wtorek, 24 lipca 2012
Dziękuję, pogodowe duchy! *.*
Dzień dobry, słoneczny i ciepły. Już z resztą od niedzieli i właśnie wtedy pierwszy raz poszliśmy się kąpać *.* Na początku woda była tak zimna, że szczękały mi zęby (xD), ale z każdym dniem jezioro ocieplało się, aż w końcu dzisiaj od rana woda aż zapraszała. Hah. Dobrze, że pogoda się poprawiła. Trochę już się przykrzyło zimno i deszcz, jak jesienią, a nie w środek lata. Ale co tam, było minęło. Przepraszam, za te wypocinowe bzdety, ale coś nie mogę się skupić, a chciałam dać znak życia. Pewnie odezwę się wieczorem. Miłego dnia kochani! :D
sobota, 21 lipca 2012
Drobne przemyślenia 02
To kim jesteś, nie jest powodem do wstydu. Wszystko, co w jakiś sposób określa Ciebie i należy do Twojej osoby jest tak samo fajne, jak Ty. Nie możemy wstydzić się rzeczy nieakceptowanych powszechnie, uważanych za obciachowe przez większość, bo najważniejsze jest to, byśmy to my czuli się ze sobą dobrze. "To co myślą o Tobie inni to nie Twój interes" - zasłyszane. Wiem, że to trudne, trudno się przełamać, trudno przerwać normy, przekroczyć bariery, tylko.. czy tego właśnie najczęściej nie robią ludzie? Ciekawość, chęć oryginalności, ułatwiania sobie życia, wynalazczości, wnoszenia czegoś nowego pcha nas do przodu. To, co tym osiągniemy, nazywane jest postępem cywilizacyjnym. Oczywiście, musimy trzymać normy, nie można przesadzać. Nie będę może przytaczała przykładów, ale skrajności nie są wskazane ;) Chodzi mi o to, że oglądanie serialu, który jest powszechnie potępiany, czytanie książki wypartej, noszenie ciuchów, które nie przypadają do gustu większości NIE JEST obciachem bo to CZĘŚĆ NAS! Kurczaki, jak bardzo denerwują mnie ludzie, którzy tego nie rozumieją..!
T.O.L.E.R.A.N.C.J.A!
Hmm, może i krótko, jak na refleksje, ale cóżem mam uczynić, gdy już się wygadałam? Pewnie potem jeszcze coś dopiszę i nikt oprócz mnie nie będzie o tym wiedział. Heh :) Dobranoc.
T.O.L.E.R.A.N.C.J.A!
Hmm, może i krótko, jak na refleksje, ale cóżem mam uczynić, gdy już się wygadałam? Pewnie potem jeszcze coś dopiszę i nikt oprócz mnie nie będzie o tym wiedział. Heh :) Dobranoc.
piątek, 20 lipca 2012
Kajaki ^^
A no dzień dobry, a może już raczej dobry wieczór ;) Dzisiejszy dzień uważam za udany, pogoda dopisuje coraz bardziej, ciepło, przyjemnie i.. pięknie!
Poranek spędziłam nad fizyką (trzeba ponadrabiać braki z roku szkolnego..), rysunkami (mmm..) i monopoly. Kocham tą grę *.* Co prawda w dwie osoby troszku nudą zawiewa, ale zawsze spoko. Przed-przed-ostatni dzień szkoły spędziłam na graniu właśnie w tą wspaniałą planszówke z 7 osobami. Było baardzo wesoło ^^ Ale nie waażne (mona, hehe). Wracając do tematu, koło 14 pojechaliśmy do Sławy (9 km od Lubiatowa) i zjedliśmy tam przepyszne pierogi *.* Ja zamówiłam z jagoda.. Mmm. Sława jest miejscami ładna, ale czasem zieje od niej zdezelowaniem i lekkim zaniedbaniem.. Mimo wszystko nie wiem czemu lubię to miasto, szczególnie rozległe centrum. Przy okazji zrobiliśmy (nie)małe zakupy, a ja znalazłam taniuchną książkę na temat malarstwa chińskiego. Choć nie bardzo pociąga mnie kultura tegoż kraju, niektóre obrazki po prostu mnie urzekły i myślę, że fajnie będzie trochę je przestudiować ;)
Po (kolejnym) spacerku po Sławskim rynku wróciliśmy do domu. Szybko jednak przenieśliśmy się na plaże, gdzie postanowiliśmy.. pokajakować. ^^ Najpierw siostra, a potem ja, towarzyszyłam tacie we wiosłowaniu i.. ręce mi odpadały pod koniec. Ale świetnie było zobaczyć jezioro z zupełnie innej perspektywy i jutro chyba to powtórzymy.. A może weźmiemy jednak rower wodny? Nie wiem, nie wiem. Mama bawiła się w fotografa ;D
Tak więc do zobaczenia, pozdrawiam (już) słonecznie! :)
