wtorek, 30 lipca 2013

Jaaacie *.*

Jaaaaakie wyprzedaże! *.* Takie okazje się znajduje, że hoho! Od strojów kąpielowych < ;D > po dżinsowe koszule. Wg jaka ja normalnie szalona, codziennie do Magnolii, nie ma co xd Pierwszy raz w życiu naprawdę udało mi się trafić na niesamowitą przecenę i jestem tak podekscytowana, że aż sobie skaczę na krzesełku. Lol. Wg znowu oglądam glee od początku. I zastanawiałam się nad moim życiem. Nad tym, kogo w nim goszczę, kogo jeszcze chciałabym gościć i kogo najchętniej wyrzuciłabym za drzwi. I właściwie nie jest aż tak źle c: Jeśli ktokolwiek do mnie pisał/dzwonił - chwilowo nie mam telefonu :c

poniedziałek, 22 lipca 2013

Hejczi. Spoczi. Bajczi.


Czas se płynie. Chcę pojechać do sklepu i kupić nie wiem co i nie wiem po co. Chcę coś zrobić, ale przede mną te same pytania. I ta sama odpowiedź: "nie wiem". Nigdy nic nie wiem. To się robi nudne xd Wakacje, wakacje, wakacje, słońce. Siostra chce jechać do kina. Avec moi. To dziwne, ale okej, każdy może mieć jakiś odpał. Pofarbowałam włosy. Ale ze mnie krejzolka, nie ma co. Ta szamponetka! Zróbmy coś naprawdę szaaaalonego. Proszę. Mam wrażenie, że zaraz umrę. Postawcie mi świeczkę.

Lubię świeczki. Czuuję się jak zombie. Bu.
Ten kot ma zajebiszte umaszczenie *.* I oczka. Ale to już wiecie xd

wtorek, 9 lipca 2013

Czechy

A no było się wczoraj w Czechach, na basenie :D Z Kamą <3 Stanie na rękach, fikołki i takie tam. Kuba szczelił focha xd Ser był pyszny, a jazda samochodem śmieszna i bardzo mi było miło, a wg dzisiaj spotkałam Twojego tatę, Kamilo, i obiecał, że mi wyślesz zdjęcia, więc czymam za słowo. Na spontana wszystko było wg. A, i jadę do babci dopiero jutro jednak. Taaaa. Klaro, rozmowa przeurocza, z resztą tak samo z Tobą, Patrycjo c: Wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Nie mam jednak już ochoty na zwierzenia, za dużo książki xd

