki tego francuskiego pisarza science fiction to między innymi "Imperium mrówek", rozpoczynające cały cykl, który muszę przeczytać, "Gwiezdny motyl", wiele, wiele powieści nadal nie przetłumaczonych na język polski i jak na razie jedyna odnoga twórczości Bernarda, o którą zahaczyłam, czyli cykl o tanatonautach, otwierany właśnie pozycją pod tym początkowo zagadkowych tytułem - "Tanatonauci" (o czym niestety nie wiedziałam, kupując "Imperium" i zaczęłam cykl od środka. Nie popełniajcie mojego błędu.). Moim głównym problemem jest fakt, że niesamowite dzieła Francuza dość trudno jest znaleźć i zakupić. Ale ach, ta doba komputerów! *w tym momencie oddaję pokłony dla uczczenia chwały twórców internetu* Chociaż i tak mam trudności ze znalezieniem okazji do kupna kolejnych pozycji.. Będzie ciężko. Nie zrażajcie się tym, że powieści Werbera zalicza się do grona sf, bo aż takie klasycznie sf znowu nie są. Mają (a przynajmniej ta jedna na pewno) w sobie za to coś niesamowicie fascynującego, mistycznego. I filozoficznego. Znowu nie będę pisać recenzji. Dam Wam za to parę linków, o, proszę bardzo i powklejam opisy od wydawcy. Na dole są, można się częstować. Chcę zwrócić Waszą uwagę na tę niecodzienną pozycję, nie jestem wstanie sama jej określić, pozostawiam to lepszym i zmuszam Was tym samym do zagłębienia się w temat na własną rękę. A gra jest warta świeczki. Właśnie czegoś takiego szukałam, czegoś, co łączy w sobie wyobraźnię <i to naprawdę rozbudowaną>, filozofię, odrobinę humoru, abstrakcji i co przekazuje sobą wartości nieco bardziej wygórowane czy skomplikowane niż "odwieczna walka dobra ze złem" jak to się ma w moich wszystkich fantasy lub "miłość jest cudowna i wielka" z nudnych, pustych romansów. Chciałam pomyśleć. "Imperium aniołów" pozwala myśleć. Zmusza do myślenia. Co jakiś czas musisz wręcz robić sobie przerwę od lektury, by wszystko ogarnąć i spróbować rozważyć podsunięte przez Werbera koncepcje. Tak, to nie jest powieść na jeden wieczór. Przeczytanie jej w okresie krótszym niż tydzień <mam na myśli PRZECZYTANIE, zawiera się w tym rozważenie i zrozumienie> jest chyba niemożliwe. Sama już po kilku godzinach od dobicia do ostatniej strony wiem, że może jutro, a może w czwartek zacznę ją od początku. Żeby naprawdę ogarnąć. Bo jest niesamowita. I tyle. A Bernard Werber ma moje poważanie i niesamowity szacunek oraz podziw <co mu po tym, ale co tam>. Podsumowując - "Imperium" bardzo mocno wpływa na człowieka i pozostawia po sobie ślad mimo hejtów ze strony krytyków na biednego geniusza Bernarda. Polecam i to gorąco. Mam wrażenie, że to nie chwilowe zauroczenie. I chciałam zaznaczyć, że sposób pisania jest także niecodzienny i bardzo mi się po prostu spodobał. Mam przede wszystkim na myśli "podział tekstu/treści" i nietypowe wtrącenia. Ale więcej zdradzać nie będę, sami się przekonajcie... I poniższe opisy nie ukazują głębi książki. Ale co tam.
Co myślą o nas aniołowie? Co mogą zrobić, by nam pomóc? Czego oczekują od ludzkości?
Bernard Werber stara się po raz kolejny skłonić nas do refleksji nad istotą życia, czerpiąc przy tym ze starożytnej mądrości, współczesnej filozofii, a jednocześnie nie zapominając o poczuciu humoru. Podążając śladami młodego anioła, odkrywamy zadziwiającą perspektywę naszego śmiertelnego życia.
Były tanatonauta, Michael Pinson, przeszedł na drugą stronę. Stał się aniołem. Zaczął pracę w pełnym wymiarze godzin. Miejsce jej wykonywania: Raj. Po pierwszym szoku, Michael zdaje sobie sprawę, że bycie aniołem to nie tylko przyjemność. Zwłaszcza, gdy jest się odpowiedzialnym za trzech trudnych w obyciu śmiertelników: za Venus, amerykańską aktorkę cierpiącą na uporczywe migreny, za Igora, rosyjskiego żołnierza i zarazem króla pokera oraz za wiecznie przerażonego Jacquesa. Co więcej, jego mentor Edmond Wells dokładnie sprecyzował, że zadanie Michaela polega na spełnianiu wszystkich życzeń swych podopiecznych, niezależnie od tego jak bardzo będą niedorzeczne.
Jednakże Michael, niespokojny badacz, wciąż lubi przygody. Niczym zbuntowany anioł wyznaczył sobie inny cel: odkryć to, co kryje się po drugiej stronie i spróbować dotrzeć do świata bogów.
RECENZYJKI:
[link] :: [link] :: [link] <-- komentarze pod spodem!
Co myślą o nas aniołowie? Co mogą zrobić, by nam pomóc? Czego oczekują od ludzkości?Bernard Werber stara się po raz kolejny skłonić nas do refleksji nad istotą życia, czerpiąc przy tym ze starożytnej mądrości, współczesnej filozofii, a jednocześnie nie zapominając o poczuciu humoru. Podążając śladami młodego anioła, odkrywamy zadziwiającą perspektywę naszego śmiertelnego życia.