Poranek spędziłam nad fizyką (trzeba ponadrabiać braki z roku szkolnego..), rysunkami (mmm..) i monopoly. Kocham tą grę *.* Co prawda w dwie osoby troszku nudą zawiewa, ale zawsze spoko. Przed-przed-ostatni dzień szkoły spędziłam na graniu właśnie w tą wspaniałą planszówke z 7 osobami. Było baardzo wesoło ^^ Ale nie waażne (mona, hehe). Wracając do tematu, koło 14 pojechaliśmy do Sławy (9 km od Lubiatowa) i zjedliśmy tam przepyszne pierogi *.* Ja zamówiłam z jagoda.. Mmm. Sława jest miejscami ładna, ale czasem zieje od niej zdezelowaniem i lekkim zaniedbaniem.. Mimo wszystko nie wiem czemu lubię to miasto, szczególnie rozległe centrum. Przy okazji zrobiliśmy (nie)małe zakupy, a ja znalazłam taniuchną książkę na temat malarstwa chińskiego. Choć nie bardzo pociąga mnie kultura tegoż kraju, niektóre obrazki po prostu mnie urzekły i myślę, że fajnie będzie trochę je przestudiować ;)
Po (kolejnym) spacerku po Sławskim rynku wróciliśmy do domu. Szybko jednak przenieśliśmy się na plaże, gdzie postanowiliśmy.. pokajakować. ^^ Najpierw siostra, a potem ja, towarzyszyłam tacie we wiosłowaniu i.. ręce mi odpadały pod koniec. Ale świetnie było zobaczyć jezioro z zupełnie innej perspektywy i jutro chyba to powtórzymy.. A może weźmiemy jednak rower wodny? Nie wiem, nie wiem. Mama bawiła się w fotografa ;D
Tak więc do zobaczenia, pozdrawiam (już) słonecznie! :)
wtorek, 17 lipca 2012
Tadam tiruriram.
Pogoda nam się trochę skiepściła... Zimno, ciemno, deszczowo. Aż grzejniczki trzeba było włączyć. O kąpieli w jeziorze nie ma na razie mowy, pozostają jednak spacery i przedpołudnia spędzone pod kocem na tarasie. Bryyy, mimo, że leżę pod ciepłą pierzyną przed chwilą przebiegł mnie dreszcz na myśl tego całego chłodu.
Ale, ale, zabrałam ze sobą na wakacje taką siatkę na motyle, wiecie, z takimi maleńkimi oczkami, na dłuugim bambusowym kijku. I dzisiaj wykorzystałam ją do.. złapania ryby! ^^ Z pomostu (powinnam napisać "pomościku) łapanie ryb z tego, jakże płytko osadzonego, drewnianego mini-mini-molo było baaaaaardzo trudne, wymagało precyzji, konsekwencji i cierpliwości (nie posiadam żadnej z tych cech), jednak mimo to udało mi się złapać aż czy małe, malusie rybki! :D Jeju, jeju, jeju! Byłam tak podekscytowana, że po prostu miałam wrażenie, że zaraz wyskoczę i stanę obok! Z pomocą siostry wpuściłam rybki do odciętego spodu zwyczajnej, plastikowej butelki (nie miałam żadnego wiaderka i trzeba było jakoś sobie poradzić xD) i zrobiłam im parę zdjęć, niestety były tak malutkie, że prawie nic nie widać, ale co tam ;) Potem oczywiście je wypuściłyśmy.
Wrryyy, "u" na klawiaturze mi się zacina -.-
Chodzę sobie miedzy blogami i patrzę, że prawie nikt nie pisze. Chamariz jeszcze nie dodała obiecanych postów ze zdjęciami, ale pewnie niedługo się pojawią, więc czekam (nie)cierpliwe ;D, Kamila wyjechała (z tego co mi napisała w sms'ie: "jest suuuuper" //przeklęte "u"!//), parę osób, których raczej moi wierni czytelnicy nie znają, także nie odwiedza bloga, tylko Klara napisała post. Ale TEN POST to COŚ! P.O.L.E.C.A.M gorąco!
Ale, ale, zabrałam ze sobą na wakacje taką siatkę na motyle, wiecie, z takimi maleńkimi oczkami, na dłuugim bambusowym kijku. I dzisiaj wykorzystałam ją do.. złapania ryby! ^^ Z pomostu (powinnam napisać "pomościku) łapanie ryb z tego, jakże płytko osadzonego, drewnianego mini-mini-molo było baaaaaardzo trudne, wymagało precyzji, konsekwencji i cierpliwości (nie posiadam żadnej z tych cech), jednak mimo to udało mi się złapać aż czy małe, malusie rybki! :D Jeju, jeju, jeju! Byłam tak podekscytowana, że po prostu miałam wrażenie, że zaraz wyskoczę i stanę obok! Z pomocą siostry wpuściłam rybki do odciętego spodu zwyczajnej, plastikowej butelki (nie miałam żadnego wiaderka i trzeba było jakoś sobie poradzić xD) i zrobiłam im parę zdjęć, niestety były tak malutkie, że prawie nic nie widać, ale co tam ;) Potem oczywiście je wypuściłyśmy.
