piątek, 20 września 2013
Zagubiona w chaosie schematycznej codzienności.
Bo ostatnio czuję się źle. Po prostu źle. Smutno. Czuję jak ciąży mi w piersi całkowicie puste serce. Patrzę na świat oczami bez wyrazu, chociaż dalej skaczę i piszczę i śmieję się, wciąż i wciąż teoretycznie będąc tą samą głupiutką dziewczynką. Ale czuję się... taka nijaka. Beznadziejnie nijaka. Dlaczego muszę być aż tak skrajna? Zawsze niewiele było potrzeba by mnie rozśmieszyć, zawsze podświadomie czekałam na najdrobniejszą iskierkę, która natychmiast rozniecała we mnie ogień radości, wzbudzała falę niepohamowanego szczęścia. Zawsze byłam taka beztroska. A teraz... obejrzałam ostatnio bardzo smutny film. "Jutro będzie lepiej". Myląca nazwa. Usłyszałam o wypadku, o śmierci w szpitalach, o biednych, cierpiących dzieciach. Tyle piosenek o tym wszystkim... Bo zawsze instynktownie omijałam trudne tematy. Niewygodne, przytłaczające kwestie. Niby taka empatyczna, niby taka miła, ale tak naprawdę uciekająca przed prawdziwymi problemami, przed choćby wiedzą o nich. Jakąkolwiek wzmianką. Teraz tak niewiele trzeba, żebym zaczęła płakać. Wystarczy dosłownie podmuch wiatru, przypadkowy dźwięk, urywek filmu. Cokolwiek. I choć wiem, że to nic nie zmieni, i tak zapadam się w siebie. Po co? To dobre pytanie. Powinnam wyjść, zrobić coś, pomóc, skoro już niby się tym wszystkim "przejmuję". Ale nadal tu siedzę, pisząc te bzdury, zamiast ruszyć tyłek i zmienić świat...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.