Książki, książki, książki, Werber

Nie lubię kończyć książek. Szczególnie takich, do których łatwo jest się przywiązać lub które trudno zrozumieć... Po pierwszych pozostaje pustka w sercu, po drugich w umyśle. Co właśnie przeczytałaś? ~znudzony głos. Myślałam już, że nie zapytasz, przecież zdążyłam wspomnieć o tej książce chyba każdemu! Cała Tomala, która 10 razy opowiada o tym samym.Czeka Was 11-sty raz. Otóż mam właśnie przed sobą "Imperium aniołów" Bernarda Werbera. Należy do drugiej grupy. Do pierwszej jeszcze nie, bo ma ciąg dalszy, ale na pewno już niedługo też się tam znajdzie. Rzadko zdarza mi się, żeby jakaś powieść trafiła i do serca i do umysłu. Ta jest widocznie stosunkowo wyjątkowa. W ogóle może ktoś słyszał <nie ode mnie> o wymienionym tytule lub autorze?  Inne książki tego francuskiego pisarza science fiction to między innymi "Imperium mrówek", rozpoczynające cały cykl, który muszę przeczytać, "Gwiezdny motyl", wiele, wiele powieści nadal nie przetłumaczonych na język polski i jak na razie jedyna odnoga twórczości Bernarda, o którą zahaczyłam, czyli cykl o tanatonautach, otwierany właśnie pozycją pod tym początkowo zagadkowych tytułem - "Tanatonauci" (o czym niestety nie wiedziałam, kupując "Imperium" i zaczęłam cykl od środka. Nie popełniajcie mojego błędu.). Moim głównym problemem jest fakt, że niesamowite dzieła Francuza dość trudno jest znaleźć i zakupić. Ale ach, ta doba komputerów! *w tym momencie oddaję pokłony dla uczczenia chwały twórców internetu* Chociaż i tak mam trudności ze znalezieniem okazji do kupna kolejnych pozycji.. Będzie ciężko. Nie zrażajcie się tym, że powieści Werbera zalicza się do grona sf, bo aż takie klasycznie sf znowu nie są. Mają (a przynajmniej ta jedna na pewno) w sobie za to coś niesamowicie fascynującego, mistycznego. I filozoficznego. Znowu nie będę pisać recenzji. Dam Wam za to parę linków, o, proszę bardzo  i powklejam opisy od wydawcy. Na dole są, można się częstować. Chcę zwrócić Waszą uwagę na tę niecodzienną pozycję, nie jestem wstanie sama jej określić, pozostawiam to lepszym i zmuszam Was tym samym do zagłębienia się w temat na własną rękę. A gra jest warta świeczki. Właśnie czegoś takiego szukałam, czegoś, co łączy w sobie wyobraźnię <i to naprawdę rozbudowaną>, filozofię, odrobinę humoru, abstrakcji i co przekazuje sobą wartości nieco bardziej wygórowane czy skomplikowane niż "odwieczna walka dobra ze złem" jak to się ma w moich wszystkich fantasy lub "miłość jest cudowna i wielka" z nudnych, pustych romansów. Chciałam pomyśleć. "Imperium aniołów" pozwala myśleć. Zmusza do myślenia. Co jakiś czas musisz wręcz robić sobie przerwę od lektury, by wszystko ogarnąć i spróbować rozważyć podsunięte przez Werbera koncepcje. Tak, to nie jest powieść na jeden wieczór. Przeczytanie jej w okresie krótszym niż tydzień <mam na myśli PRZECZYTANIE, zawiera się w tym rozważenie i zrozumienie> jest chyba niemożliwe. Sama już po kilku godzinach od dobicia do ostatniej strony wiem, że może jutro, a może w czwartek zacznę ją od początku. Żeby naprawdę ogarnąć. Bo jest niesamowita. I tyle. A Bernard Werber ma moje poważanie i niesamowity szacunek oraz podziw <co mu po tym, ale co tam>. Podsumowując - "Imperium" bardzo mocno wpływa na człowieka i pozostawia po sobie ślad mimo hejtów ze strony krytyków na biednego geniusza Bernarda. Polecam i to gorąco. Mam wrażenie, że to nie chwilowe zauroczenie. I chciałam zaznaczyć, że sposób pisania jest także niecodzienny i bardzo mi się po prostu spodobał. Mam przede wszystkim na myśli "podział tekstu/treści" i nietypowe wtrącenia. Ale więcej zdradzać nie będę, sami się przekonajcie... I poniższe opisy nie ukazują głębi książki. Ale co tam.



Co myślą o nas aniołowie? Co mogą zrobić, by nam pomóc? Czego oczekują od ludzkości?

Bernard Werber stara się po raz kolejny skłonić nas do refleksji nad istotą życia, czerpiąc przy tym ze starożytnej mądrości, współczesnej filozofii, a jednocześnie nie zapominając o poczuciu humoru. Podążając śladami młodego anioła, odkrywamy zadziwiającą perspektywę naszego śmiertelnego życia.

Były tanatonauta, Michael Pinson, przeszedł na drugą stronę. Stał się aniołem. Zaczął pracę w pełnym wymiarze godzin. Miejsce jej wykonywania: Raj. Po pierwszym szoku, Michael zdaje sobie sprawę, że bycie aniołem to nie tylko przyjemność. Zwłaszcza, gdy jest się odpowiedzialnym za trzech trudnych w obyciu śmiertelników: za Venus, amerykańską aktorkę cierpiącą na uporczywe migreny, za Igora, rosyjskiego żołnierza i zarazem króla pokera oraz za wiecznie przerażonego Jacquesa. Co więcej, jego mentor Edmond Wells dokładnie sprecyzował, że zadanie Michaela polega na spełnianiu wszystkich życzeń swych podopiecznych, niezależnie od tego jak bardzo będą niedorzeczne.

Jednakże Michael, niespokojny badacz, wciąż lubi przygody. Niczym zbuntowany anioł wyznaczył sobie inny cel: odkryć to, co kryje się po drugiej stronie i spróbować dotrzeć do świata bogów.

RECENZYJKI:
[link] :: [link] :: [link] <-- komentarze pod spodem!

Rzeczywistość

Ulotne jak jedwabiste motyle,
a jednocześnie pełne gracji i spokoju nosorożca.
Szarżujące niczym zając,
pełne krwiożerczości owcy,
przy Tobie – potulne jakoby wilk.

Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.

Są wszystkim, a więc niczym.
Najważniejsze, kompletnie nieistotne.
Dla każdego inne,
choć zawsze mają ten sam sens.