Wrryyy, "u" na klawiaturze mi się zacina -.-
Chodzę sobie miedzy blogami i patrzę, że prawie nikt nie pisze. Chamariz jeszcze nie dodała obiecanych postów ze zdjęciami, ale pewnie niedługo się pojawią, więc czekam (nie)cierpliwe ;D, Kamila wyjechała (z tego co mi napisała w sms'ie: "jest suuuuper" //przeklęte "u"!//), parę osób, których raczej moi wierni czytelnicy nie znają, także nie odwiedza bloga, tylko Klara napisała post. Ale TEN POST to COŚ! P.O.L.E.C.A.M gorąco!
niedziela, 15 lipca 2012
Wyprawa wokół jezior :D
Jak ja lubię śniadania na tarasie! ^^ W domu niby można wyjść na balkon, ale to nie to samo. Poza tym tutaj mam widok na sosnowy lasek i inne drewniane domki w dali, a nasz domowy balkon zwrócony jest w kierunku kościółka, przykościelnego "parkingu" (kawał mooocno udeptanej, suchej ziemi) i kostkowanej drogi "głównej" naszej części miasta xD Tutaj jest inne powietrze, inna atmosfera.
W roku szkolnym na śniadanie zawsze zjadam talerz pełen płatków (kukurydzianych/miodowych/czekoladowych) i mleka. Jednak teraz stanowczo bym tego nie tknęła. Może dlatego, że mam czas? Gdy rano śpieszę się na autobus płatki to rzeczywiście wspaniałe rozwiązanie. Szczególnie przy moim niezachwianym poczuciu czasu... A Wy wg jadacie śniadania? Co macie w zwyczaju konsumować? :)
Wczoraj wybraliśmy się na spacer. Niepozorny, mały spacerek wokół małego, niepozornego jeziorka. Okazało się, że dojścia do brzegu nie ma, szuwary nie do przebycia nawet dla Zoji, a jeziorko połączone z drugim rzeczką... My (mam tu na myśli ja, siostra, rodzice i piesu) postanowiliśmy zawrócić i przespacerować się lasem, a potem wrócić do Lubiatowa, skąd do domku dwa kroki, ale Maziaki uparcie pozostały przy okrążaniu jezior w nieprzebytym gąszczu wysokich traw i krzewów. Po godzinie i zaczątku burzy z piorunami również zawrócili xD To był po prostu jakiś dziki zbiornik wodny, stawik dla wędkarzy. Gdyby nie szuwary, może i by przeszli naokoło. Tak poza tym okrążenie "dużego", Lubiatowskiego jeziora zajęło by pewnie przy szybkim tempie caaaały dzień, jak nie dłużej. Za to łódką... *.*
W roku szkolnym na śniadanie zawsze zjadam talerz pełen płatków (kukurydzianych/miodowych/czekoladowych) i mleka. Jednak teraz stanowczo bym tego nie tknęła. Może dlatego, że mam czas? Gdy rano śpieszę się na autobus płatki to rzeczywiście wspaniałe rozwiązanie. Szczególnie przy moim niezachwianym poczuciu czasu... A Wy wg jadacie śniadania? Co macie w zwyczaju konsumować? :)
Wczoraj wybraliśmy się na spacer. Niepozorny, mały spacerek wokół małego, niepozornego jeziorka. Okazało się, że dojścia do brzegu nie ma, szuwary nie do przebycia nawet dla Zoji, a jeziorko połączone z drugim rzeczką... My (mam tu na myśli ja, siostra, rodzice i piesu) postanowiliśmy zawrócić i przespacerować się lasem, a potem wrócić do Lubiatowa, skąd do domku dwa kroki, ale Maziaki uparcie pozostały przy okrążaniu jezior w nieprzebytym gąszczu wysokich traw i krzewów. Po godzinie i zaczątku burzy z piorunami również zawrócili xD To był po prostu jakiś dziki zbiornik wodny, stawik dla wędkarzy. Gdyby nie szuwary, może i by przeszli naokoło. Tak poza tym okrążenie "dużego", Lubiatowskiego jeziora zajęło by pewnie przy szybkim tempie caaaały dzień, jak nie dłużej. Za to łódką... *.*
sobota, 14 lipca 2012
Drobne przemyślenia 01
Codziennie przed wsiąściem do tramwaju obiecuję sobie, że odezwę się do siedzącej obok mnie osoby. Każdego dnia, mijając przypadkowych przechodniów, waham się nad wypowiedzeniem prostych słów "dzień dobry", nie stać mnie na posłanie uśmiechu sąsiadowi. A ile mnie to kosztuje? Jedną miliardową dziennej dawki energii? Jedną tysięczną dobrej woli? Nic. Nic mnie to nie kosztuje, a jednak, nie wiem czy ze wstydu, z niepewności, nieufności, TAK CZĘSTO nie zdobywam się na odwagę. A przecież można w ten sposób uczynić komuś przyjemność. Nawet egoista znajdzie powód do uprzejmości - takie ciepełko w sercu, jakby ktoś nagle uruchomił punktowy grzejnik z mocą dwa razy większą od przeciętnego kaloryfera ustawionego na full. I motylki. Kolory w brzuchu i przed oczami. Zawsze, gdy jednak się przełamię, na mojej twarzy automatycznie wykwita szczery, szczęśliwy uśmiech, umysł się oczyszcza, a dzień wydaje się radośniejszy. Kocham to uczucie, a ostatnio tak rzadko mi towarzyszy..
