niedziela, 19 grudnia 2010

Ta świąteczna atmosfera :)

Aż miło dać wciągnąć się w wir przedświątecznych przygotowań. Kupowanie prezentów ( jak zwykle nie wiedziałam co komu kupić, a gdy już zdecydowałam, że ciocia na pewno ucieszy się z torebki jeszcze duuuużo czasu poświęcałam wybraniu tej właściwej... ;)) Moja młodsza siostra uparła się, żeby ubrać choinkę już dzisiaj. Oczywiście prawie zbiłam jedną z bombek ;P ale jakoś się nieszczęsna (albo szczęsna) uratowała. Już też czas (bo przecież za 5 dni wigilia) rozpocząć przygotowania ze strony kulinarnej i wysprzątać cały dom. Moja mama najważniejsze potrawy zacznie gotować dopiero w środę (albo wtorek), a już od dzisiaj z kuchni zaczną dochodzić zapachy pieczonych ciast i innych przysmaków. Na choince powiesiliśmy cukierki i z tej przyczyny zorganizowałyśmy z siostrą akcje "choinka". Szczerze mówiąc bardziej zależy nam na dobrej zabawie niż na "skradzeniu" jak największej ilości słodyczy ;) Mój pokój na pewno wyglądałby dużo lepiej ze świątecznymi ozdobami gdyby już był w innych kolorach. Ale mama powiedziała że mogę przemalować go dopiero na wiosnę. Mam nadzieje, że do tego czasu zdecyduje się na jakieś kolory (bo na pewno będą dwa). Chyba żółty i pomarańczowy... Moja ciocia tak zestawiła barwy w swoim pokoju i bardzo mi poleca. Poza tym 15 graliśmy (a właściwie już 14 (dla szkoły) , ale ten występ 15 był dla rodziców i zaproszonych z maślic przez nas osób i był dużo bardziej oficjalny) "Opowieść Wigilijną" z kółka teatralnego. Wyszło najpierw fatalnie, ale 15 było super. Rodzicom się podobało tylko... tylko taki Kamil, który grał siostrzeńca i dużo mówił nie przyszedł ponieważ powiedział że wymiotował. Przynajmniej zadzwonił 3 godziny przed spektaklem, gdy już byliśmy w szkole i przygotowywaliśmy scenę i wogóle, więc zastąpiła go Baśka,która grała żonę siostrzeńca, a żonę siostrzeńca zagrała Andzia. Andzia grała wcześniej przechodnia i w sumie zagrała dwie role. Dziewczyny uczyły się nowych ról całe 3 godziny, jednak nie da się w tak małym czasie nauczyć tyle tekstu ! Dlatego też wyszło jak wyszło ale wszyscy zrozumieli. Ja grałam (jak już pisałam) ducha teraźniejszości i, bądźmy szczerzy, wyglądałam trochę jak choinka (zielona spódnica (taka do ziemi), zielona koszula, zielone brwi, zielona girlanda którą tak trzymałam w specyficzny sposób i przedziwna fryzura zrobiona ze złotego łańcucha na choinkę). Więc Kociara dała mi nowe przezwisko - choina. Ja nie mam nic przeciwko, przynajmniej mam w końcu ksywe, która jest jakoś uzasadniona :) No i tak właśnie było. A Kociarce dałam przezwisko zapałka, gdyż po 1 kolekcjonuje zapałki ( Kociara rzecz jasna :)), a po drugie gra w przedstawieniu z religii taką jakby dziewczynkę z zapałkami :) Ale ja kończę. Idę piec ciasteczka, papa !

PS: Tak na marginesie, nie wiem czy się zorientowaliście, ale na dole czeka nowa ankieta... :)

wtorek, 7 grudnia 2010

Smutno...

Jestem chora i siedzę w domu. Przede wszystkim dlatego, że to naprawdę dość poważne i chce wyzdrowieć do piątku, ponieważ idziemy z okazji mikołajek do kina na "Zaplątanych". Nie mogę się doczekać. Kiki chce wysłać mi prezent gwiazdkowy. Ja wysłałam jej list i  też coś szykuje ;) Nie wiem co jeszcze pisać. Na gadu konwersuje ^^ z Roztańczoną, opowiada mi co było w szkole. Naszej pani wychowawczyni nie ma i na polskim, którego uczy mieli w-f. Śnieg się klei, można robić bałwany,a ja nie mogę ale byłam na pierwszych sankach. Zdążyłam przed chorobą ;). Mówi się, że bałwan, sanki to dla małych dzieci, ale to taka frajda, jak się jest w paczce, czy z rodziną. Organizujemy zbiórkę odzieży dla osób potrzebujących i z tego powodu rozwieszałam dzisiaj z Adą ulotki. Dużo roboty, ale dzięki temu wiele ludzi będzie miało co na siebie włożyć. Uwielbiam pomagać innym, uważam ekologię za rzecz niezbędną, gardzę tymi, których nie obchodzi matka ziemia. Nie rozumiem takich ludzi.

