niedziela, 30 czerwca 2013

Ograniczeni sobą

Ble ble ble, wstawiam, żeby na blogu nie było pusto. Ten jest trochę dziwny. Niektóre wersy nawet mi się podobają.


Jesteśmy jak liście na wietrze niestali,
jak morskie fale zmienni.
Pełni sprzeczności,
w głębi wciąż tacy sami.

Tak bliscy sobie,
a odlegli.

Jak łańcuchy wiążą,
jak mur rozdzielają
słowa niewypowiedziane.

A my z prądem rzeki ślepo podążając,
brzegu nie dostrzegamy.

Jak liście na wietrze
targane emocje,
jak fale na morzu
wzburzone uczucia.

A cegły zwietrzałe,
a spoiwa kruche
w morzu życia zardzewiałe.

I nic nas nie łączy.
I nic nas nie dzieli.
Tak blisko samotni,

zapatrzeni we własny prąd.
                                                             //znów jakoś marzec 2013

czwartek, 27 czerwca 2013

Nadzieja

Jakiś tam wierszyk, nie najlepszy, ale podoba mi się pierwsza strofa c: Był na konkurs, dlatego nie publikowałam, ale nic nie zdobyłam, więc chyba już mogę.


Czasem jest po prostu lepiej
czasem gorzej
czasem stoisz na
czasem pod wozem

czasem czujesz w sercu pustkę
czasem gorycz
jednym razem cicho płaczesz
innym dumnie stoisz.

Stoisz wyżej niż sięgają
ciemne chmury
a twarz zwracasz hardo tam
gdzieś w stronę góry.

Tam. Gdzie słońce śmieje Ci się
prosto w oczy
i nad wielkim światem się
powoli toczy.

Nie wiem kiedy i nie wiem
dlaczego
chwila dobra rzadko lepsza jest
od złego

ale cały świat nie jest
szarością
bez lęku mierz się

ze swą codziennością.
                                               //jakoś marzec 2013

A no witam.

Taaak, co do ostatniego posta - co tu dużo pisać, noc, tak jak przewidywałam, wypadła zajebiście. Doszłam do wniosku, że jestem z moją kochaną, troszkę porąbaną klasą jeszcze bliżej, niż wcześniej sądziłam. Filmy może nie do końca nadające się dla rozbrykanej młodzieży próbującej nie zasnąć o 3 w nocy, choć "Dracula" nie jest taki zły c: Oprócz niego oglądaliśmy jeszcze "Nietykalnych" (piękny film, chyba nawet kiedyś o nim pisałam, z cudowną ścieżką dźwiękową i... po obejrzeniu go, chcesz jak najszybciej powtórzyć seans c: Ale na 2 w nocy się nie nadawał), naprawdę baaaaardzo klasyczne klasyki (z czasów, gdy jeszcze w filmie głosu nie było), "Zgon na pogrzebie" (tak. Przy tym filmie śmialiśmy się nie z samej komedii, a ze Stasia, który odstawiał cyrk większy, niż ten prezentowany na ekranie xd Jego cudowny taniec, śmiech, teksty i "śpij Zuzanko, no śpij.." tym "spokojnym, kojącym głosem"... hahahah xd I jeb głową w poduszkę. Dzięki Bogu, że w poduszkę!), "Rzeź" (o 5. Większość sali spała xd Nie kontaktowałam, o czym był ten film, chociaż ponoć jest dobry. Cóż, c'est la vie!). Może było coś jeszcze, ale w tym momencie sobie nie przypominam... Hahahah xd Nie, film mi się nie urwał, tylko.. jakoś tak, no.. A tak w ogóle pogoda się poprawiła ^^ Mogłabym opisać Wam wszystkie śmieszne sytuacje i teksty (choćby o twardej podłodze, albo tych nieszczęsnych pufach xd I włosach, i "grzejniku", i o wiatraku przy okazji, itd, itd, itd.), ale zadałam sobie proste pytanie: do czego Wam do potrzebne? xd Raczej nie załapiecie, skoro nie znacie tych dziwnych ludzi, więc nie będę zamulać c;