Może dlatego, że każdy dzień jest inny i nigdy nie powróci, moje myśli krążą popychane wciąż innymi zębatkami. Bez przerwy zmieniam fale. Sama już się pogubiłam z odczytem.. Mmm, radio którego słucham, coraz bardziej przerywa (naprawdę i w przenośni ;)). Hah, ten sam problem od paru miesięcy, mam ochotę całkiem się wyłączyć, zresetować. Teraz mam na to czas.
Życzę Ci, abyś nie bał(a) się małych i tych większych uprzejmości, aby stać Cię było na krztynę dobroci i współczucia. Aby każdy Twój dzień pełen był uśmiechu i radości, które rozświetlą nawet najbardziej zszarzałe niebo, dodadzą życiu blasku i sensu. Bo widzisz, życie to nie tylko materializm, nasze istnienie to przede wszystkim inne istoty. Ich życie jest tak samo ważne jak nasze. Pamiętaj o tym, słońce ;) Dla mnie człowieczeństwo to ciekawość, dobroć, miłość i współczucie, rozum i wynalazczość też są ważne, ale tym, co czyni nas wrażliwymi na piękno, nie jest mechaniczność systemu nerwowego, a to "coś", co pozwala nam czuć. Dusza, świadomość, każdy zwie jak chce. Nie zatrać tego! NIGDY!
Dziękuję za uwagę i dobranoc. Wiem, że życie nie jest łatwe, ale czeba wierzyć w nasze cele, czeba czymać się naszych ideałów. Kolorowych snów!
Może dlatego, że każdy dzień jest inny i nigdy nie powróci, moje myśli krążą popychane wciąż innymi zębatkami. Bez przerwy zmieniam fale. Sama już się pogubiłam z odczytem.. Mmm, radio którego słucham, coraz bardziej przerywa (naprawdę i w przenośni ;)). Hah, ten sam problem od paru miesięcy, mam ochotę całkiem się wyłączyć, zresetować. Teraz mam na to czas.
Życzę Ci, abyś nie bał(a) się małych i tych większych uprzejmości, aby stać Cię było na krztynę dobroci i współczucia. Aby każdy Twój dzień pełen był uśmiechu i radości, które rozświetlą nawet najbardziej zszarzałe niebo, dodadzą życiu blasku i sensu. Bo widzisz, życie to nie tylko materializm, nasze istnienie to przede wszystkim inne istoty. Ich życie jest tak samo ważne jak nasze. Pamiętaj o tym, słońce ;) Dla mnie człowieczeństwo to ciekawość, dobroć, miłość i współczucie, rozum i wynalazczość też są ważne, ale tym, co czyni nas wrażliwymi na piękno, nie jest mechaniczność systemu nerwowego, a to "coś", co pozwala nam czuć. Dusza, świadomość, każdy zwie jak chce. Nie zatrać tego! NIGDY!
Dziękuję za uwagę i dobranoc. Wiem, że życie nie jest łatwe, ale czeba wierzyć w nasze cele, czeba czymać się naszych ideałów. Kolorowych snów!
Wiaterek wieje, słoneczko świeci i jest OK.
Taak, jestem szczęśliwa. :D Pogoda jest wspaniała! Woda w jeziorze ciepła, jednakże dzisiaj nie skusiłam się na kąpiel. Za to Zoja, Wujek i Bartek natychmiast weszli do wody. Przy okazji Bartosz jest całkowicie, całkiem spoko. Bardzo fajnie się z nim gada, ale proszę nic nie podejrzewać, bo nie ma czego. Uwierzcie na słowo. Poza tym mogę napisać, że jest bardzo wysoki i, ee, no nie ważne.. O! Mam porównanie! Kacper xD No. To wszystko wyjaśnia. Ponadto ma baardzo krótkie, brązowe włosy (Kamila sie domaga) i fajny śmiech ^^
Poza tym, jakże niesatysfakcjonującym opisem, dzień płynie spokojnie, powoli, przyjemnie. Mamy bardzo ciekawych sąsiadów, dwie siedmiolatki czy coś koło tego, które baaaardzo polubiły Eyepet'a ;) I Zojkę.
Jezioro jest piękne. Może wybierzemy się na łódke, hmm? Fajnie by było... ^^
Chciałam Wam tyle napisać, ale w tym momencie wyleciało mi z głowy. Kiedyś sobie przypomnę, ale na razie papa, do zobaczenia (chyba) jutro ;)
piątek, 13 lipca 2012
Nad jeziorkiem ;3
Hej, kochani! A no jestem, dojechaliśmy już o 15, zahaczając po drodze o pobliski sklep. Nie pisałam wcześniej, bo trzeba było się rozejrzeć, zadomowić, rozpakować. Jak ja kocham się rozpakowywać w nowym miejscu *.* Szkoda, że już skończyłam.. Właśnie sobie pomyślałam o tym, że za dwa tygodnie będę musiała się spakować, a potem rozpakować w domu. Boooże, dlaczego..? ;< Haha, zabawne to to, ale tak jest, że powrót jest zawsze gorszy od wyjazdu. Prawie zawsze...