Były tanatonauta, Michael Pinson, przeszedł na drugą stronę. Stał się aniołem. Zaczął pracę w pełnym wymiarze godzin. Miejsce jej wykonywania: Raj. Po pierwszym szoku, Michael zdaje sobie sprawę, że bycie aniołem to nie tylko przyjemność. Zwłaszcza, gdy jest się odpowiedzialnym za trzech trudnych w obyciu śmiertelników: za Venus, amerykańską aktorkę cierpiącą na uporczywe migreny, za Igora, rosyjskiego żołnierza i zarazem króla pokera oraz za wiecznie przerażonego Jacquesa. Co więcej, jego mentor Edmond Wells dokładnie sprecyzował, że zadanie Michaela polega na spełnianiu wszystkich życzeń swych podopiecznych, niezależnie od tego jak bardzo będą niedorzeczne.
Jednakże Michael, niespokojny badacz, wciąż lubi przygody. Niczym zbuntowany anioł wyznaczył sobie inny cel: odkryć to, co kryje się po drugiej stronie i spróbować dotrzeć do świata bogów.
RECENZYJKI:
[link] :: [link] :: [link] <-- komentarze pod spodem!
Rzeczywistość
Ulotne jak jedwabiste
motyle,
a jednocześnie pełne
gracji i spokoju nosorożca.
Szarżujące niczym zając,
pełne krwiożerczości
owcy,
przy Tobie – potulne
jakoby wilk.
Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.
Są wszystkim, a więc
niczym.
Najważniejsze, kompletnie
nieistotne.
Dla każdego inne,
choć zawsze mają ten sam
sens.
Owijają mnie w kokon,
pętają nicią pajęczą,
niczym tygrzyk ćmę.
Biedną, niczego
nieświadomą ćmę.
I nic nie da zawzięte
trzepotanie,
rzucanie się wewnątrz
pułapki.
Bo dzisiaj to moje własne
sidła.
Szamoczę się ze sobą.
Czasem mam wrażenie, że
wszystko dzieje się poza mną.
Niezależny owoc
przypadku,
nagięty odrobinę do
naszej woli za ich pomocą.
To moja rzeczywistość.
Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.
Są słowem. Są emocją.
Są chwilą.
zima 2013
Akurat do tej pracy mam wytłumaczenie (do szkoły i takie tam), więc jeśli ktoś by chciał, pod spodem ma coś, co w końcu pozwoli mu zrozumieć co chcę przekazać. Chociaż w tym jednym wierszu c; Przy okazji poczyta chwilę o mnie, bo jestem leniwa i nie chce mi się wybierać stąd info tylko o tym wierszyku xd
sobota, 6 lipca 2013
Powrót na stare śmieci.
Nie wiem za co się zabrać, tyyle możliwości. Chyba przejadę się gdzieś na rowerku. Tylko niech słońce nieco się schowa. Franek już siada ;__; To pół roku minęło zbyt szybko.
piątek, 5 lipca 2013
Nowa mutacja.
Co tu dużo pisać. Ewoluuję, a blog razem ze mną. Tamta szata mi się osobiście podobała. Ale była zbyt ciemna i przytłaczająca. Przy obecnej mogę dokonywać ciągłych, drobnych zmian, dostosowując ją do danej sytuacji, ale wciąż pozostając przy głównym motywie. To tak, jakbym pokazywała Wam kolejne odsłony Charlotte, wciąż pozostając sobą, wciąż trzymając "rdzeń" mojej osobowości xd Żaden wcześniejszy motyw nie odzwierciedlał tak dobrze mojego charakteru - zmienność jest tutaj wszechobecna. A ze zmiennością idzie w parze wolność ^^ I dużo innych, czasem nie tak pozytywnych rzeczy... c;
Muszę jeszcze dostosować szablon ;___; Pewnie zrobię to za tydzień xd Proszę Was o jakąś reakcję. Wystarczy zaznaczenie jednego checkboxa pod tym postem.
Muszę jeszcze dostosować szablon ;___; Pewnie zrobię to za tydzień xd Proszę Was o jakąś reakcję. Wystarczy zaznaczenie jednego checkboxa pod tym postem.
środa, 3 lipca 2013
Ślepi, głusi i niemi
Najbardziej porypany wiersz mojego życia xd O żółte jagody, ekstremalnie biały i wolny.

Rozejrzyj się wokół.
Co widzisz?
Pokój, wypełniony
//milczącymi// meblami,
//techniczne//
wnętrze tramwaju,
kilka drzew //szumiących
wesoło smutną melodię wiatru//
a może po prostu
//jasny// ekran monitora?
Zamknij oczy na 10
oddechów.
Co widzisz?
Ludzi, którzy snują się
obok Ciebie bez celu i duszy,
skryci pod maską
obojętności,
anonimowi, nigdy nie
poznani. Obcy.
Postacie, które zabiegane
w pułapce tego świata,
krążą mechanicznie
wśród poznanych nowości,
goniąc za tym, co cenne w
obecnej dobie materialności.
Udających szczęście
pseudo-optymistów
biegających po biurze ze
sztucznym uśmiechem.
Postępujących zgodnie z
„zasadami moralności”.
Moralności, która z
moralnością ma niewiele wspólnego.
A może dostrzegasz tylko
siebie,
zamkniętego wśród
własnych zmartwień, spraw i pozornych szczęść?
Zamknąłeś usta.
Zamykasz uszy.
Zamkniesz oczy.
Nie na chwilę
- na zawsze.
No zrób to!
I co, jesteś szczęśliwy?
Przecież w końcu jesteś
sam,
obojętny,
w subtelny sposób
ignorujący wszystko i wszystkich.
Powtarzam więc, bo to
najistotniejsze pytanie:
Czy jesteś szczęśliwy?
*
*
*
Proszę Cię tylko o to,
byś chwilę pomyślał:
Jaki sens ma życie,
w którym nie ma ludzi?
Prawdziwych ludzi.
W którym nie dzielisz
istnienia z innymi.
Jakie ono ma znaczenie?
Poza tym, przecież nie
jest TYLKO Twoje!
Nie jest, nie było i nie
będzie.
Nie masz prawa go
marnować.