niedziela, 28 listopada 2010

Zimowe krajobrazy są prześliczne. Te drzewa jakby pokryte delikatną koronką,
ta łąka, ukryta pod białą, puchową pierzyną śniegu... :)
Trochę nie pisałam... :( 31 X było halloween. Razem z Kociarą, Śmieszką i jej młodszym bratem zbierałyśmy cukierki. Było super ^^ Potem mijał dzień za dniem. Byłam strasznie zabiegana. Najpierw był apel z okazji 11 listopada i go prowadziłam. Idę tez w poczcie szkolnym więc był mały problem. Potem 4 wolne dni... Pojechałam do babci. I projekt z matmy... O planetach z matmy ! Żal. Robiłam go z Roztańczoną i Parsey, ale to ja nie moge, to one ni mogą i tak przez tydzień, aż w końcu zostały 3 dni do oddania pracy i się wzięłyśmy do roboty. Wyszło nam super ale pani się troche czepiała, że za małe litery. Ale nasza wina jak nie powiedziała, że to ma być widoczne z dwóch metrów ?! W szkole są dwie nauczycielki matematyki. Gdybym miała lekcje z tą, która wymyśliła tą pracę, to bym nie wytrzymała. Jest straszna ! Pani, która nas uczy jest natomiast bardzo fajna. Tak... 6 XII idziemy do kina z klasą. Ja byłam już na Harrym Potterze 7 z Roztańczoną i Parsley. Ten film wymiata ! Ale chętnie poszłabym drugi raz, i trzeci, i czwarty... Nasza klasa nie zrozumie tego filmu, chociaż większość chce iść. Roztańczona chce iść na zaplatanych ;P. Chciałabym już święta. Ta atmosfera, choinka ... prezenty ;P. Ale nie o prezenty tu chodzi. Z religi przygotowujemy jasełka. Ja gram babcie Roztańczonej ^^. A z teatralnego zostały tylko 2 próby !!! Ale się boję !! Strasznie ! Bo 15 premiera a mamy lekcje tylko w piątki ! Nie wiem co tu jeszcze napisać... Ach, no przecież pada śnieg ! Super. Nie mogłam się doczekać, aż z nieba zaczną sypać białe, delikatne płatki. Będziemy rzucać się śnieżkami, wpadać w zaspy, ach... Kałuże zamarzły. Tak ja w zeszłym roku będziemy z Kociarą będziemy się ślizgać, bo koło szkoły jest pełno kałuż, idealnych, bo płytki i rozległych, więc szybko i mocno zamarzają i tworzą ogromne ślizgawki ! Ale na razie kończę i do napisania ;)


Papa

poniedziałek, 25 października 2010

To co było trzymamy w pamięci, tak jak stare fotografie w albumie...

Uczyłam się ostatnio z Roztańczoną uczyłyśmy się na nocce u niej matmy ;) W szkole nic ciekawego. Dzisiaj prawie zgubiłam moją ukochaną bransoletkę ale Kociara pomogła mi ją znaleźć. Dziękuje :) Bardzo ją lubię, tą bransoletkę (ale Kociarę też :)) Wiszą na niej dwa wisiorki. Bursztynowe serduszko od taty i osobliwy, srebrny klucz wiolinowy od mamy. Noszę też drugą bransoletkę, ale przyjaźni i łańcuszek ze srebrnym sercem, które dostałam od siostry. Nie mam o czym pisać... A, a 23 była pełnia. Lubię pełnie. W ogóle lubię noc... Jest taka tajemnicza ;P I w sobotę byłam u "pseudo wujka" ;) i ma on dwa małe kotki. Jejku śliczne były. Zuza była straszną rozrabiarą, ale się z nią za przyjaźniłam, a Zenek to taki pieszczoch. Moja sunia była zdziwiona jak przyjechałam do domu, gdy wąchała mój sweter. A teraz przesłuchuje płyty. Niektóre piosenki są naprawdę fajne, ale niektóre... Bez komentarza. No i robię wyklejanki z wycinków z gazet. Fajna zabawa. I fanie wychodzi. 


I dlaczego dziewczyny nic na blogach nie piszecie ? Ja czekam ;P Hehe 

piątek, 15 października 2010

Co tam w moim świecie ?