Tak poza tym to jest ok. Co ja pisze, jest wspaniale! Pogoda fenomenalna, niebo może i troszkę zachmurzone, ale temperatura idealna, domek duuży, prysznic boski, moje łóżko wygodne, internet działa. Wszystko świetnie. Mam nawet telewizor naprzeciw łóżeczka ^^ Harry'ego będzie mi się oglądać baaaardzo komfortowo. Gości jeszcze nie ma i nadal nie wiem kimże jest tajemniczy Bartosz.. Gdy się dowiem, możecie liczyć na wnikliwy opis. Wiem, że niektórzy na to czekają ;)
Zoja leży koło mnie i bez przerwy domaga się drapania za uchem.
Tato gra na pleju w autka.
Wera czyta książkę.
Mama krząta się po kuchni. To chyba jedyny minus - w kuchni mieści się jedna osoba, druga nie ma szans się wcisnąć.. Ale przeżyjemy!
A ja? A ja piszem do Was. Ogólnie dni przed wyjazdem były bardzo spoko. Dużo spotkań, wczoraj prawie cały dzień spędziłam z Kamą, hah, temat znalazł się dopiero, gdy miałyśmy się pożegnać xD Jak napisała u siebie Kler, ostatnio bardzo dużo czasu spędzam na rowerku. I dobrze. Trzeba się dotlenić na zapas przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nie wiadomo jak to będzie z wychodzeniem na dwór po wakacjach.. Nie myślmy o tym, letnie ferie jeszcze trwają! :)
Ok, moi drodzy, długi ten post się robi, więc powoli kończę. Muszę zmyć lakier.. Goście niedługo przyjadą, więc kompa wyłączam. Może jeszcze dzisiaj, a jeśli nie to na pewno jutro się odezwę!
Miłego popołudnia i do napisania! :D
Tak poza tym to jest ok. Co ja pisze, jest wspaniale! Pogoda fenomenalna, niebo może i troszkę zachmurzone, ale temperatura idealna, domek duuży, prysznic boski, moje łóżko wygodne, internet działa. Wszystko świetnie. Mam nawet telewizor naprzeciw łóżeczka ^^ Harry'ego będzie mi się oglądać baaaardzo komfortowo. Gości jeszcze nie ma i nadal nie wiem kimże jest tajemniczy Bartosz.. Gdy się dowiem, możecie liczyć na wnikliwy opis. Wiem, że niektórzy na to czekają ;)
Zoja leży koło mnie i bez przerwy domaga się drapania za uchem.
Tato gra na pleju w autka.
Wera czyta książkę.
Mama krząta się po kuchni. To chyba jedyny minus - w kuchni mieści się jedna osoba, druga nie ma szans się wcisnąć.. Ale przeżyjemy!
A ja? A ja piszem do Was. Ogólnie dni przed wyjazdem były bardzo spoko. Dużo spotkań, wczoraj prawie cały dzień spędziłam z Kamą, hah, temat znalazł się dopiero, gdy miałyśmy się pożegnać xD Jak napisała u siebie Kler, ostatnio bardzo dużo czasu spędzam na rowerku. I dobrze. Trzeba się dotlenić na zapas przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nie wiadomo jak to będzie z wychodzeniem na dwór po wakacjach.. Nie myślmy o tym, letnie ferie jeszcze trwają! :)
Ok, moi drodzy, długi ten post się robi, więc powoli kończę. Muszę zmyć lakier.. Goście niedługo przyjadą, więc kompa wyłączam. Może jeszcze dzisiaj, a jeśli nie to na pewno jutro się odezwę!
Miłego popołudnia i do napisania! :D
wtorek, 10 lipca 2012
Osz, kurczaki w majonezie!
Aaaa! Z tego co widzę to ja chyba nie pisałam kimże jest Dominik i gdzie ja jadem! A byłam pewna, że to pisałam! A może pisałam, a nie mogę znaleźć, hmm? Nie szkodzi przypomnieć ^^
A więc w tenże piątek jadem nad jeziorko. Do takiego fajnego domku, który jest w lasku i jest obok innych domków, ale na końcu, i jest fajny. I zrobię mu zapewne zdjęcie. No. I będę tam do 29 (niedziela), ale spokojnie (lub niespokojnie), będę miała neta więc bloga nie zaniedbam. Na pierwszy weekend mieli z nami pojechać całą rodzinką znajomi (pseudo-wujek Rafał, którego bardzo lubię, z pseudo-ciocią Darią, którą też w sumie lubię, i dziećmi Alą (2-3 lata?), która jest fajna, i Dominikiem (5-6 lat?), który jest nie do końca fajny i rozpuszczony i mam wrażenie, ze już to pisałam..). Ale, jak napisałam w poprzednim poście Dominik nie jedzie i w ogóle. Taak.
