/znowu, bo ten tytuł już wystąpił, zauważyłam z lekkim opóźnieniem/
A więc, cóż, witajcie :D Miałam trochę poopisywać, bo właściwie dużo się działo ^^
Najpierw kino. Ogólnie zaczęli żądać opłaty za udostępnienie okularów 3D (!) i.. nieco się wewnętrznie zbulwersowałam. Tym bardziej, że w Kocie w Butach prawie 3D nie było, ale mniejsza.. Musiałyśmy zabrać Weronikę. W autobusie stała w kącie, nie rozmawiając z nami, zawsze zachowując odpowiednią odległość bezpieczeństwa (żebyśmy nic do niej nie gadały, tak mi się wydaje). Potem wlokła się. Teraz doprowadza mnie do szału -.- Ale wracajmy do wtorkowego okołopołudnia. Nie sprawiała kłopotów, cóż, namawiałam ją dyskretnymi znakami, żeby do nas podeszła, próbowałam z nią gadać, miałam nawet dobry humor :D Ale ona odezwała się dopiero jak wysiadłyśmy z autobusu na przystanku koło kościoła. Wspominałam, że mieszkamy koło kościoła? Nie? W sumie to teraz już tak xD Tak czy siak odebrałam bilety (pytając się najpierw 2 razy dziewczyn co mam powiedzieć), zastanawiałyśmy się po co nam podwójne, z czego jedne "puste" (trzeba się nauczyć czytać xD Było napisane "opłata za udostępnienie okularów 3D", skapłam się, gdy gościu /ten gościu, który bierze bilet, odrywa takie coś i przepuszcza Cię przez bramkę/ zapytał, czy zapłaciłyśmy za te okulary. Przebiegł mnie dreszczyk, po chwili ulga i znowu dreszczyk, gdy nie wiedziałam, gdzie to się na Thota podziało?! Gościu był miły i gdy Klara znalazła swój "dodatkowy bilet" uznał, że chyba zapłaciłyśmy i puścił nas wolno z okularami, nie powodując zatoru w kolejce :D) No. Potem chciałam gnać korytarzem, podczas gdy sala była pod moim nosem, tuż po lewej, z neonowym napisem 1. No jasne.. Jeden jest chyba z przodu. Patrycja zaczęła się ze mnie śmiać, a ja.. poszłam za Klarą xD Cóż, potem poszłyśmy do sali, zajęłyśmy miejsca, oglądałyśmy film, Klara i Patrycja śmiały się nie wiem z czego, hmm, w sali było cicho, tylko kot coś akurat przymulał z ekranu, i nagle Patryszja zaczyna chichotać. No, może to nie do końca dobre określenie, ale nie potrafię opisać jej śmiechu xD No więc ja też zaczęłam się śmiać, bo Klara też się cicho śmiała i.. śmiałyśmy się. Wypiłam szejka. Waniliowego :D Klara i Patrycja nie zjadły popcornu, Weronika nie wypiła coli, poszłyśmy na przestanek (znaczy zjadły i wypiły, ale nie do końca, ale potem Weronika wypiła do końca, ale dziewczyny nie zjadły do końca. No xD). Dziewczyny miały mieć kolędę. Klara pojechała cztery trzy, wcześniej, żeby zdążyć, Pat została z nami i pojechała jeden trzy, żeby nie zdążyć xD A my mamy jeden trzy o wieeele bliżej. No a wg to zapomniałam napisać, że miałyśmy iść na 11:30, ale zapomniałyśmy zarezerwować bilety i sala była pełna i poszłyśmy na 13:30. Tylko był problem, bo Klara chciała zdążyć na kolędę i 11:30 lepiej pasowała. No ale ok. Taa, tyle o samym kinie. Zapowiada się dłuugi post...
Ok. Potem.. Wg zostańmy przy wtorku, bo był to szczególny dzień, mianowicie 17.. Stycznia! Z oczywistych powodów nawet lubię ten dzień xD Każdy lubi ten dzień. Nie mam tu na myśli 17 stycznia, ale TEN DZIEŃ. No bo każdy lubi swój TEN DZIEŃ. ~Ona ma tu na myśli po prostu urodziny.. Dobraa, kapujecie. Więc dla mnie TEN DZIEŃ ~Nie możesz napisać normalnie?! "Urodziny". To nie jest trudne słowo. to 17 stycznia [przy okazji mogę, ale nie chcę, kurczę nieopierzone jeszcze! zamknij się z resztą]. No. Więc dostałam prezenty, rodzice i siostra zaśpiewali mi "sto lat" i złożyli życzenia :D, dzwonił telefon, pisano na skype, byłam w kinie, miałam good humor i przyszła do mnie paczka. Listo-paczka. O.o Byłam podekscytowana, zaskoczona, wesoła i.. no rozumiecie, taka.. no po raz pierwszy w życiu dostałam tajemniczą paczkę w dniu moich urodzin. Ciekawe przeżycie. Okazało się, że to książka i przysłała mi ją babcia. :D Zdążyłam już ją skończyć (książkę w sensie) i jtr muszę zdobyć cd. Jest.. sami musicie przeczytać ^^ Stąd ten Thot i ta natrętna ona pisząca pochyłym pismem. Kimże ona może być? Bastet? Sadie? Izyda? Nie ważne.