Ostatnio znowu byłam u babci. Spotkałam się z moją kuzynką ! Nie widziałyśmy się parę lat i było trochę tak jakbyśmy się dopiero poznały. Kiki jest odemnie o rok młodsza i chodzi do klasy sportowej, a swój talent sportowy odziedziczyła po tacie ( moim wujku ;)) Spędziłyśmy wspaniale cały weekend i było po prostu świetnie. A w tygodniu nie wydażyło się nic szczególnego. Kociara... a nieważne ;( Kociara to Kociara i tyle tylko myślałam że jest trochę inna. Więcej nie napisze bo nie chce pogorszyć sprawy, chociaż to nie ja powinnam sie o to matrwić... Powiem tylko, Kociara, wiesz co... byłam pewna, że jesteś inna niż Alka, ale się pomyliłam... Poza tym chyba się przeziębiłam, strasznie boli mnie głowa. Ostatnio cały czas kładłam się bardzo  późno, bo cały czas jakieś projekty, albumy, makiety itd. itp. I jeszcze ta pogoda... Dlaczego nie może wyjść słońce ? Cały czas tylko chmury. Gdyby chociaż padał deszcz, ale nie. Przynajmniej liście mają tak piękną barwę, że aż dech zapiera ;) A i 14 w dniu edukacji narodowej zrobiliśmy (znaczy sie moja klasa) przedstawienie. Wyszło super tylko z nagłośnieniem był problem. A ja i Niewidzialna ledwo zdążyłyśmy się przebrać, bo grałyśmy też z kółkiem tetralnym. Teraz będziemy wystawiać Opowieść Wigilijną ( z kółkiem). Nie mogę się doczekać ! Bardzo lubię zajęcia koła teatralnego. Jest tak profesjonalnie ale i zabawnie po prostu super ! To dzięki naszej pani. Jest prawdziwą aktorką i jeju, robi takie świetne charakterystyki ! Tlko ja czasami nie mogę iść... Ale to tylko czasami ! Chcę chodzić jak najczęściej ! No to do następnego ! Ale czemu dziewczyny nie piszą u siebie ? Parsley, Niewidzialna, czekam na wpisy !!

PS: Znowu ;P Chciałam powiedzieć, znaczy napisać, że Roztańczona nie miałaś szczęścia niestety bo dzisiaj był twój numerek a ciebie nie było w szkole ;) A dlaczego cię właśiewie nie było ? Napisz mi na gg !

sobota, 2 października 2010

Ale było super !

Z wczoraj na dzisiaj zrobiłyśmy nockę u Niewidzialnej ^^ Było super ! Najpierw zrobiłyśmy gofry. Myy. Kupiłyśmy też słodycze i byłyśmy naprawdę dobrze zaopatrzone. Po tej, jakże, wspaniałej uczcie, napisałyśmy pytania do gry, którą planowałyśmy zrealizować o północy. Następne na naszym grafiku był makijaż, malowałyśmy się na wzajem, potem przebrałyśmy w spódniczki i uczyliśmy się w szkole baletowej. Zajęcia prowadziła Parsley. Kręciłyśmy też reklamę naszej szkoły i robiłyśmy foty :) Grałyśmy też w tzw. papier-kosa, który polega na pisaniu pytania (o początku co, gdzie, kiedy itd.), zawijaniu kartki, tak, żeby nie było widać napisu i odpowiadaniu na kartce koleżanki. Ale było z tym śmiechu... Po wykąpaniu się zagrałyśmy w karty (ale w specjalne karty, ale jakie dokładnie, to nasza tajemnica, a ci, co mają wiedzieć to wiedzą ;)) i nastąpił moment na nasze szczere pytania. Gadałyśmy kupę czasu... Potem powtórzyłyśmy papierosa i karty, a potem opowiadałyśmy sobie historyjki. Zasnęłyśmy o1.30, po czym po jakiejś pół godzinie Parsley i Niewidzialną obudził piesio Niewidzialnej, bo strasznie szczekał. Ja dalej spałam. Dziewczyny pomalowały mnie jak spałam, ale się przestraszyłam,  jak zobaczyłam się potem w lustrze... ^^ W sumie Niewidzialna prawie nie spała. Rano grałyśmy w małpki, scrable i zrobiłyśmy tor przeszkód dla psa Niewidzialnej. Ale było super ! Szkoda, że Roztańczonej z nami nie było, ale jej strata... A potem pojechałam z rodzicami i z siostrą do parku linowego. Ale była zabawa ! To był mój pierwszy raz, więc poszłam za radą rodziców i zrezygnowałam ze średniego toru. Poruszałam się na najłatwiejszym. Nie miałabym szans, przejść trudniejszego toru (jeszcze 5 m nad ziemią). Ale było tak świetnie. Radze wam spróbować. Moja siostra się troche bała, ja prawie wcale, no troszeczke. Ale do zobaczenia !