No, więc jeśli o tym nie pisałam, to przepraszam, jeśli pisałam, to też przepraszam xD Ale wszystko już jest ok i jakby coś to przepraszam.
A więc w tenże piątek jadem nad jeziorko. Do takiego fajnego domku, który jest w lasku i jest obok innych domków, ale na końcu, i jest fajny. I zrobię mu zapewne zdjęcie. No. I będę tam do 29 (niedziela), ale spokojnie (lub niespokojnie), będę miała neta więc bloga nie zaniedbam. Na pierwszy weekend mieli z nami pojechać całą rodzinką znajomi (pseudo-wujek Rafał, którego bardzo lubię, z pseudo-ciocią Darią, którą też w sumie lubię, i dziećmi Alą (2-3 lata?), która jest fajna, i Dominikiem (5-6 lat?), który jest nie do końca fajny i rozpuszczony i mam wrażenie, ze już to pisałam..). Ale, jak napisałam w poprzednim poście Dominik nie jedzie i w ogóle. Taak.
No, więc jeśli o tym nie pisałam, to przepraszam, jeśli pisałam, to też przepraszam xD Ale wszystko już jest ok i jakby coś to przepraszam.
Rowerek.
Hej, hej :D Dzisiaj mam zamiar pozałatwiać parę spraw.. Zrobić kolejny koszyczek, po-odpowiadać na własne pytania, poszwędać się po okolicy, spakować się (wiem, że jeszcze duużo czasu, ale co tam, nastrój mam ^^) i ogólnie luuuz. Mam go już powoli dosyć.. Heh, jak to możliwe, co? xD Ja też nie wiem.. Wczoraj poganiałam po sklepach, kupiłam rzeczy niezbędne i niekonieczne, jednego zakupu trochę żałuje, drugiego mniej, czeciego wcale. Jak to ja, niezdecydowana. Krótki coś ten post, ale ni mam za bardzo o czym pisać. Wy też lubicie miodowe krążki? Ja kocham miodowe krążki! *.* Mmmm.
Ok, zbieram się, wsiadam na rowerek i pędzę do biblioteki, bo już otwarta. Muszę się wyposażyć w książki na wyjazd. Kocham czytać! Ostatnio studiuję "Eragona" Christopher'a Paolini. Książka w klimacie RPG'oskim, przypadła mi do gustu. Dobre, prawdziwe fantasy. Polecam!
Aha i tak na marginesie, Dominik nie jedzie. Jego siostra, mama i tata, a jakże, jednakże on będzie u babci. Bardzo się ucieszyłam (wiem, że to wredne z mojej strony, nie powinnam, ale cóż). Jednakże (baaardzo długo o tym nie wiedziałam) mój pseudo-wujek ożenił się dwa razy. Pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem, jednak ktoś po nim został. Niejaki Bartek. Jest on synem wujka Rafała, tyle że ja go nigdy, przenigdy nie spotkałam i w ogóle go nie znam i w ogóle. A ten właśnie gościu, o rok od nas starszy, moje drogie, jedzie.. Na szczęście to będzie tylko weekend. Uff. No. Więc wybywam. Miłego dnia! :D
Ok, zbieram się, wsiadam na rowerek i pędzę do biblioteki, bo już otwarta. Muszę się wyposażyć w książki na wyjazd. Kocham czytać! Ostatnio studiuję "Eragona" Christopher'a Paolini. Książka w klimacie RPG'oskim, przypadła mi do gustu. Dobre, prawdziwe fantasy. Polecam!
Aha i tak na marginesie, Dominik nie jedzie. Jego siostra, mama i tata, a jakże, jednakże on będzie u babci. Bardzo się ucieszyłam (wiem, że to wredne z mojej strony, nie powinnam, ale cóż). Jednakże (baaardzo długo o tym nie wiedziałam) mój pseudo-wujek ożenił się dwa razy. Pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem, jednak ktoś po nim został. Niejaki Bartek. Jest on synem wujka Rafała, tyle że ja go nigdy, przenigdy nie spotkałam i w ogóle go nie znam i w ogóle. A ten właśnie gościu, o rok od nas starszy, moje drogie, jedzie.. Na szczęście to będzie tylko weekend. Uff. No. Więc wybywam. Miłego dnia! :D
sobota, 7 lipca 2012
Cieplutko :3
Dzień dobry wszystkim blogowiczom ^^ Dzisiaj cieplutki, ale na szczęście nie parny dzionek się zapowiada. A jakże, czeba korzytać z okazji i siedzieć na słoneczku ^^ Tak, tak, korzystając z tego, że ciotka przyniosła internet intensywnie piszem siedząc na trawce :3 Ogarnęłam wszystkie blogi i wybieram zdjęcie Lary <3 Larusia to szczeniak mojej ciotki, wczoraj przybył do nas w odwiedziny. Jest przesłodka (normalnie rzygam teńczą //xD// gdy to czytam) i wszędzie jej pełno. Istny wulkan energii. Ale nie chciała pozować do zdjęć.. ;PZawiał chłodny, orzeźwiający wiaterek. Mmmm, kocham takie poranki <3 Zastanawiam się co tu porobić.. Może pójdę na mały spacerek? Aaaa! Wczoraj ukończyłam pierwszy w moim życiu koszyk gazetowy ^^ Nie jest może idealny, ale nabierze się w prawy i będzie dobrze! Na próbę był taaki mały. I jeszcze nie zabejcowany, ale co tam.
