![]() |
| Na takim jechaliśmy ;P |
No a poza tym to dzisiaj robiliśmy w klasie piasta. A raczej ja, Klara i Aga, np. Wrzos pomagał i Michał coś tam, a reszta olała sprawę. Robiliśmy to przez dwie ostatnie lekcje, straaaaszliwie się wnerwiłam, jeszcze na przerwie ten bencwał za mną latał, miałam tooootalnie dość. Dlatego też nie poszłam na dzisiejszy mecz siatki dziewczyn z mojej klasy (jest 14:10 i on jeszcze trwa), bo po prostu nie byłabym w stanie kibicować, bo byłam i w sumie jestem nadal wściekła. Chociaż już nie jestem wściekła, może raczej zawiedziona, zraniona i okropnie smutna, ale to inna historia, nie napiszę jej tu, bo Ktoś byłby jeszcze bardziej obrażony. Albo w sumie ona pewnie też o tym napisze. No więc Lili też miała do mnie pretensję, że nie zostanę na meczu. Nie chciała zrozumieć, że nic by to nie dało, no ale dobra.... Więc gdy powiedziała z wielkim oburzeniem i pretensją w głosie "aha" ja pozwoliłam Pakos przejechać się moim rowerem i poszłam za nią i Olką do góry. Przez całe dwie lekcje Lili narzekała, że większość klasy to olała, tego Piasta, że jak zwykle "my" wszystko robimy, wygarnęłam jej, że ona przecież nic nie robiła, grała na telefonie. Na to ona z wierną Olusią, że ja nie powiedziałam co mają robić! Że niby ja miałam tym zarządzać! Pani tak powiedziała, ok, ale ja się na to nie pisałam. A poza tym nie można zapytać?! Przecież mogły podejść i powiedzieć "Ej, możemy pomóc?". Po krótkiej kłótni na ten temat i o to dlaczego AKURAT JA mam być na meczu (jestem prawie zawsze w prawie wszystkim!) Lili wyciągnęła bransoletkę przyjaźni, którą zrobiłam rok temu dla niej, dla siebie, dla Em i Olusi, wyciągnęła w moim kierunku rękę z bransoletką i powiedziała "A i miałam Ci do dzisiaj oddać" lekceważącym tonem. Ja stałam chwilę jak słup soli a ona "No tak" popatrzyłam na nią, wzięłam bransoletke i wyszłam. Nie płakałam tylko i wyłącznie dlatego, że miałam soczewki kontaktowe. Zadzwoniłam potem do Em i poprosiłam, żeby zapytała się Lili oraz Olusi (siedzę koło nich w klasie) jak chcą, żebym się przesiadła, przeprosiłam Em, że nie będę z nią na meczu, ale TERAZ już na pewną tam nie przyjdę. Em mi powiedziała, że to może chwilowe, ale może dla Lili. Zraniła mnie, Em, ja nie mogę jej tak o wybaczyć. Powiedziała, że to koniec, koniec naszej przyjaźni, to nie jest chwilowe. Ok, ja kończę. Bateria mi pada. I muszę przepisać wypracowanie... A więc papa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.