PS: Znowu Post Scribtum, otóż radze wam spróbować ! Taki park linowy to świetna sprawa i wspaniała zabawa ! (I trochę adrenaliny ^^)

piątek, 24 września 2010

Tak właśnie trzeba się cieszyć życiem, tak dostrzegać piękno !! 
U mnie wszystko w porządku. Taki chłopak, który chodził do naszej klasy, ale teraz już nie chodzi, bo się przeprowadził czasami jeździ tutaj na rowerze. Dzisiaj Roztańczona i Parsley wracały ze spaceru i jak mi opisała Roztańczona, tak je przestraszył, bo wyjechał nagle, że po prostu stanęły dęba. Potem się śmiały, ale on sobie pojechał... ;) To musiało być niezłe przeżycie. Po tym skakaniu (ostatni wpis dla nie wtajemniczonych ;)) chyba naciągnęłam sobie mięsień czy coś. Roztańczona miała ostatnio "focha", ale jej przeszło. A Parsley ma w niedziele urodzinki. Wszystkiego najlepszego ! Nie napisze co jej z Roztańczoną dałyśmy ( tajemnica, słodka tajemnica :)). Dzisiaj pani na religi wspomniała  o takim przysłowiu, że bierz każdy dzień jakim jest, bo może jest on twoim ostatnim. Pani uważa, że to stwierdzenie jest bez sensu i że ludzie kiedyś, gdy je wymyślono, zamieniali się w żebraków, bo wydawali wszytsko, szaleli jednego dnia, a potem nic nie mieli. Cóż, w ten dosłowny sposób rzeczywiście nie można go odbierać, ale ja rozumiem je po swojemu ;) Uważam, żę chodzi w nim o to, żeby po prostu cieszyć się każdym dniem, w  codzienności doszukiwać się piękna, szczęścia i wy wykorzystywać to. Żeby wracając do domu spojrzeć na światło słoneczne, przebijające się przez cieńkie zielone liście, aby raz, gdy nie mamy co robić, zobaczyć jak urokliwe są zachody słońca, nawet jak czarny kot przemyka pod autami. Przecież jego delikatne ruchy, pełne gracji też stanowią piękno. Nie sztuką jest stworzyć coś pięknego, lecz sztuką jest piękno odnaleźć i piękno przedstawić... Każdy przy odrobinie wysiłku potrafi coś ładnego namalować, napisać piękną opowieść, czy wiersz, ale kto z Was idąc ulicą stara się dostrzec to, co go otacza, nikomu nie chce się, nie ma czasu, albo udaje że nie potrafi poszukać tego co piękne, a zarazem takie zwyczajne. Przecież tyle razy mijamy to samo drzewo, a czy kiedykolwiek staraliśmy się mu dokładnie przyjżeć, wymyślić jego historię ? A tym bardziej, czy ktoś pomyślał o tym, aby to drzewo, przecież tak niezwykłe, jak wszystko na tym świecie, opisać, namalować ? Ja ostatnio staram się patrzeć na świat i doceniać jego piękno. Może dzięki temu wpisowi ktoś zobaczy świat piękniejszym ? Odnajdzie sens ? Nie wiem, ale wiem, że piękno, czai się wszędzie, wystarczy się tylko rozejrzeć ...

To do zobaczenia ;) 

środa, 22 września 2010

Zadali nam takie zadanie, że kompletnie nie wiem o co chodzi... I nikt nie wie, ani Roztańczona, ani Parsley, a Kociary się jeszcze pytam... Byłam dzisiaj z dziewczynami i z psem w takim wspaniałym miejscu... No fajnym, skakałyśmy na takim, yyy, sznurze z górki. Ten sznur był przymocowany do drzewa, łapałyśmy się go i skakałyśmy, albo raczej odbijałyśmy się, leciałyśmy kawałek, a potem wracałyśmy. Ale była zabawa. Moja sunia kochana próbowała doskoczyć do tego sznura ^^ To wyglądało naprawdę komicznie. Rzucałyśmy jej patyki, a raz znalazła taką ogromną prawie że gałąź i próbowała ją unieść ! Nawet kawałek jej się udało. Roztańczona spadła kilka razy jak skakała, ale nie było z tej górki wysoko. Ja też spadłam, ale raz, no może dwa a Parsley wcale - ona ma już wprawę. Może Roztańczona coś napisze ?? No nic spróbuje jakoś rozgryźć to zadanie. Na razie żegnajcie. Do napisania  ^^  buźka ! :*

poniedziałek, 20 września 2010

Pociąg...