Ok. No więc ewentualnie zrobię jakiś edit. Wg miałam iść w czwartek do babci ~Ta, iść 100 km, życzę powodzenia... Ojj, jechać do babci w czwartek, ale pojechałam w środę pociągiem. No i w piątek, sobotę i niedzielę byłam na nartach... MG! Uwielbiam jeździć na nartach, ślizgać się, szusować, sunąć łukiem i pędzić, aż wiatr dudni w uszach, a potem hamować ostrym skrętem, wybijając śnieg, sypiąc nim za sobą. Trochę przesadziłam, nie jeżdżę JESZCZE aż tak szybko i nie wybijam aż tak śniegu, ale niedługo.. Ehmm. Wiecie co, czasami stok był zupełnie pusty, biały, jeździliśmy wcześnie, dopiero co ruszały orczyki, przed chwilą stok został "odpługowany". Oprócz nas jeździły dwie-trzy osoby. Można było poszaleć. Potem jednak robił się tłok, trzeba więc było korzystać z porannej pustoty (ale na serio, w ciągu 15 minut pusty wyciąg stawał się pełny!). Czasami wpadałam w muldy, wywaliłam się z pięć razy (najczęściej tuż po zatrzymaniu się, nie mam pojęcia czemu), raz wjechałam w las xD, na początku bałam się sypkiego śniegu. Jeju, nastawiasz się na ostre turbulencje a może nawet wywrotkę, a tu narta przejeżdża gładko. Niepotrzebnie naciskasz na noski tak mocno. Ale mnie bolały piszczele! MG! Jednak mimo wszystko warto było. W czwartek znowu jadę i kolejne trzy dni nartowania. Mmm, pójdziemy na coś mocniejszego niż Diamencik xD A, Pati, już wiem, gdzie Mieszko ;P
Nom, u babci tak ogólnie było spoko. Zaczęłam budować iglo! Gdybym miała jeszcze ze dwa dni to bym skończyła. Na serio! I gdyby śnieg nie zaczął topnieć. Moja konstrukcja została, nawet dalej tam stoi, była tak wytrzymała i miała tak grube ściany, że mogłam na niej usiąść xD O, i poznałam nową grę karcianą. Galibatkę. To coś jak układanie pasjansa, tyle, że w dwie osoby, dwoma taliami i z dodatkowymi zasadami. Pasjonujące, dopóki nie zaczęłam przegrywać ;P Nie no, fajna gra. Grałam z babcią całe popołudnie. Oczywiście nie zabrakło Eurobusiness'u, Monopoly czy jak kto zwie. Om, zabrałam fimo. Ciotka chciała kulki w kolorze kości xD i powiedziała, że mi zapłaci 10 złoty za komplet - kolczyki+wisiorek. Nie zapłaciła, ale mniejsza ;D Hehe, i tak nie chciałam ;P
Dzisiaj natomiast postanowiłam się wyspać (przy nartowaniu musiałam wstawać przed 8 o.O), potem porobiłam typowo domowe prace: zmyłam naczynia, podlałam kwiaty, zdjęłam pranie itd, no i zaczęłam mieczykować na pleju xD No i pisałam z Klaru. Wg czytałam i byłam z piesem na spacerku. Dzień był przyjemny.
Ok, ale chyba zacznę kończyć, bo.. sama się boję. ~I masz czego.. -.- Przeszłam samą siebie.
Do zobaczyska ludzie, nast razem nagram się. Wtedy będziecie słuchać mojej paplaniny. Ale co tam, przynajmniej można przewinąć xD Idziemy na dwór? Albo na dyskotekę? ~Taak! No prosze, w końcu powiedziała coś mądrego. Ale wiesz co, akurat Cb nie zapraszałam xD
Pa!
Trolololo, taki długi post, a ja nie wiem co napisać :D
OdpowiedzUsuń