Owijają mnie w kokon,
pętają nicią pajęczą,
niczym tygrzyk ćmę.
Biedną, niczego nieświadomą ćmę.

I nic nie da zawzięte trzepotanie,
rzucanie się wewnątrz pułapki.
Bo dzisiaj to moje własne sidła.
Szamoczę się ze sobą.

Czasem mam wrażenie, że wszystko dzieje się poza mną.
Niezależny owoc przypadku,
nagięty odrobinę do naszej woli za ich pomocą.
To moja rzeczywistość.

Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.


Są słowem. Są emocją. Są chwilą.
                                                                      zima 2013


Akurat do tej pracy mam wytłumaczenie (do szkoły i takie tam), więc jeśli ktoś by chciał, pod spodem ma coś, co w końcu pozwoli mu zrozumieć co chcę przekazać. Chociaż w tym jednym wierszu c; Przy okazji poczyta chwilę o mnie, bo jestem leniwa i nie chce mi się wybierać stąd info tylko o tym wierszyku xd

sobota, 6 lipca 2013

Powrót na stare śmieci.

A raczej skarby <3 Lubię cofać się od czasu do czasu w przeszłość. I uwielbiam być ze "starymi" ludźmi. Wczoraj, przedwczoraj, przedprzedwczoraj c: Słodko. I śmiesznie xd Z Wami zawsze jest śmiesznie. Zupełnie inaczej niż w parnarni... Tak, jestem zacofana xd Nigdy nie będzie już tak, jak było kiedyś. Nie może być identycznie. Ale w sumie odtworzenie starej kasety w nowym odtwarzaczu jest możliwe. Wystarczą drobne modyfikacje taśmy i popłynie niemal zapomniana melodia, która budzi w sercu dawne ciepło i wywołuje ten specyficzny, retrospekcyjny uśmiech na twarzy. Nie można słuchać w kółko tego samego, to fakt, bo stoisz w miejscu. Ale dzisiaj można remiksować. Śpiewać jeszcze raz xd "Nadzieja umiera ostatnia". Czasami wolałabym nigdy jej nie mieć.


Nie wiem za co się zabrać, tyyle możliwości. Chyba przejadę się gdzieś na rowerku. Tylko niech słońce nieco się schowa. Franek już siada ;__; To pół roku minęło zbyt szybko.

piątek, 5 lipca 2013

Nowa mutacja.

Co tu dużo pisać. Ewoluuję, a blog razem ze mną. Tamta szata mi się osobiście podobała. Ale była zbyt ciemna i przytłaczająca. Przy obecnej mogę dokonywać ciągłych, drobnych zmian, dostosowując ją do danej sytuacji, ale wciąż pozostając przy głównym motywie. To tak, jakbym pokazywała Wam kolejne odsłony Charlotte, wciąż pozostając sobą, wciąż trzymając "rdzeń" mojej osobowości xd Żaden wcześniejszy motyw nie odzwierciedlał tak dobrze mojego charakteru - zmienność jest tutaj wszechobecna. A ze zmiennością idzie w parze wolność ^^ I dużo innych, czasem nie tak pozytywnych rzeczy... c;

Muszę jeszcze dostosować szablon ;___; Pewnie zrobię to za tydzień xd Proszę Was o jakąś reakcję. Wystarczy zaznaczenie jednego checkboxa pod tym postem.

środa, 3 lipca 2013

Ślepi, głusi i niemi

Najbardziej porypany wiersz mojego życia xd O żółte jagody, ekstremalnie biały i wolny.


Rozejrzyj się wokół.
Co widzisz?


Pokój, wypełniony //milczącymi// meblami,

//techniczne// wnętrze tramwaju,

kilka drzew //szumiących wesoło smutną melodię wiatru//

a może po prostu //jasny// ekran monitora?


Zamknij oczy na 10 oddechów.
Co widzisz?


Ludzi, którzy snują się obok Ciebie bez celu i duszy,
skryci pod maską obojętności,
anonimowi, nigdy nie poznani. Obcy.

Postacie, które zabiegane w pułapce tego świata,
krążą mechanicznie wśród poznanych nowości,
goniąc za tym, co cenne w obecnej dobie materialności.

Udających szczęście pseudo-optymistów
biegających po biurze ze sztucznym uśmiechem.
Postępujących zgodnie z „zasadami moralności”.
Moralności, która z moralnością ma niewiele wspólnego.

A może dostrzegasz tylko siebie,
zamkniętego wśród własnych zmartwień, spraw i pozornych szczęść?


Zamknąłeś usta.
Zamykasz uszy.
Zamkniesz oczy.