Cześć ! Na weekend byłam u babci. Było nawet fajnie :) Karp pływał sobie w basenie ;) Karmiłyśmy go z siostrą kukurydzą. I wracałyśmy pociągiem...Kocham nim jeździć. Pociągi są tajemnicze, romantyczne. Pół drogi czytałam, a drugie pół gapiłam się w okno. Jechałyśmy przy zachodzie słońca. Puściłam sobie wspaniałą, nastrojową piosenkę i przyglądałam się jak niebo z błękitnego robi się żółte, pomarańczowe, czerwone i różowe,  całe wypełnia poświata tarczy, która skrywa się za horyzontem... nie cały czas słuchałam muzyki, trochę wsłuchiwałam się w szum pociągu... A dlaczego nie wracałyśmy autem ? Tata w poniedziałek musiał coś załatwić w okolicach, gdzie mieszka babcia, więc został, a my musimy iść do szkoły, mama do pracy, tata zrobił sobie wolne ^^ Do babci też jechaliśmy przy zachodzie słońca... Słuchałam tej samej piosenki i myślałam... Moje myśli błądziły wśród marzeń, światów, nie realnych, wymyślonych... Gdzie był ktoś, kogo można by pokochać, całym sercem...  Tak, tak po co czytałam tą książkę, tą czarną, tą romantyczną (w pewnym stopniu) tą, przez którą nękają mnie te myśli o ideale, ideale, który nie istnieje, a może istnieje ? Ale nie tylko to nie daje mi spokoju. Chciałabym też być bohaterką takiej opowieści, żeby moje życie było opowieścią, nierealną i realną zarazem. Po prostu chciałabym być istotą z baśni, albo chociaż taką istotę spotkać... 




Tak, a w moim prawdziwym, nudnym życiu coś się wydarzyło ?? Byłam dzisiaj z myszką (moją sunią ^^) na spacerze, w szkole było tak sobie, a nawet w niektórych momentach rozpaczliwie i Roztańczona założyła bloga...  Szczerze mówiąc wolałabym bym być i myśleć o lepszym świecie, razem z Parsley i Roztańczoną, ulecieć w świat marzeń i fantazji...

czwartek, 16 września 2010

Jestem chora !

U nas panuje jakaś epidemia ! Wszyscy chorują. Mnie też dopadło to przeziębienie. I katar, i ból gardła, i ból głowy, ech... Nie ide jutro do szkoły. Roztańczona bardzo chciała żebym poszła, ale czuję się potwornie... Zresztą ja ją rozumiem. Parsley też jest chora i zostanie sama (prawie bo przecież jest Kociara i Panna Uśmiech) , ale jednak... Wytrzymać z niektórymi osobami z naszej klasy jeszcze bez najwierniejszych kumpeli to naprawdę trudne... Jutro zda mi szczegółową relację ;) Ale ja kończe, więcej napisze jutro, albo w niedziele. Idę walczyć z chorobą :) papa ! 

środa, 15 września 2010

Kupiłyśmy Parsley  komplecik . Więcej nie mogę zdradzić, bo przecież ona także czyta wpisy ;) Kociara mówi, że miałam dzisiaj naciąganą piątkę z kartkówki z niemieckiego. W sumie powinnam mieć 5- ale pani mi puściła mały błąd, jednak Kociara próbowała się droczyć. Nie udało się jej i była niepocieszona. Tak przy okazji dzisiaj u nas padało. Ale ja lubię taką pogodę. Gdy jest słonecznie, mam w sobie   bardzo dużo energii, a kiedy za oknem z nieba leją się krople nie mogę pohamować weny... Lubię wsłuchiwać się w melodje deszczu... Jest taka piękna, taka zajmująca, taka zwyczajna, ale niezwykła... Gdy pada otwieram okno i patrze na krople, przemykające przed moją twarzą. Lubię też zapach deszczu. Czasem udaje mi się potem wpaść w jakąś kałużę, ale nie przejmuje się tym. Niektóre osoby się ode mnie odczepiły, ale nie mogę chwalić dnia przed zachodem słońca... Zaczynam pisać powieść, nie wiem, nie będę jej tu umieszczać, a może... Czas jednak przejść do czynu, a nie tylko o nim pisać :) Do zobaczenia, napiszę, kiedy znowu będzie padać, albo wydarzy się coś naprawdę nie cierpiącego zwłoki... :) 


Wasza Artystkaaa

Deszczyk :D

Kupiłyśmy Parsley  komplecik : kolczyki i naszyjnik. Więcej nie mogę zdradzić, bo przecież ona także czyta wpisy ;) Kociara mówi, że miałam dzisiaj naciąganą piątkę z kartkówki z niemieckiego. W sumie powinnam mieć 5- ale pani mi puściła mały błąd, jednak Kociara próbowała się droczyć. Nie udało się jej i była niepocieszona. Tak przy okazji dzisiaj u nas padało. Ale ja lubię taką pogodę. Gdy jest słonecznie, mam w sobie   bardzo dużo energii, a kiedy za oknem z nieba leją się krople nie mogę pohamować weny... Lubię wsłuchiwać się w melodje deszczu... Jest taka piękna, taka zajmująca, taka zwyczajna, ale niezwykła... Gdy pada otwieram okno i patrze na krople, przemykające przed moją twarzą. Lubię też zapach deszczu. Czasem udaje mi się potem wpaść w jakąś kałużę, ale nie przejmuje się tym. Niektóre osoby się ode mnie odczepiły, ale nie mogę chwalić dnia przed zachodem słońca... Zaczynam pisać powieść, nie wiem, nie będę jej tu umieszczać, a może... Czas jednak przejść do czynu, a nie tylko o nim pisać :) Do zobaczenia, napiszę, kiedy znowu będzie padać, albo wydarzy się coś naprawdę nie cierpiącego zwłoki... :) 