Proszę ostatni raz
- pomyśl dla kogo,
a nie dlaczego,
możesz być.
wtorek, 2 lipca 2013
Ach, te wakacje ♥
To niesamowite uczucie, gdy budzisz się rano i.. i nic. Możesz robić co Ci się tylko podoba - spać, jeść, biegać, czytać, przesiadywać przed kompem, w parku, na balkonie, pod mostem, w galerii, w tramwaju, w kuchni, nad Odrą.. itd, itd. ^^ Ta wolność *.*
UWAGA! [Opis wczorajszego dnia. Jeśli nie masz ochoty czytać szczegółowej relacji, przewiń za zielone zdanie.]
Na przykład wczoraj od 11 do 18 w Mag xd Taaak, Hania wróciła. Dziękuję za śliczne ptaszki ;D Są teraz czy. Słowotok niesamowity, ale trochę także z mojej strony, więc nie mogę narzekać xd Kam, lody arbuzowe rzeczywiście są pyszne. Szczególnie z bitą śmietaną. Ale moja miała wypadek -.-' Taaak, pan podaje loda a tu sru, połowa bitej ląduje na ziemi, ladzie i mojej spódnicy (miała długą spódnicę, naprawdę długą, kilka razy niemal się przez nią zabiłam, nevermind). Na szczęście udało się ją uratować w łazience dla niepełnosprawnych i lol, po powypadkowej nie pozostał ani jeden ślad <3 Na moim lodzie prawie też, bo Hanka zjadła połowę tego, co zostało, czyli ja skonsumowałam 1/4. Hahahhah xd W sumie dobrze, bo na pewno nie poszłoby w cycki. Zaczynam gadać jak 2a ;___; Wracając do wczoraj.. O 13:30 zjawiła się Miriam. Bo właśnie na tą godzinę byliśmy umówieni do kina. Czekamy, czekamy, czekamy, we czy. A reszty nigdzie nie widać. Więc dzwonię do Karoliny.
♫♪♫♪♫♪ tararam, tururu, muzyka oczekiwania. ♫♪♫♪♫♪ "Przepraszamy, numer cośtam, cośtam, cośtam, (...), cośtam nie odpowiada. Prosimy spróbować później". Grrrr. Okej. Dzwonię do Karola. Odbiera (! juhu). Chwila rozmowy. "Ale jak to mieliśmy być o 13:30? Ja nic o tym nie wiedziałem!" a jedzie właśnie samochodem z Karoliną, inicjatorką spotkania, która poprosiła nas na tę właśnie godzinę. Ech... Byli pięć minut po mojej interwencji. Kasjerka poprosiła nas o legitymacje (lol, drugi raz w życiu w kinie chcieli moją legitymację...). No a potem całe wieki moi kochani towarzysze kupowali popcorn (jak można tyyyle zastanawiać się nad prostą rzeczą - słodki czy słony?! ~powiedziała wiecznie niezdecydowana Karolina). W końcu dotarliśmy do sali (jeśli było tam razem z nami więcej niż 20 osób to nie umiem liczyć xd) iii 15 minut gadania podczas reklam. Czego się tam podowiadywaliśmy! Film był bardzo fajny c: "Iluzja". Wiecie co, chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. Polecam c: Nie będę robić recenzji, bo wiele ich już w internecie, a kolejna nic nowego na pewno nie wniesie. Po kinie do empika, tam ponad godzinę staliśmy przy bestsellerach, dyskutując o wszystkim. Karol się zmył. Karolina kolejną godzinę wybierała lakier xd A potem ja sobie uciekłam. No.
Okej. Koniec relacji xd
A całą niedzielę z tatą, robiąc panoramy, spędziłam (ja i moja składnia. Jest taka logiczna..!). I jak, dzisiaj idziemy trochę się śliwek niedojrzałych najeść? Hah. xd
UWAGA! [Opis wczorajszego dnia. Jeśli nie masz ochoty czytać szczegółowej relacji, przewiń za zielone zdanie.]
Na przykład wczoraj od 11 do 18 w Mag xd Taaak, Hania wróciła. Dziękuję za śliczne ptaszki ;D Są teraz czy. Słowotok niesamowity, ale trochę także z mojej strony, więc nie mogę narzekać xd Kam, lody arbuzowe rzeczywiście są pyszne. Szczególnie z bitą śmietaną. Ale moja miała wypadek -.-' Taaak, pan podaje loda a tu sru, połowa bitej ląduje na ziemi, ladzie i mojej spódnicy (miała długą spódnicę, naprawdę długą, kilka razy niemal się przez nią zabiłam, nevermind). Na szczęście udało się ją uratować w łazience dla niepełnosprawnych i lol, po powypadkowej nie pozostał ani jeden ślad <3 Na moim lodzie prawie też, bo Hanka zjadła połowę tego, co zostało, czyli ja skonsumowałam 1/4. Hahahhah xd W sumie dobrze, bo na pewno nie poszłoby w cycki. Zaczynam gadać jak 2a ;___; Wracając do wczoraj.. O 13:30 zjawiła się Miriam. Bo właśnie na tą godzinę byliśmy umówieni do kina. Czekamy, czekamy, czekamy, we czy. A reszty nigdzie nie widać. Więc dzwonię do Karoliny.