Nie na chwilę
- na zawsze.

No zrób to!


I co, jesteś szczęśliwy?

Przecież w końcu jesteś sam,
obojętny,
w subtelny sposób ignorujący wszystko i wszystkich.


Powtarzam więc, bo to najistotniejsze pytanie:
Czy jesteś szczęśliwy?

*
*
*

Proszę Cię tylko o to, byś chwilę pomyślał:
Jaki sens ma życie,
w którym nie ma ludzi?
Prawdziwych ludzi.

W którym nie dzielisz istnienia z innymi.

Jakie ono ma znaczenie?

Poza tym, przecież nie jest TYLKO Twoje!
Nie jest, nie było i nie będzie.
Nie masz prawa go marnować.


Proszę ostatni raz
- pomyśl dla kogo,
a nie dlaczego,

możesz być.

wtorek, 2 lipca 2013

Ach, te wakacje ♥

To niesamowite uczucie, gdy budzisz się rano i.. i nic. Możesz robić co Ci się tylko podoba - spać, jeść, biegać, czytać, przesiadywać przed kompem, w parku, na balkonie, pod mostem, w galerii, w tramwaju, w kuchni, nad Odrą.. itd, itd. ^^ Ta wolność *.*

UWAGA! [Opis wczorajszego dnia. Jeśli nie masz ochoty czytać szczegółowej relacji, przewiń za zielone zdanie.]
Na przykład wczoraj od 11 do 18 w Mag xd Taaak, Hania wróciła. Dziękuję za śliczne ptaszki ;D Są teraz czy. Słowotok niesamowity, ale trochę także z mojej strony, więc nie mogę narzekać xd Kam, lody arbuzowe rzeczywiście są pyszne. Szczególnie z bitą śmietaną. Ale moja miała wypadek -.-' Taaak, pan podaje loda a tu sru, połowa bitej ląduje na ziemi, ladzie i mojej spódnicy (miała długą spódnicę, naprawdę długą, kilka razy niemal się przez nią zabiłam, nevermind). Na szczęście udało się  ją uratować w łazience dla niepełnosprawnych i lol, po powypadkowej nie pozostał ani jeden ślad <3 Na moim lodzie prawie też, bo Hanka zjadła połowę tego, co zostało, czyli ja skonsumowałam 1/4. Hahahhah xd W sumie dobrze, bo na pewno nie poszłoby w cycki. Zaczynam gadać jak 2a ;___; Wracając do wczoraj.. O 13:30 zjawiła się Miriam. Bo właśnie na tą godzinę byliśmy umówieni do kina. Czekamy, czekamy, czekamy, we czy. A reszty nigdzie nie widać. Więc dzwonię do Karoliny.
♫♪♫♪♫♪ tararam, tururu, muzyka oczekiwania. ♫♪♫♪♫♪ "Przepraszamy, numer cośtam, cośtam, cośtam, (...), cośtam nie odpowiada. Prosimy spróbować później". Grrrr. Okej. Dzwonię do Karola. Odbiera (! juhu). Chwila rozmowy. "Ale jak to mieliśmy być o 13:30? Ja nic o tym nie wiedziałem!" a jedzie właśnie samochodem z Karoliną, inicjatorką spotkania, która poprosiła nas na tę właśnie godzinę. Ech... Byli pięć minut po mojej interwencji. Kasjerka poprosiła nas o legitymacje (lol, drugi raz w życiu w kinie chcieli moją legitymację...). No a potem całe wieki moi kochani towarzysze kupowali popcorn (jak można tyyyle zastanawiać się nad prostą rzeczą - słodki czy słony?! ~powiedziała wiecznie niezdecydowana Karolina). W końcu dotarliśmy do sali (jeśli było tam razem z nami więcej niż 20 osób to nie umiem liczyć xd) iii 15 minut gadania podczas reklam. Czego się tam podowiadywaliśmy! Film był bardzo fajny c: "Iluzja". Wiecie co, chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. Polecam c: Nie będę robić recenzji, bo wiele ich już w internecie, a kolejna nic nowego na pewno nie wniesie. Po kinie do empika, tam ponad godzinę staliśmy przy bestsellerach, dyskutując o wszystkim. Karol się zmył. Karolina kolejną godzinę wybierała lakier xd A potem ja sobie uciekłam. No.

Okej. Koniec relacji xd
A całą niedzielę z tatą, robiąc panoramy, spędziłam (ja i moja składnia. Jest taka logiczna..!). I jak, dzisiaj idziemy trochę się śliwek niedojrzałych najeść? Hah. xd