But OK, chyba się gdzieś ruszę, albo zrobię drugi koszyk *.*, albo poleżę sobie na trawce i pooglądam chmurki ^^. Tak czy siak, miłego dnia, kochani!
piątek, 6 lipca 2012
Jadem ^^
Taaak, jadem właśnie samochodem. Jak to fajnie wziąć sobie notbuczka, poprosić tatę o włączenie neta i prosze bardzo, cały świat stoi otworem ;3 Heh. Tak, nie mam nic konkretnego do napisania. Właśnie słucham wiadomości z radia o.O Boże, polskie koleje.. MASAKRA. Uff, dalej będzie upał, grad i burze -.- Kupe ludzi nie ma prądu po wczoraj.. Ech, straszliwe to było piękno, naprawdę. Nuuda..
Jakiego radia słuchacie? Ja RMF'u. Lubię tamtejsze piosenki. Dodatkowo prowadzenie nie jest aż takie złe i można wejść na ich stronę i zobaczyć co grali o danej godzinie. Bardzo przydatne, często korzystam, żeby znaleźć ciekawe piosenki ^^
Ok, kochani, dzisiaj mam dzień pisania na blogu, więc jeszcze się odezwe ;D Do zoba!
PS: Dzisiaj jest dzień pocałunków <3
czwartek, 5 lipca 2012
Ostatnimi czasy
Hej, hej kochani :D Taak, nie wiem czy jest sens opisywać ostatnie dni, po bez problemu znajdziecie opis na blogu Kamy ^^ Heh. Poza tym dzisiaj. Czeba by coś powiedzieć.
Dzisiaj rano wstałam późno. Siedziałam do (tylko cicho sza ;D) 3 w nocy, taak, pisałam. Ale nie o tym, tak? No więc gdy już wstałam, zjadłam pyszne bułeczki, pokręciłam się po domciu, weszłam na kompa i około 11-12 pojechałam do Kam :D Mmm, pyszne rzeczy żeśmy oglądały w necie i, karczaki pieczone, muszem niektóre wypróbować ^^ Heh. Mama Kamy jest niesamowita o.O Potrafi pleść kosze z gazet, a gdy zobaczysz owoc jej pracy, dałbyś sobie łepek uciąć, że są ze sklepu.. I obrazy piękne maluje.. I świetnie gotuje.. Normalnie jak Kler, tylko że moja miszczyni robi też zdjęcia i pięknie pisze ^^ Chociaż nie pytałam jeszcze Mamy Kamy o te umiejętności xD Taaak. Kuba, ile poziomów przeszedłeś, hmm? xD Aaa, i wytłumaczyłam Kam działanie pewnego programu, teraz już nie możesz mówić "nie umiem", kochana ;P
A potem, koło 13:30, pojechałam na spotkanie z Kler i spędziłyśmy prawie 2 godzinki na ławeczce przy bajorku. No oczywiście była też przejażdżka po zaiście przewspaniale chłodnym parku ^^ Pięknie było, pogoda dopisywała, słoneczko przebijało się przez liście, ale dzięki wspomnianym liściom, nie dawało w kość ^^ Wybornie, milordzie. Pogadałyśmy sobie, a jakże :D Haha, żaby chciały umilić nam czas zaiste fascynującą muzyką, jednakże ten rechot nie przypadł nam jakoś do gustu. Na wpół spalone kije z ogniska, które z pluskiem lądowały w bajorku, załatwiały sprawę na 10 min. Potem opera odradzała się -.- Fajnie, że w końcu mogłyśmy sobie spokojnie pokonwersować :3 Dziękuję, za przemiły poranek, dziewczyny!
Nadal nie wiem, skąd Wachowski wie, o tych zapasach -.- Chyba się nie dowiem.
Do babci jadem jutro o 10 rano, wracam w niedziele, chyba po południu ;D Piątek odpadł, wrócił poniedziałek, chociaż chyba też nie pełny, bo najprawdopodobniej wyruszę z mamą na łowy podręcznikowe ^^
A więc ok, kochani, ja kończę tenże super post i się z Wami żegnam :D Zapraszam na polecane blogi, naprawdę są ciekawe :D Do zoba, miłego weekendu ^^
PS: Zabieram się za te krówki.. Zobaczymy, czy dom nie pójdzie z dymem. Zdam Wam relacje (jeśli przeżyję..).
Mam pustkę w głowie..