♫♪♫♪♫♪ tararam, tururu, muzyka oczekiwania. ♫♪♫♪♫♪ "Przepraszamy, numer cośtam, cośtam, cośtam, (...), cośtam nie odpowiada. Prosimy spróbować później". Grrrr. Okej. Dzwonię do Karola. Odbiera (! juhu). Chwila rozmowy. "Ale jak to mieliśmy być o 13:30? Ja nic o tym nie wiedziałem!" a jedzie właśnie samochodem z Karoliną, inicjatorką spotkania, która poprosiła nas na tę właśnie godzinę. Ech... Byli pięć minut po mojej interwencji. Kasjerka poprosiła nas o legitymacje (lol, drugi raz w życiu w kinie chcieli moją legitymację...). No a potem całe wieki moi kochani towarzysze kupowali popcorn (jak można tyyyle zastanawiać się nad prostą rzeczą - słodki czy słony?! ~powiedziała wiecznie niezdecydowana Karolina). W końcu dotarliśmy do sali (jeśli było tam razem z nami więcej niż 20 osób to nie umiem liczyć xd) iii 15 minut gadania podczas reklam. Czego się tam podowiadywaliśmy! Film był bardzo fajny c: "Iluzja". Wiecie co, chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. Polecam c: Nie będę robić recenzji, bo wiele ich już w internecie, a kolejna nic nowego na pewno nie wniesie. Po kinie do empika, tam ponad godzinę staliśmy przy bestsellerach, dyskutując o wszystkim. Karol się zmył. Karolina kolejną godzinę wybierała lakier xd A potem ja sobie uciekłam. No.
Okej. Koniec relacji xd
A całą niedzielę z tatą, robiąc panoramy, spędziłam (ja i moja składnia. Jest taka logiczna..!). I jak, dzisiaj idziemy trochę się śliwek niedojrzałych najeść? Hah. xd
niedziela, 30 czerwca 2013
Ograniczeni sobą
Ble ble ble, wstawiam, żeby na blogu nie było pusto. Ten jest trochę dziwny. Niektóre wersy nawet mi się podobają.

Jesteśmy jak liście na
wietrze niestali,
jak morskie fale zmienni.
Pełni sprzeczności,
w głębi wciąż tacy
sami.
Tak bliscy sobie,
a odlegli.
Jak łańcuchy wiążą,
jak mur rozdzielają
słowa niewypowiedziane.
A my z prądem rzeki ślepo
podążając,
brzegu nie dostrzegamy.
Jak liście na wietrze
targane emocje,
jak fale na morzu
wzburzone uczucia.
A cegły zwietrzałe,
a spoiwa kruche
w morzu życia
zardzewiałe.
I nic nas nie łączy.
I nic nas nie dzieli.
Tak blisko samotni,
zapatrzeni we własny
prąd.
//znów jakoś marzec 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
Nadzieja
Jakiś tam wierszyk, nie najlepszy, ale podoba mi się pierwsza strofa c: Był na konkurs, dlatego nie publikowałam, ale nic nie zdobyłam, więc chyba już mogę.

Czasem jest po prostu
lepiej
czasem gorzej
czasem stoisz na
czasem pod wozem
czasem czujesz w sercu
pustkę
czasem gorycz
jednym razem cicho
płaczesz
innym dumnie stoisz.
Stoisz wyżej niż sięgają
ciemne chmury
a twarz zwracasz hardo tam
gdzieś w stronę góry.
Tam. Gdzie słońce śmieje
Ci się
prosto w oczy
i nad wielkim światem się
powoli toczy.
Nie wiem kiedy i nie wiem
dlaczego
chwila dobra rzadko lepsza
jest
od złego
ale cały świat nie jest
szarością
bez lęku mierz się
ze swą codziennością.
//jakoś marzec 2013
//jakoś marzec 2013
A no witam.
Taaak, co do ostatniego posta - co tu dużo pisać, noc, tak jak przewidywałam, wypadła zajebiście. Doszłam do wniosku, że jestem z moją kochaną, troszkę porąbaną klasą jeszcze bliżej, niż wcześniej sądziłam. Filmy może nie do końca nadające się dla rozbrykanej młodzieży próbującej nie zasnąć o 3 w nocy, choć "Dracula" nie jest taki zły c: Oprócz niego oglądaliśmy jeszcze "Nietykalnych" (piękny film, chyba nawet kiedyś o nim pisałam, z cudowną ścieżką dźwiękową i... po obejrzeniu go, chcesz jak najszybciej powtórzyć seans c: Ale na 2 w nocy się nie nadawał), naprawdę baaaaardzo klasyczne klasyki (z czasów, gdy jeszcze w filmie głosu nie było), "Zgon na pogrzebie" (tak. Przy tym filmie śmialiśmy się nie z samej komedii, a ze Stasia, który odstawiał cyrk większy, niż ten prezentowany na ekranie xd Jego cudowny taniec, śmiech, teksty i "śpij Zuzanko, no śpij.." tym "spokojnym, kojącym głosem"... hahahah xd I jeb głową w poduszkę. Dzięki Bogu, że w poduszkę!), "Rzeź" (o 5. Większość sali spała xd Nie kontaktowałam, o czym był ten film, chociaż ponoć jest dobry. Cóż, c'est la vie!). Może było coś jeszcze, ale w tym momencie sobie nie przypominam... Hahahah xd Nie, film mi się nie urwał, tylko.. jakoś tak, no.. A tak w ogóle pogoda się poprawiła ^^ Mogłabym opisać Wam wszystkie śmieszne sytuacje i teksty (choćby o twardej podłodze, albo tych nieszczęsnych pufach xd I włosach, i "grzejniku", i o wiatraku przy okazji, itd, itd, itd.), ale zadałam sobie proste pytanie: do czego Wam do potrzebne? xd Raczej nie załapiecie, skoro nie znacie tych dziwnych ludzi, więc nie będę zamulać c;
Co do poprzedniej soboty - urodziny Stasia. Okazało się, że kompletnie nie umiem grać w kręgle (ale od Piotra lepsza byłam, ha ha!), najlepsza była końcówka imprezy, gdy wszyscy rzucali sobie te kule nawzajem na tory i potem próbowaliśmy je wybijać.. Tak. Ciekawie było, nie przeczę. Albo gdy Karolek ustawił tę swoją wieżę z kubeczków xd