Wasza Artystkaaa

sobota, 11 września 2010

Na zakupach :)

No cześć ! Parskley napisała nowy rozdział ! Koniecznie zajrzyjcie ! Byłam dziś na małych zakupach, no może troche większych ;), ale patrzyłam tylko co by można kupić Parskley na urodzinki... Jutro też jade do galerii , ale tym razem z Roztańczoną. W końcu coś kupimy. Tak poza tym to nic w sumie ciekawego. W piątek byłyśmy w parku, ale tym razem nic nie kręciłyśmy, żadnych skeczy, ćwiczyłyśmy na kółko teatralne, poza tym Parskley była bardzo smutna... Nie mam coś dzisiaj weny dopisania ;) Albo jest nadzwyczaj spokojnie, za spokojnie... xD A jeśli chodzi o komentarz Paskley, to Ty kochana mi mówiłaś, że nie będziesz chyba chodzić... Tak czy siak   fajnie było w piątek i w przyszły też będzie super, bo znowu czekają nas zajęcia teatralne ! Już się na nie cieszę <3


To do następnego wpisu ! (albo komentarza ;))

czwartek, 9 września 2010

Kolejny dzień...

Wczoraj nie mogłam się skupić na napisaniu czegoś bardziej sensownego. Czułam się tak jakbym odpłynęła, jakbym była nieobecna tu, ale mogłabym pewnie krzyknąć "jestem", gdyby w krainie marzeń sprawdzali obecność... Znowu trzy kropek ;))) Ale z tej przyczyny nie odpowiedziałam na komentarz Roztańczonej. Tak uważam, że ty i Parskley jesteście śliczne. Nom o wzroku już pisałam <3 Tia, żarcik, ychy, jeśli żarcikiem ma być to, że zaczarowałaś (albo  oczarowałaś ;) wszystkich chłopaków z klasy to się nie zgodzę >:) Ale nie pilno mi do twojej pozycji. Oki, odpuszczam, może wszystkich to nie, ale prawie wszystkich... Tak poza tym nie mam za bardzo o czym pisać... Może, jutro znowu pójdziemy z dziewczynami do parku, jeśli nie będzie padać, ale nie będzie, prawda ? Nawet jeśli będzie ja nie mam nic przeciwko chodzeniu w deszczu... Deszcz jest taki tajemniczy... Lubię słuchać ulewy... Krople uderzają w tedy o szybę tak melodyjnie. Świetnie je słyszę, bo odbijają się od dachowych okien mojego pokoju... Postanowiłyśmy wraz z Kociarą i Roztańczoną uczęszczać na koło teatralne. Parskley chyba nie ma zamiaru chodzić na nie razem z nami. No ale ja kończę. Do napisania !


Papa !

środa, 8 września 2010

Dzisiaj pisze już drugi raz ;) Ta książka, której Parskley nie lubi ma na mnie dziwny wpływ. Od czasów, gdy czytałam Harrego Pottera, nic mnie tak nie zainteresowało. Może czytałam złe książki, może zmieniłam gust ? Nie wiem, wiem, że musze czytać dalej. Ale ostatnio przyłapałam się na tym, że próbowałam np. wywracać oczami, obracać się na pięcie, nie wiem reszta podobnych zachowań wyleciało mi z głowy. One tak często występują we wszelkich powieściach dla młodzieży... Ostatnio chcę być jak bohaterowie książek, przejmować ich niektóre zachowania... mój kochany trzy kropek :) ale wracając, lubię świat fantazji, kocham śnić na jawie, marzyć bez końca... A zachowywanie się jak Ci, którzy w takim świecie żyją na co dzień jakoś jakby tak troche przenoszenie się w ich świat. Nie wiem czy to, co napisałam ma sens, ale to nie ma znaczenia... Tak uważam po prostu. Zauważyłam, że choć nigdy tego nie robiła (bo wywracanie oczami itp. miałam już przy innych książkach, tylko przy tych nudnych to zanikło), bo staram się nieświadomie naśladować bohaterów, którzy mi imponują, lub no nie wie, którzy w niektórych chwilach zachowują się tak jak ja bym chciała się zachowywać... Ale kończę ten mój wywód nad wierszem, bo muszę jeszcze narysować coś na plastykę... Do jutra może wena nie odpłynie...

