niedziela, 19 grudnia 2010

Ta świąteczna atmosfera :)

Aż miło dać wciągnąć się w wir przedświątecznych przygotowań. Kupowanie prezentów ( jak zwykle nie wiedziałam co komu kupić, a gdy już zdecydowałam, że ciocia na pewno ucieszy się z torebki jeszcze duuuużo czasu poświęcałam wybraniu tej właściwej... ;)) Moja młodsza siostra uparła się, żeby ubrać choinkę już dzisiaj. Oczywiście prawie zbiłam jedną z bombek ;P ale jakoś się nieszczęsna (albo szczęsna) uratowała. Już też czas (bo przecież za 5 dni wigilia) rozpocząć przygotowania ze strony kulinarnej i wysprzątać cały dom. Moja mama najważniejsze potrawy zacznie gotować dopiero w środę (albo wtorek), a już od dzisiaj z kuchni zaczną dochodzić zapachy pieczonych ciast i innych przysmaków. Na choince powiesiliśmy cukierki i z tej przyczyny zorganizowałyśmy z siostrą akcje "choinka". Szczerze mówiąc bardziej zależy nam na dobrej zabawie niż na "skradzeniu" jak największej ilości słodyczy ;) Mój pokój na pewno wyglądałby dużo lepiej ze świątecznymi ozdobami gdyby już był w innych kolorach. Ale mama powiedziała że mogę przemalować go dopiero na wiosnę. Mam nadzieje, że do tego czasu zdecyduje się na jakieś kolory (bo na pewno będą dwa). Chyba żółty i pomarańczowy... Moja ciocia tak zestawiła barwy w swoim pokoju i bardzo mi poleca. Poza tym 15 graliśmy (a właściwie już 14 (dla szkoły) , ale ten występ 15 był dla rodziców i zaproszonych z maślic przez nas osób i był dużo bardziej oficjalny) "Opowieść Wigilijną" z kółka teatralnego. Wyszło najpierw fatalnie, ale 15 było super. Rodzicom się podobało tylko... tylko taki Kamil, który grał siostrzeńca i dużo mówił nie przyszedł ponieważ powiedział że wymiotował. Przynajmniej zadzwonił 3 godziny przed spektaklem, gdy już byliśmy w szkole i przygotowywaliśmy scenę i wogóle, więc zastąpiła go Baśka,która grała żonę siostrzeńca, a żonę siostrzeńca zagrała Andzia. Andzia grała wcześniej przechodnia i w sumie zagrała dwie role. Dziewczyny uczyły się nowych ról całe 3 godziny, jednak nie da się w tak małym czasie nauczyć tyle tekstu ! Dlatego też wyszło jak wyszło ale wszyscy zrozumieli. Ja grałam (jak już pisałam) ducha teraźniejszości i, bądźmy szczerzy, wyglądałam trochę jak choinka (zielona spódnica (taka do ziemi), zielona koszula, zielone brwi, zielona girlanda którą tak trzymałam w specyficzny sposób i przedziwna fryzura zrobiona ze złotego łańcucha na choinkę). Więc Kociara dała mi nowe przezwisko - choina. Ja nie mam nic przeciwko, przynajmniej mam w końcu ksywe, która jest jakoś uzasadniona :) No i tak właśnie było. A Kociarce dałam przezwisko zapałka, gdyż po 1 kolekcjonuje zapałki ( Kociara rzecz jasna :)), a po drugie gra w przedstawieniu z religii taką jakby dziewczynkę z zapałkami :) Ale ja kończę. Idę piec ciasteczka, papa !

PS: Tak na marginesie, nie wiem czy się zorientowaliście, ale na dole czeka nowa ankieta... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.