Tydzień minął mi strasznie szybko. Dzisiaj już o 17 zakończenie. A rano byłam w szkole. Od 8:40 do 9:40. Cudnie, dłużej dojeżdżałam... Ale co tam. Sprzątaliśmy klasę. Czego w tych szafkach nie było... W środę nuda, dzień profilaktyki, rozwiązywaliśmy testy osobowości i oglądaliśmy "edukacyjne filmy". Tak, te te filmy o tych tych co te te dragi i tam tam tak dalej. Wtorek wywrócony do góry nogami, bo się okazało, że prowadzę z Karolem niezorganizowany apel, a potem jeszcze wywiad na żywo z panią Jaworską. Cudnie. Marzyłam o tym... -.-' Ale nie było tak źle c: A w pon.. Film, film, film, film, film, film, (...), film ;D
Okok. Więc dziękuję za uwagę, nie wiem po jaką kapustę Wam to powypisywałam, ale... A no tak, nie możecie żyć bez błahych, bezużytecznych faktów z mojego życia! Cały ten blog nie ma sensu, ale go lubię, więc nie usunę. Okok. Więc wracając, dziękuję za Waszą uwagę i do zobaczenia c:
Co do poprzedniej soboty - urodziny Stasia. Okazało się, że kompletnie nie umiem grać w kręgle (ale od Piotra lepsza byłam, ha ha!), najlepsza była końcówka imprezy, gdy wszyscy rzucali sobie te kule nawzajem na tory i potem próbowaliśmy je wybijać.. Tak. Ciekawie było, nie przeczę. Albo gdy Karolek ustawił tę swoją wieżę z kubeczków xd
Tydzień minął mi strasznie szybko. Dzisiaj już o 17 zakończenie. A rano byłam w szkole. Od 8:40 do 9:40. Cudnie, dłużej dojeżdżałam... Ale co tam. Sprzątaliśmy klasę. Czego w tych szafkach nie było... W środę nuda, dzień profilaktyki, rozwiązywaliśmy testy osobowości i oglądaliśmy "edukacyjne filmy". Tak, te te filmy o tych tych co te te dragi i tam tam tak dalej. Wtorek wywrócony do góry nogami, bo się okazało, że prowadzę z Karolem niezorganizowany apel, a potem jeszcze wywiad na żywo z panią Jaworską. Cudnie. Marzyłam o tym... -.-' Ale nie było tak źle c: A w pon.. Film, film, film, film, film, film, (...), film ;D
Okok. Więc dziękuję za uwagę, nie wiem po jaką kapustę Wam to powypisywałam, ale... A no tak, nie możecie żyć bez błahych, bezużytecznych faktów z mojego życia! Cały ten blog nie ma sensu, ale go lubię, więc nie usunę. Okok. Więc wracając, dziękuję za Waszą uwagę i do zobaczenia c:
WAKACJE!
A mi jakoś smutno...
czwartek, 20 czerwca 2013
Noc. Noc się zbliża. A nawet nadciąga ^^
Tak, już jutro. Już. JUTRO ^^ Jestem nieziemsko podekscytowana! Bo przed 7 wybywam z domu, po jakiejś godzinie robienia nie-wiadomo-czego-co-powoduje-że-czas-znika, obładowana torbami niczym cygan (spokojnie, ja tylko promuję tolerancję wobec mniejszości etnicznych poprzez niechętne naśladowanie ich kultury, nikogo nie obrażam c;), potem do szkółki na 8:10 i się kisić w gorącu do 15:15. Ale to będą pseudo-lekcje, z niektórymi nauczycielami ostatnie w tym roku.. Aż się łezka kręci w oku. Wracając do mojej eksplozji radości - potem caaałą paczuszką do Piotrusia, który w swej uprzejmości oferuje nam obiad. Grzech nie skorzystać... (szczególnie, że jego tato w kuchni jest jak rybka w wodzie ^^). Będziemy kończyć przerywniki do naszej fleszowej gry xd Drużyna Pierścienia itd. Iii na 20 znów do szkółki, do toreb, które w szafkach będą grzecznie czekać. Drzwi zostaną zamknięte i maraton filmowy ruszy ^^ Większość ludzi przyjdzie. Do 6 z nimi.. będzie ciekawie! ^^ Awww :3 Za dużo kucy xd
Resztę najbliższych planów opisze jutro, bo za dużo informacji Was nagle przytłoczy xd
Co do mego życia wewnętrznego... Miałam doła. Mega doła. Takiego tygodniowego. Moje samopoczucie spadało przed nim powoli, ruchem jednostajnie przyspieszonym, w dół i w dół. I doszło dna. Naprawdę. Dna otchłani, której jeszcze nigdy wcześniej nie sięgnęłam. Ale teraz... Jest dobrze. Bardzo dobrze. Jest cudownie! Szczęście wróciło, wszystko się poukładało i jest lepiej, niż dawniej. Dziękuję <3
Haniu, suknia się rysować zaczęła xd
UMIERAM! TEN UPAŁ PO PROSTU ZABIJA. Zaczęłam rozważać, czy nie jestem wampirem, bo od kiedy powietrze nagrzewa się do temperatury 30-kilku stopni, na samą myśl o słońcu aż się boję..
Resztę najbliższych planów opisze jutro, bo za dużo informacji Was nagle przytłoczy xd
Co do mego życia wewnętrznego... Miałam doła. Mega doła. Takiego tygodniowego. Moje samopoczucie spadało przed nim powoli, ruchem jednostajnie przyspieszonym, w dół i w dół. I doszło dna. Naprawdę. Dna otchłani, której jeszcze nigdy wcześniej nie sięgnęłam. Ale teraz... Jest dobrze. Bardzo dobrze. Jest cudownie! Szczęście wróciło, wszystko się poukładało i jest lepiej, niż dawniej. Dziękuję <3
Haniu, suknia się rysować zaczęła xd
UMIERAM! TEN UPAŁ PO PROSTU ZABIJA. Zaczęłam rozważać, czy nie jestem wampirem, bo od kiedy powietrze nagrzewa się do temperatury 30-kilku stopni, na samą myśl o słońcu aż się boję..
piątek, 31 maja 2013
Alfons Maria Mucha i ja.