Wasza Artystkaaa, którą czasem ponosi wyobraźnia ;)
Hej wszystkim ! Nie wiem czy mojego bloga czyta ktoś oprócz przyjaciółek ;) Chyba nie... Tak czy siak w szkole jest lepiej niż wczoraj... Niektóre osoby, za którymi nie przepadam, dobra nie lubię, dobra nienawidze (no może przesadzam troszkę ;)) odczepiły się, przy najmniej na razie (i niech tak zostanie). Miło było wczoraj. Poszłyśmy z dziewczynami do parku. Trochę spacerowałyśmy, kręciłyśmy "skecze" (odpowiednie osoby zrozumieją cudzysłów ;)) i gadałyśmy. Roztańczona i Parkley uczą się tańca. To taki piękny sport, wspaniałe hobby. Żałuję, że nie zapisałam się z nimi na zajęcia, jak byłyśmy młodsze. Ale cóż, niby zawsze można zacząć, ale nie sądzę, żebym się sprawdziła jako tancerka... ;) Roztańczona wymyśliła takie spojrzenie, że mnie nim   po prostu rozbraja. Natychmiast zaczynam się śmiać, jak tak na mnie patrzy. A śmieję się potwornie. Chciałabym mieć ładny śmiech.... Niektóre autorki (z resztą autorzy czasami też) opisują również niektóre śmiechy jako perliste i czyste... Marzę o takim śmiechu... Chciałabym też być w ogóle ładna. Mam wrażenie, że w tych czasach wszystkie dziewczyny mają zaniżone poczucie wartości. Mi bardzo podobają się moje oczy. Lubię je, chociaż chciałabym, żeby były większe, jednak ogólnie są ładne. Roztańczona i Parskley są śliczne, nie mają się czym przejmować, choć mówią (przy najmniej Roztańczona) tak jak ja. Wiem ważne jest piękno wewnętrzne, ale na zewnątrz też się liczy... Nie wiem czy ten wpis to był dobry pomysł, ale blog to pamiętnik, tak ;))) ? Dzisiaj, a właściwie to już od pewnego mam taki marzycielski nastrój. Lubię, gdy tak jest, łatwo przychodzi wtedy wena... Dzięki niej mogę pisać, rysować, tworzyć... Pewnie zauważyliście, że często stawiam trzy kropki. Lubię to robić. To takie tajemnicze... :D Nie wiadomo co kryje się za gąszczem plamek, małych pikseli. Jakie myśli się pod nimi chowa... Jeszcze nie napisałam tak długiego posta, a cały czas chce jeszcze coś napisać. To wina (lub zasługa) mojego nastroju. Wspomnę już tylko o książkach. Właśnie skończyłam pewną czytać. Nie napisze tytułu, chociaż i Parskley, i Roztańczona, i Kociara doskonale będą wiedzieć o jakie dzieło chodzi... Parskley pewnie nie nazwałaby tego dziełem, w żadnym wypadku. Ona nie lubi tej książki, a dwie pozostałe przyjaciółki jej nie czytały, chociaż sądzę, że może by się im spodobała... Może... Tak czy siak zamierzam wypożyczyć drugi tom. No bo była wypożyczona. Parskley, szczerze to podobała mi się tak na 50-60 % Ale jednak będę czytać dalej. I chyba bardziej na 55 % Ale ja w końcu kończę. Nie będę dalej zanudzać (3 Do napisania

Bay bay ! 

poniedziałek, 6 września 2010

O tym i o niczym...

Szkoła się zaczęła już na dobre. Jak na razie same powtórzenia, jak zwykle na początku. Jeśli chodzi po nauczycieli, cóż mamy kilku zmienionych. Pan od W-fu daje nam wycisk. Po dzisiejszych zajęciach wszystkie byłyśmy zmęczone. Ale prawie wszystkie wolimy nowego nauczyciela :) Moja przyjaciółka ;) Parsley też ma bloga. Jest odjazdowy. Pisze na nim powieść. Może Wam zdradzi adres. Czasami myślę, że mam pecha, ale wiele osób ma większego. Przecież nie tylko mi przydarzają się wpadki. Ale ja mam do nich jakoś szczęście :D Tym bardziej, że z moją koordynacją ruchową jest nie najlepiej... Nie jest łatwo w dzisiejszych czasach... Dzisiaj nie muszę przejmować się lekcjami, pani z polskiego zadała nam tylko rysunek, a z innych przedmiotów nic nie było. No i dobrze mogę spokojnie popisać i pogadać na gg. Ostatnio jestem w szkole strasznie speszona. Gdy pani chce wyznaczyć kogoś np. do spisania czegoś wszyscy wołają moje imię. To Parsley ma piękny charakter pisma, nie ja ! Nie znam wszystkich odpowiedzi, a klasa, albo większość klasy ma przeciwne zdanie. Wszyscy oczekują, że wiem wszystko, że na pewno będę wiedziała jak odpowiedzieć, że wymyślę wszystko i w ogóle. To takie denerwujące. Fajnie jest wiedzieć, ale ta wiedza jest dla ciebie, przede wszystkim dla ciebie... Muszę już kończyć to pisanie. Niedługo znowu się pojawię i coś poklikam na klawiaturze.

