No, Kam, napisałam Ci odp na gadu. Co do tego co wg miałam pisać, to, cóż, gimnazjum...
Ostatnio opisałam je dość przychylnie i post mi się nie zapisał, nie wiem, to był jakiś znak? Od początku roku mam wrażenie jakby kot mnie złapał, przeżuł i wypluł. Ciągle chce mi się ryczeć, spać i biadolić. Nie wiem, jestem tak okropnie nastawiona, że żal.. Ale wszystko w tej szkole mnie zawodzi.
Zawsze tak jest, ale przeważnie choć trochę rzeczy jest lepszych, niż się wydawało na dniu otwartym. Tutaj jest odwrotnie, nie wiem, na razie wszystko jest gorsze. Jakoś nie potrafię się przystosować...
Klasa jest jednym z jak na razie niewielu plusów. Jest spoko, to jedyna rzecz, jaka mnie zaskoczyła (pozytywnie, w tym sensie). Mam pare naprawdę fajnych ludzi.
Nauczyciele... Fajny jest gość od anglika, naprawdę, gość jest świetny, reszta spoko, na razie ich dokładnie nie poznałam, ale na pierwsze wrażenie - spoko, dają rade :) (choć i tak nie za bardzo, nie za bardzo...) A baba z matmy... okropna!!! Coś pokroju Kucharczyk!! (wyobraźcie sobie moją mękę ;( hehe). No ale tak to to jest.
A budynek i wg - jestem... raczej zawiedziona. Na dniu otwartym wszystko było takie przyjemne, fajne, odnosiło się wrażenie "jakie oni mają super wyposarzenie, ale fajne rzeczy robią w tej plastycznej, o, fajnie". A teraz wszystko jest takie... inne, gorsze, trudniejsze. Tak wg okazało się, że do sali gimnastycznej trzeba dojechać samemu na 8 nie wiadomo gdzie (znaczy ja nie umiem dojechać i sie pogubiłam i nie było mnie na wfie...), wszystko za szybko, chce od piątku zmienić "fakultet" i nie moge znaleźć gościa od wfu, bo go ciągle nie ma... Ech, przerasta mnie to, jestem ZAGUBIONA przez duże z (przez wszystkie duże litery) i... nie odnajduje się, nie klimatyzuję się, jestem dziwna...
I zawsze wszystko komplikuję! Tylko ja mam problemy... Ech, żaal, żal, żal. Ja chce podstawówkę! A zapomniałam o atmosferze, ale chyba już wiecie, jak się tam czuje. Mam wrażenie też, jakbym była jakaś nie wiem, no, wszystko już wymagają i wg, nie wiadomo czego wg wymagają, ja się czuję z tyłu... Taa i dodatkowa presja. Wszyscy mówią jak to trudno mieć z czegokolwiek 6, a ja jeszcze czuję to, że po tej wspaniałej i zarazem przeklętej 6.0 będą oczekiwać.... Boję się "upaść", bo nie wiem, czy wstanę i wstydzę się "upadku". A to dopiero wtorek, ba, dopiero początek roku! Może coś się zmieni. Albo to, jak ja się tam czuje, albo moja szkoła. Albo zostanie tak beznadziejnie, choć wiem, że przecież nie jest aż tak, jak ja to wyolbrzymiam... Ale wiecie co, i tak napisałam to strasznie lajtowo... Nie wiecie w sumie jak naprawdę się czuję, po przeczytaniu tego, nie odczułabym tak okropnego nastroju, jaki we mnie drzemie... Mam wrażenie, jakbym zjadła kilka rozpaczy, dołożyła garść smutku, zażyła zrzędliwości i niedawno doładowała zbiorniki wodne na łzy... Już zawsze taka będę, taka inna, taka nieswoja, taka straszna? Jeśli tak ma od teraz wyglądać moje życie (wolę nie kończyć tego zdania, bo przesadze)...
Jednym krótkim słowem: Żal. Ogółem nie za bardzo zadowolona i zawiedziona, a i ZAGUBIONA.
Zapomniałam, że przynajmniej poziom informatyki jest wysoki, nie będzie nudy, ale będzie trudno...
Ale mam coś pozytywnego! Miło mi, że Kamila rozumie mnie i okropnie przyjemnie było usłyszeć od niej, że czeka na posta na blogu ^^ Wzruszyło mnie to i chociaż chwilowo poprawiło nastrój :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.