Najpierw oryginał:
A teraz dwa kroki w powstawaniu mojej pracy...
I efekt końcowy
czwartek, 30 maja 2013
Gdy masz o czym pisać, nie chcesz. Więc kiedy piszesz, tematy uciekają.. c:
Tyle się wydarzyło. Od spotkania klasowego, przez noc muzeów (<3), spacerki, zdjęcia, kłótnie, mega odpały, teatr, dziwne, przypadkowe wpadanie na siebie w najmniej odpowiednich sytuacjach, po urodziny Piotra i wszechnicę teatralną. Jednym słowem - życie. Ale gdybym miała wszystko tutaj opisać, skończyłoby się na poście tak długim, że odstraszałby przed choćby pobieżnym spojrzeniem na pierwsze zdanie. Więc nie. Dam po prostu znak życia, Ci, którzy wiedzą o czym piszę, to wiedzą i gdy tutaj zajrzą, na ich twarzach zagości ten specyficzny uśmiech, który pojawia się zawsze razem z miłymi wspomnieniami. Taki, jak ten, w którym pokazuję teraz zęby xd Od czapy powiem, że chciałabym napisać powieść. Nie wiem o czym. Ale bym chciała. Iii aparacik daje radę c: Ogólnie słodko itd, pada deszczyk, pogoda ostatnio całkowicie odpowiada moim upodobaniom - ciepło, trochę słońca, trochę burzy, czasem wiatr i ten cudowny, wiosenny, orzeźwiający zapach unoszący się w powietrzu. Megustowo. "Prometeusz" w Imparcie zajebisty, polecam <<Dominik Chojnacki; loooooooool>>. Dobrze, że przestałam chcieć pisać tutaj w chwilach smutku.
Co do niespodzianki na ognisko - to było <turururum>... ciasto! Same upiekłyśmy biszkopt <a teraz oddawać pokłony>, nawet wyszedł, nawet długo go robiłyśmy, nawet smaczny, nawet go zjedli. Ale na ten godny nagrody Nobla cudowny, czekoladowy biszkopcik nałożyłyśmy cholernie słodką masę. Skonsumowane jednak zostało wszystko co do okruszka (nie obyła się oczywiście bez narzekania, ale co tam xd). Niemal co do okruszka. Wg rysuję Stasiowi tego tygrysa, bo mi żyć nie da ;__;
Wiecie co. Dziękuję, że jesteście. Wszyscy. c:
Co do niespodzianki na ognisko - to było <turururum>... ciasto! Same upiekłyśmy biszkopt <a teraz oddawać pokłony>, nawet wyszedł, nawet długo go robiłyśmy, nawet smaczny, nawet go zjedli. Ale na ten godny nagrody Nobla cudowny, czekoladowy biszkopcik nałożyłyśmy cholernie słodką masę. Skonsumowane jednak zostało wszystko co do okruszka (nie obyła się oczywiście bez narzekania, ale co tam xd). Niemal co do okruszka. Wg rysuję Stasiowi tego tygrysa, bo mi żyć nie da ;__;
Wiecie co. Dziękuję, że jesteście. Wszyscy. c:
wtorek, 14 maja 2013
Po prostu. Cudownie :3
Kocham takie chwile. Gdy wszystko, co zazwyczaj olewam, staje się w moich oczach takie piękne. W ciągu sekundy. Gdy pokój wypełniony jest muzyką. Jamesa. Bo James zawsze jest, gdy jestem szczęśliwa. A teraz jestem c: Chociaż ręka mi odpada, ognisko wyszło jak wyszło, a z panem F... pokłóciłam się jak nigdy z nikim. Nigdy. Ale teraz to nie ma znaczenia. Jest dobrze. Aparat przybył! ^^ Kam, wiesz co to znaczy... xd
Dzisiaj dostałam kartkę. A właściwie dwie. Jedną wysłali mi z wycieczki. Kochani <3 Drugą dała mi Hlabiczówna i.. prawie się popłakałam. Śliczna (jak ona rysuje *.*), a to, co mi napisała doprowadziło mnie niemal do łez. Ona też jest kochana <3
// Bo znów utwierdziłam się w przekonaniu, że żyć warto tylko dla ludzi.
Po co to piszę? Bo już tak mam, że gdy wypełniają mnie silne emocje, chcę/muszę się nimi dzielić.
Aga, Kam - dziękuję.
piątek, 10 maja 2013
Kolejny post z serii o niczym c:
Zajebisty dzień c: Rano luuuz, jeden film po drugim, prasowanko, spacerek, a potem do Agi z Natalią robić... niespodziankę ;P Może i nikt tego nie czyta, ale gdyby jednak jakimś dziwnym trafem ktoś by zajrzał, to zepsułabym niespodziankę, więc lepiej nie ryzykować. Jutro na ognisku się wyjaśni...
Więc ogarniałyśmy niespodziankę od 14:30 do 20. Loooool. W międzyczasie dziesięć razy do Natalii (a tak naprawdę dwa), bo cały czas czegoś brakowało. Deficyt sprzętów u Agi xd Tia. Poważna rozmowa o szkolnictwie była, nie ma co. A potem do domciu w deszczu. A ja mondra w krótkich spodenkach i bluzeczce na ramiączkach. Brawo, Tom, brawo! Użyczono mi średniowiecznego płaszcza ^^ Hahahahhaha xd <Aga kocha średniowiecze. Lubi stylizować rzeczy na średniowieczne. I wg> Czy naprawdę aż tak spodobał się Wam ten pomysł z ogniskiem? xd A tak naprawdę spotkaniem, bo przecież nie o samo smażenie kiełbasek tu chodzi.
czwartek, 9 maja 2013
Ta pogoda. Jest. Dziwna.