Co do poprzedniej soboty - urodziny Stasia. Okazało się, że kompletnie nie umiem grać w kręgle (ale od Piotra lepsza byłam, ha ha!), najlepsza była końcówka imprezy, gdy wszyscy rzucali sobie te kule nawzajem na tory i potem próbowaliśmy je wybijać.. Tak. Ciekawie było, nie przeczę. Albo gdy Karolek ustawił tę swoją wieżę z kubeczków xd

Tydzień minął mi strasznie szybko. Dzisiaj już o 17 zakończenie. A rano byłam w szkole. Od 8:40 do 9:40. Cudnie, dłużej dojeżdżałam... Ale co tam. Sprzątaliśmy klasę. Czego w tych szafkach nie było... W środę nuda, dzień profilaktyki, rozwiązywaliśmy testy osobowości i oglądaliśmy "edukacyjne filmy". Tak, te te filmy  o tych tych co te te dragi i tam tam tak dalej. Wtorek wywrócony do góry nogami, bo się okazało, że prowadzę z Karolem niezorganizowany apel, a potem jeszcze wywiad na żywo z panią Jaworską. Cudnie. Marzyłam o tym... -.-' Ale nie było tak źle c: A w pon.. Film, film, film, film, film, film, (...), film ;D

Okok. Więc dziękuję za uwagę, nie wiem po jaką kapustę Wam to powypisywałam, ale... A no tak, nie możecie żyć bez błahych, bezużytecznych faktów z mojego życia! Cały ten blog nie ma sensu, ale go lubię, więc nie usunę. Okok. Więc wracając, dziękuję za Waszą uwagę i do zobaczenia c:

WAKACJE!
A mi jakoś smutno...

czwartek, 20 czerwca 2013

Noc. Noc się zbliża. A nawet nadciąga ^^

Tak, już jutro. Już. JUTRO ^^ Jestem nieziemsko podekscytowana! Bo przed 7 wybywam z domu, po jakiejś godzinie robienia nie-wiadomo-czego-co-powoduje-że-czas-znika, obładowana torbami niczym cygan (spokojnie, ja tylko promuję tolerancję wobec mniejszości etnicznych poprzez niechętne naśladowanie ich kultury, nikogo nie obrażam c;), potem do szkółki na 8:10 i się kisić w gorącu do 15:15. Ale to będą pseudo-lekcje, z niektórymi nauczycielami ostatnie w tym roku.. Aż się łezka kręci w oku. Wracając do mojej eksplozji radości - potem caaałą paczuszką do Piotrusia, który w swej uprzejmości oferuje nam obiad. Grzech nie skorzystać... (szczególnie, że jego tato w kuchni jest jak rybka w wodzie ^^). Będziemy kończyć przerywniki do naszej fleszowej gry xd Drużyna Pierścienia itd. Iii na 20 znów do szkółki, do toreb, które w szafkach będą grzecznie czekać. Drzwi zostaną zamknięte i maraton filmowy ruszy ^^ Większość ludzi przyjdzie. Do 6 z nimi.. będzie ciekawie! ^^ Awww :3 Za dużo kucy xd

Resztę najbliższych planów opisze jutro, bo za dużo informacji Was nagle przytłoczy xd

Co do mego życia wewnętrznego... Miałam doła. Mega doła. Takiego tygodniowego. Moje samopoczucie spadało przed nim powoli, ruchem jednostajnie przyspieszonym, w dół i w dół. I doszło dna. Naprawdę. Dna otchłani, której jeszcze nigdy wcześniej nie sięgnęłam. Ale teraz... Jest dobrze. Bardzo dobrze. Jest cudownie! Szczęście wróciło, wszystko się poukładało i jest lepiej, niż dawniej. Dziękuję <3

Haniu, suknia się rysować zaczęła xd

UMIERAM! TEN UPAŁ PO PROSTU ZABIJA. Zaczęłam rozważać, czy nie jestem wampirem, bo od kiedy powietrze nagrzewa się do temperatury 30-kilku stopni, na samą myśl o słońcu aż się boję..