Pisałam już chyba o tym, że ostatnio nie wiem, co sądzić o innych ludziach.. Bez przerwy mnie zaskakują, jednym zachowaniem przeczą całemu całokształtowi, jaki im przypisywałam. Zmieniają się, ale ja za ich przeistoczeniami nie nadążam. Po prostu. Tylko nieliczni pozostali tacy, jakimi ich pamiętałam i znałam, tylko nieliczni, zmienili się, ale nadal są tymi, za których ich uważałam i uważam, bardzo mała grupka osób pozwoliła mi wyrobić sobie o nich zdanie. Inni pozostają zagadką, bardziej lub mniej przejrzystą. I jest taki jeden osobnik, zmienny, dziwny, inny i tak bardzo podobny do wszystkich. Nie potrafię go rozgryźć. Nie wiem co o nim myślę, co do niego czuję - czy go lubię, a może jednak nie? (nie to czuję, które pomyślisz, po prostu "lubie/nie lubie"). Nie znam go, ale jednak tak często przewiduję co zrobi. Innym razem bardzo mnie zaskakuje.. Tak często nad tym myślę i nadal nic.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Dwór, dwór i jeszcze raz dwór :D
Tak, tak, ostatnio coraz więcej czasu spędzam za murami domu. Upał, nie upał, deszcz czy susza, ale choć raz dziennie trzeba się wyczołgać spod daszku i spotkać z przyjaciółkami. W niedziele (?) byłyśmy we czy, Kler, Kam i ja rzecz jasna, na piechtaka, poniważ rowerek Em był tymczasowo nieobecny. Nad bajorem się siedziało i dłuugo gadało, o Wiedniu, ludziach, trzepaczce, nocce, która mooże się odbędzie //mamy już całe menu, listę zakupów i wg i wg ^^//, o wszystkim w sumie :D O bogu Horusie RA/RE! I jadłyśmy lody, a nadzwyczajnym smaku napoju energetycznego, a tak naprawdę takich o to gum do żucia:
A dziś? Dziś zrobiło się chłodniej //dzięki Bogu!//. Trochę popadało w nocy i rano, wg o poranku umyłam włosy i do 13 chodziłam w turbanie na głowie xD Heh. No, ale wracając, dziś, po obiedzie //na który to był karp, którego kocham *o*, który wczoraj (wraz z trójką kolegów) został złowiony przez pana Z. - kolegę taty, a następnie nam podarowany, podczas gdy jego kompani powędrowali z Panem Z. xD// pojechałam z Kamą na małą przejażdżkę. Wykazując się odrobiną inteligencji, która mi jeszcze została, dostałam olśnienia i zabrałam paletki, kocyk, zeszyt i farbki ^^ Hah, pamiętałam nawet o pędzlach, zapomniałam jednak o pojemniczku na wodę, więc całe "malowanie" spełzło na niczym. Za to paletki wypaliły, raz czy dwa udało nam się nawet odbić więcej niż 10 razy! Sukces! xD I zadzwoniłyśmy do Fendorfa, przedstawić mu naszą super koncepcję i prosić, by popytał swoich znajomków.. O co? A bo mamy taki pomysł, na (moim zdaniem xD) fajną zabawę - grę zespołowo-terenową (na bardzo dużym obszarze, z niespodziankami i wg i wg xD). No. I grałyśmy w kalambury, na dwa sposoby xD Fajnie, fajnie było. Aaa, potem jeszcze byłyśmy na stadionie i odrysowywałam komuś, kto ozdobił stadionową murko-ławkę kotem o super minie i z podpisem "Oto kot" xD Heh. Taak. Kolejne, przyjemne, mile spędzone popołudnie :D
A więc do zobaczenia, papa i miłego :D
A dziś? Dziś zrobiło się chłodniej //dzięki Bogu!//. Trochę popadało w nocy i rano, wg o poranku umyłam włosy i do 13 chodziłam w turbanie na głowie xD Heh. No, ale wracając, dziś, po obiedzie //na który to był karp, którego kocham *o*, który wczoraj (wraz z trójką kolegów) został złowiony przez pana Z. - kolegę taty, a następnie nam podarowany, podczas gdy jego kompani powędrowali z Panem Z. xD// pojechałam z Kamą na małą przejażdżkę. Wykazując się odrobiną inteligencji, która mi jeszcze została, dostałam olśnienia i zabrałam paletki, kocyk, zeszyt i farbki ^^ Hah, pamiętałam nawet o pędzlach, zapomniałam jednak o pojemniczku na wodę, więc całe "malowanie" spełzło na niczym. Za to paletki wypaliły, raz czy dwa udało nam się nawet odbić więcej niż 10 razy! Sukces! xD I zadzwoniłyśmy do Fendorfa, przedstawić mu naszą super koncepcję i prosić, by popytał swoich znajomków.. O co? A bo mamy taki pomysł, na (moim zdaniem xD) fajną zabawę - grę zespołowo-terenową (na bardzo dużym obszarze, z niespodziankami i wg i wg xD). No. I grałyśmy w kalambury, na dwa sposoby xD Fajnie, fajnie było. Aaa, potem jeszcze byłyśmy na stadionie i odrysowywałam komuś, kto ozdobił stadionową murko-ławkę kotem o super minie i z podpisem "Oto kot" xD Heh. Taak. Kolejne, przyjemne, mile spędzone popołudnie :D
A więc do zobaczenia, papa i miłego :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)