Dziś rano, łączka, zapisane w maleńkim notesiku:
"Kocham to niesamowite uczucie, gdy rano wychodzę z domu, prosto w objęcia majowego słońca. Jego ciepło pieści przyjemnie moją skórę, muskaną przez chłodny wiatr, nie pozwalający, by promienie stały się zbyt uciążliwe. Świat wygląda cudowniej. Skąpany w oślepiającym blasku. A mimo to chcesz na niego patrzeć. Bo jest świeży i rześki. Jak nowonarodzony. Pisklę feniksa powstałe z popiołów zimy... Leżę sobie na trawce i patrzę na idealnie błękitne, bezchmurne niebo. Na mej twarzy rozciąga się niczym niepohamowany zaciesz. I lol." NO COMMENT.
A teraz leje xd I to tak, że łohohoho. No dobra, nie teraz, chwilę temu. Lało, błyskało, grzmiało i nie wiadomo co jeszcze.
Nienawidzę mięć czkawki -.-
"Kocham to niesamowite uczucie, gdy rano wychodzę z domu, prosto w objęcia majowego słońca. Jego ciepło pieści przyjemnie moją skórę, muskaną przez chłodny wiatr, nie pozwalający, by promienie stały się zbyt uciążliwe. Świat wygląda cudowniej. Skąpany w oślepiającym blasku. A mimo to chcesz na niego patrzeć. Bo jest świeży i rześki. Jak nowonarodzony. Pisklę feniksa powstałe z popiołów zimy... Leżę sobie na trawce i patrzę na idealnie błękitne, bezchmurne niebo. Na mej twarzy rozciąga się niczym niepohamowany zaciesz. I lol." NO COMMENT.
A teraz leje xd I to tak, że łohohoho. No dobra, nie teraz, chwilę temu. Lało, błyskało, grzmiało i nie wiadomo co jeszcze.
Nienawidzę mięć czkawki -.-
środa, 8 maja 2013
Życie mija. I jest słodko.
![]() |
| Zdjęcie nie moje xd A szkoda. Aparatu nadal nie ma... Kiedy wyślą? |
Motor przejechał *.* Ten dźwięk... Tylko zamknąć oczy i się rozpłynąć, przypomnieć sobie wiatr we włosach, energię, radość. Nie, nie radość. Euforię! I ten niski dźwięk silnika ^^
niedziela, 5 maja 2013
Lubię pisać lol. I LOL. I LoL.
Majóweczka niemal za nami c: A raczej :c Niemal cała spędzona u babci. Słodko. Przeczytałam kilkaset stron książki, pośmiałam się, zapchałam pysznym ciastem, pooglądałam filmy z ciocią <3 i po prostu, spędziłam w końcu trochę czasu z rodziną. Były spacery w deszczu i szarości, ale lepsze takie, niż żadne. I niemal zepsułam pozytywkę (to było naprawdę dziiiwne, gdy ja podnosiłam wieczko urządzonko nie reagowało, ale gdy to dziadek otwierał skrzyneczkę, natychmiast rozbrzmiewał dźwięk starej melodii). Ta pozytywka należy do mojej prababci. Jest dość stara //kilkadziesiąt lat będzie, nie ma co//, nakręcana maleńką korbką i przypomniała mi o tym, że zawsze chciałam taką mieć. Niewielka szkatułka, a gdy podnosisz jej zdobione wieczko, mechanizm rusza i melodia gładko płynie. Mogłabym w niej chować najcenniejsze skarby, bo przecież posiada "alarm" ;) Niesamowity jest sam sposób działania pozytywki - tak prosty, że aż fascynujący.
Mam ostatnio ze sobą problem. Cały czas czuję na sercu dziwny ciężar, który sprawia, że oczy mi wilgotnieją. Ale tylko wilgotnieją, łzy nie wypływają, nie uwalniają mnie od natłoku myśli i emocji. Nie wiem, czy ktoś z Was też tak ma, ale ja lubię płakać. A czasem pozytywnie myślę nawet o smutku. Bo łzy oczyszczają. Tak jak deszcz, rzeka czy prysznic. A smutek pozwala podsumować dotychczasowe przeżycia, daje możliwość spojrzenia obiektywnie na to, co masz i co możesz mieć. Tak, na to co miałaś też...
Pójdziesz ze mną na dwór?
Mam ostatnio ze sobą problem. Cały czas czuję na sercu dziwny ciężar, który sprawia, że oczy mi wilgotnieją. Ale tylko wilgotnieją, łzy nie wypływają, nie uwalniają mnie od natłoku myśli i emocji. Nie wiem, czy ktoś z Was też tak ma, ale ja lubię płakać. A czasem pozytywnie myślę nawet o smutku. Bo łzy oczyszczają. Tak jak deszcz, rzeka czy prysznic. A smutek pozwala podsumować dotychczasowe przeżycia, daje możliwość spojrzenia obiektywnie na to, co masz i co możesz mieć. Tak, na to co miałaś też...
Pójdziesz ze mną na dwór?
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Ach, te wahania nastrojów... c:
Dzień jak co dzień, niby zwyczajny, a trochę zakręcony. Zapowiadał się potwornie, skończył przyzwoicie.
