środa, 27 czerwca 2012

Czas mi zbyt szybko ucieka.. i SETNY post ^^

Hej! ;D Tak, tak, dziś już 27 czerwca, jutro mam zakończenie tegoż roku szkolnego. Rano sprzątamy klasę, a po południu idziemy.. na zakończenie xD Kurcze pieczone, znów się powtarzam. No ale nie waażne.
Akademia filmowa była ok. W poniedziałek i wtorek przychodziliśmy do szkoły na 8, wychodziliśmy po 13. Każdego dnia, w czasie tych jakże dłużących się 5 godzin, oglądaliśmy po dwa filmy i mieliśmy dłuugą przerwę bufetową. I była pizza <3 Oczywiście nie obyło się bez problemów (technicznych i czysto praktycznych xD), ale w gruncie rzeczy udało nam się obejrzeć "Stare Lwy" (film zajebiszty, polecam, polecam i jeszcze raz polecam, dla mnie nie przebił "Nitykalnych", ale mimo wszystko płakałam i śmiałam się jednocześnie. Naprawdę warto obejrzeć ;D), "Co gryzie Gilberta Grape" (film OK, bardzo smutny, wzruszający, miejscami zabawny. Trzeba mieć na niego ochotę i nastrój, nie każdemu się spodoba. Ja sama nie wiem, był spoko), "Choć goni nas czas" (znów wspaniały film, głęboki, śmieszny, z przekazem i dodatkowo ciekawy. Jak dla mnie jeden z najlepszych, jakie oglądałam, gorąco polecam) i na koniec, przez 2 bite godziny, "Billy Eliot". Nie wiem, czego spodziewałam się po tym ostatnim, może trochę więcej.., nie, niczego więcej, może trochę mniej "ostrości" (ale żem walnęła xD Ale nie znam lepszego słowa na "to"). Historia bardzo fajna, ciekawa, uczy, by nie rezygnować z marzeń i łamać stereotypy, przedstawienie też OK, chyba nie mam nic strasznego do zarzucenia ;D Może oprócz paru naprawdę, yyyy, "nieciekawych" tekstów xD
Ok, bo mi się tu zrobiła mała recenzja zamiast krótkiego posta, jaki chciałam zamieścić xD Powiem jeszcze tylko, że dziś od 9 do 11 grałam sobie w Monopoly i dzięki "dilowi" (taki pakcik xD) z Bryckim udało się mi (nam) wygrać ^^ Hłe, hłe, hłe >:)
A przedwczoraj na rowerkach z Kamą się bywało ^^ Natalia miała angielski, Klara pokazy (jak poszło? :D) i wyszło, że we dwie skoczyłyśmy z Nel do sklepu po straciatelle (musiałyśmy posiedzieć chwilę nad stawem i pogapić się na kaczki, bo Kama nie chciała jechać jedząc loda <przewraca oczami> Hehe xD), a potem szalona jazda drogami wokół stadionu (pęd normalnie zatykał uszy ^^) i odpoczynek nad Odrą. Przyjemne, ciepłe popołudnie :D


Ponadto własnie zauważyłam, że opublikowałam właśnie setny post tegoż bloga ^^ (mam jeszcze 5 wersji roboczych, ale o nich kiedy indziej xD). Wiem, że jak na prawie dwa lata istnienia tego internetowego pamiętnika to niewiele, ale dla mnie to coś znaczy. 100 to taka fajna liczba ^^

Dobra, kochani, ja powoli kończem, i tak już za długi ten wpis, do zobaczenia, napisania, usłyszenia i.. czekam na Wasze posty! (Chamariz, kiedy ruszasz? "Już wkrótce", hęę? Czekamy, czekamy! ;D) Papa!

1 komentarz:

  1. Ah tak! Szybka jazda byłą fajna, pomimo tego, ze ciężko się wjeżdżało na górę. haha xd
    Gratuluję 100-go posta!!!
    I pytałaś się o nockę w niedzieli a poniedziałek?
    Pozdrawiam i życzę kolejnego 100 posta.

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.