Do zobaczenia !

środa, 1 września 2010

Znowu rok szkolny ;)

Witajcie ponownie ! Wczoraj byłyśmy z dziewczynami w kinie. Tak naprawdę poszłyśmy we dwójkę, bo Roztańczona miała gości :( Ale i tak było fajnie. Byłyśmy na filmie pt. "Duże dzieci". Może też to oglądaliście ? Dla mnie był taki sobie, ale mojej kumpeli Kociarce, z którą byłam na filmie się podobał. Ona lubi takie komedie ;) A jeśli chodzi o rok szkolny, to znowu się zaczyna. Nie to, że mam coś przeciwko nauce czy nauczycielom, u nas w szkole nauczyciele są w porządku, ale najbardziej przeszkadza mi to wstawanie tak wcześnie i niektóre osoby w klasie. Ale co mam poradzić :P Jutro pierwszy prawdziwy dzień nauki. Idę się spakować napiszę w weekend, albo może już jutro... 

Pozdrowienia i powodzenia w roku szkolnym !

piątek, 27 sierpnia 2010

Cześć !


Wiecie co usunęłam tamtego smutnego posta :))) Teraz pogodziłam się ze swoją przyjaciółką. Ale nie pojechałyśmy z dziewczynami do kina, tylko jedziemy we wtorek. Przez wekeend chyba nic nie napisze, bo wyjeżdżam. Nie sądzę, żebym zaglądała na kompa, ale, kto wie, może zmienię zdanie ;))) Wiecie nikt do mnie nie pisze w komentarzach. Za to bierzecie udział w ankiecie :D Widzę, że najbardziej interesuje Was taniec. Ja sama nigdy nie tańczyłam. W ogóle sporty to moja nie najlepsza strona. Ale coś trzeba robić, żeby się nie nudzić i mieć jakąś kondycję. Dlatego jeżdżę na rowerze  i rolkach, a niedługo mam zamiar także nauczyć się na deskorolce. Natomiast zimą narty są moją pasją. Już w środę, 1 września, zacznie się rok szkolny. Tak wakacje już prawie za nami...


środa, 25 sierpnia 2010

Zagadkowe wycie...

Cześć wszystkim znowu !

Wczoraj wieczorem, gdy wyszłam z psem była pełnia księżyca i słyszałam wycie, jakby wilków. Na pewno to wył jakiś pies, dużo psów mieszka niedaleko naszego domu, ale czułam taki nastrój, wspaniały ale i straszny. Dodatkowo wokół zaczynała wić się mgła, bardzo gęsta. To było naprawdę fajne przeżycie... :) Ale potem w czasie kolacji cały nastrój pełni się rozwiał, bo jajko wpadło mi niechcący do herbaty, a potem prawie spadłam z krzesła ! To było po prostu komiczne. Jednak wieczorem dalej pamiętałam o tym zagadkowym wyciu... Lubię księżyc, a księżyc w pełni jest taki...magiczny. Gdy skończą się wakacje nie będę już miała tyle czasu, żeby myśleć o księżycu. Po co znowu zaczyna się rok szkolny ? Nie wiem. Wiem, że trzeba cieszyć się wakacjami, póki są i dlatego idę jutro z kumpelami do kina, obejrzymy coś fajnego. No ale ja na razie was żegnam. Do zobaczenia, znaczy napisania ( XD ) następnym razem ;)

Papatki !

wtorek, 24 sierpnia 2010

Witajcie !


Witam na moim blogu !


Jestem nastoletnią artystką, kocham sztukę. Uwielbiam przyrodę i długie spacery z moim kochanym psem. Moim ulubionym obiektem rysunków jest właśnie Matka Natura i mój czworonóg.  Dużo czasu spędzam czytając, to po prostu moje hobby ;) Najbardziej lubię długie historie,  moje ulubione książki to "Ania z Zielonego Wzgórza" i wspaniały "Harry Potter". Obecnie czytam Władce Pierścieni ( już drugi tom XD ) i uważam, że to też super książka.

  Ten blog założyłam z powodu nudy :) Nie wiem jeszcze o czym będę pisać, ale chyba o moich przeżyciach, życiu i o moim świecie ! O świecie szalonej nastolatki-artystki. Narazie jestem trochę przygnębiona, bo wakacje się kończą ! Został już tylko tydzień ! W tym roku nigdzie specjalnie nie wyjeżdżałam... Prawie cały ten czas spędziłam w domu z przyjaciółkami :) Świetnie się bawiłyśmy. To narazie koniec pierwszego postu :) Ale spokojnie, niedługo ukarze się następny 

Pozdrawiam :***