wtorek, 7 grudnia 2010

Smutno...

Jestem chora i siedzę w domu. Przede wszystkim dlatego, że to naprawdę dość poważne i chce wyzdrowieć do piątku, ponieważ idziemy z okazji mikołajek do kina na "Zaplątanych". Nie mogę się doczekać. Kiki chce wysłać mi prezent gwiazdkowy. Ja wysłałam jej list i  też coś szykuje ;) Nie wiem co jeszcze pisać. Na gadu konwersuje ^^ z Roztańczoną, opowiada mi co było w szkole. Naszej pani wychowawczyni nie ma i na polskim, którego uczy mieli w-f. Śnieg się klei, można robić bałwany,a ja nie mogę ale byłam na pierwszych sankach. Zdążyłam przed chorobą ;). Mówi się, że bałwan, sanki to dla małych dzieci, ale to taka frajda, jak się jest w paczce, czy z rodziną. Organizujemy zbiórkę odzieży dla osób potrzebujących i z tego powodu rozwieszałam dzisiaj z Adą ulotki. Dużo roboty, ale dzięki temu wiele ludzi będzie miało co na siebie włożyć. Uwielbiam pomagać innym, uważam ekologię za rzecz niezbędną, gardzę tymi, których nie obchodzi matka ziemia. Nie rozumiem takich ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.