Wczorajszy wieczór spędziłam ciskając z oczu błyskawice. A bo konkurs, a bo późno, a bo dostałam 8 razy więcej od reszty. A bo po prostu lubię czasem się pozłościć. Poranek jeszcze gorszy. A bo się nie wyrobiłam, a bo złoszczenie się dwa razy pod rząd mnie rozzłaszcza, a bo jak zwykle biegłam na autobus, ale jak nie zwykle nie zdążyłam (grrr, kierowco, któremu dwie sekundy robią tak wielką różnicę, niech Cię tylko zidentyfikuję!). I Zuzu była po prostu bezczelna. Ale spotkałam Pat z Kler ^^ I trochę mi przeszło. A potem puściłam Evanescence na full i miałam wszystko w tyłeczku. I było dobrze, puki nie weszłam do szkoły. I znowu wściekłość owładnęła mnie swą lepką siecią. Dzięki Bogu tak rzadko jestem w szkole naprawdę zła, że gdy to się zdarzy, wszyscy dają mi spokój i omijają szerokim łukiem. I dobrze, jeszcze w szale wydrapałabym im oczy. I niepotrzebnie zdarła sobie gardło przy okazji. Wracając - w połowie drugiej lekcji wyszliśmy 7-osobową grupą na ten przeklęty konkurs, a dokładniej wrocławski rajd kulturoznawczy (czy coś w ten deseń). I mój nastrój diametralnie się zmienił. Bo nie było presji, jak zazwyczaj, a miejsce, które zajmiemy, nie grało żadnej roli. Zerwanie się z lekcji i wspólne spędzenie czasu - to był nasz cel. Chill out. I było baardzo ok c: Nasz boss (Stasiu-przewodnik), prowadził nas nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak, ale zmieściliśmy się w czasie bez większego problemu (okej, Hanka pod koniec nie dawała rady, ale jeśli jej pojawienie się na wuefie to prawdziwe święto... xd). Pytania też nie były takie trudne (szczególnie, gdy w pogotowiu czekał telefon Machalicy z pakietem internetowym c:). I nie dość, że skończyliśmy wcześniej, to jeszcze pan Orfeusz podwiózł nas na rynek (a stamtąd do domciu już prościutko).
I wiecie co? Ten dzień był naprawdę ok ^^
Jeszcze tylko jutro. Sprawdzian z matmy, omawianie "Kamizelki" (piękna nowela ;c), organizowanie jakiś uroczystości i konkursów z wychowawczynią, co bezpośrednio wiąże się z przepadnięciem drugiej godziny polskiego i historii, dwa niemieckie (to będzie rzeź, istna rzeź ;__;), omawianie spr z fiz iiiii... DO 13 WOLNE! *.* Juuuuupi!
[*moja kochana szkoła 6-10 maja jedzie na wycieczkę, a ponieważ ja im nie towarzyszę...]
Ok, kochani :3 Dobranoc i do następnego!
niedziela, 28 kwietnia 2013
Restartujesz bloga. I piszesz na nim bzdury.
Dziwne to wszystko. Mam wrażenie, jakby moje życie bez przerwy zataczało koła po stałym torze. Ale każdy nowy okrąg jest trochę inny. To tak jak z książkami Trudi. Same trylogie, wszystkie napisane na identycznym schemacie, niby podobne, a jednak różne. lol. I tak je kocham <3
Nie mogę dzisiaj zebrać się na normalnego posta xd Nic się nie dzieje. Słucham dziwnej muzyki. Nigdy takiej nie słuchałam xd Choć wiem, że tego nie przeczytasz, to Twoja wina... Tak samo jak to, że zasypiam z otwartymi oczami. Never mind...
Franek ma dzisiaj odpał xd Śmieje się bez przerwy, wystarczy, że na niego spojrzysz, a i to nie jest konieczne. Małe dzieci są przesłodkie, gdy się śmieją ^^
Chyba pójdę z psem. Nikogo dzisiaj na dwór nie wywlokę, jtr macie wycieczkę. Miłej zabawy ^^
Nie mogę dzisiaj zebrać się na normalnego posta xd Nic się nie dzieje. Słucham dziwnej muzyki. Nigdy takiej nie słuchałam xd Choć wiem, że tego nie przeczytasz, to Twoja wina... Tak samo jak to, że zasypiam z otwartymi oczami. Never mind...
Franek ma dzisiaj odpał xd Śmieje się bez przerwy, wystarczy, że na niego spojrzysz, a i to nie jest konieczne. Małe dzieci są przesłodkie, gdy się śmieją ^^
Chyba pójdę z psem. Nikogo dzisiaj na dwór nie wywlokę, jtr macie wycieczkę. Miłej zabawy ^^
Hej?
Dziwnie się czuję, pisząc tutaj po półrocznej ciszy.. c;
Przez cały ten czas tyle się zmieniło, tyle odeszło, ale równie wiele pozostało. I coś niecoś przyszło. Więc jeśli będę tutaj pisać, to już nie tak samo. Ten blog stanie się inny. Tak jak ja, Ty, my, oni. Tak jak wszystko. Ale nic nie obiecuję. Jeszcze nigdy nie dotrzymałam tutaj obietnicy. Po co składać kolejne?
Nie mogłam paczeć na tamtą szatę. Stąd zmiana. Chyba na lepsze. Z resztą to, co jest teraz, lepiej odzwierciedla mnie samą. Dlaczego nazwa taka, a nie inna? Po prostu. Ostatnio funkcjonuję tylko na granicy, granicy dnia i nocy, granicy jawy i snu. Nigdy nie potrafię zdecydować, która pora jest lepsza, a granica to załamanie, połączenie obu. W cieniutką nić jedności. Nie trzeba wybierać. Poza tym lubię kosmos. I chmurki ^^
Zrobiłam porządek z blogami. Z czterech pozostał jeden. Historii nie liczę, bo tam nic nie było i nadal nie ma. Może będzie, chciałabym żeby było. Ale nie umieszczę tam na pewno tej kupki nieumiejętnie skleconych zdań i śmierdzącego tandetą pomysłu, która zalegała kiedyś. Ostatnio przeleciała mi przez łepek pewna, trochę chora, choć ciekawa idea, ale błyskotliwa lampeczka zastępująca mi mózg zgasła tak szybko, jak się zaświeciła. Zobaczymy, może zapali się znów i coś nastukam we writerze xd
Ok, kochani, jeśli jeszcze tam wg jesteście. Przepraszam, za podławy nastrój. Nie wsypałam się xd (ciekawe dlaczego.. hahahahaha xd)
Do zobaczenia!
Do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







