niedziela, 12 lutego 2012

Nie mogę spać.

Nie mogę zasnąć.. Chociaż senność czyni moje powieki lepkimi i ciężkimi nie jestem w stanie wyciszyć mych myśli. Nie pływają z żadnym konkretnym nurtem, ale pędzą wyprzedzając wodę. Mają jeszcze daleką drogę przed sobą - muszą dotrzeć do oceanu i rozpłynąć się, ucichnąć, pozwalając nieść się prądom w błogim śnie. W końcu jednak znów trafią na sztorm. Ech, gadam od rzeczy. Wiecie co, mitologia zawsze mnie kręciła. Szkoda, że już całą przerobiliśmy na historii.. Egipt to była raptem 1 czy 2 lekcje, skupiliśmy się na ogólnikach, specjalnych rozmów o bogach greckich czy rzymskich też nie było, znów pobieżność. Ale ja czytam. I już wiem wszystko o tych całych grafikach wektorowych i rastorach. Ta co chwilowa zmienność tematu występuje z powodu.. bliżej nieokreślonego, ale wybaczcie, rozumiecie. Jak nazwać uczucie, przy którym czuję się "miękko", nie lekko, bo moje serce czuje na sobie jakiś ciężar, nie wiem czym on jest, ale podświadomość, albo Ona, coś tam położyła i teraz to coś leży tam, nie pozwalając mi poczuć się błogo. Ale czuję się za to sennie, właśnie tak mięciutko, lekko otępiała. Mam ochotę mruczeć jak kot. W końcu jestem Bastet :D
Ehmm, to przyjemne. Cały czas gdzieś tam brzdęka mi w uszach piosenka, a szczególnie jej refren. "Somebody That I Used To Know" Gotye i Kimbry. Widzieliście ten teledysk? Ilekroć słyszę ten utwór, a szczególnie (jak już wspomniałam) refren, czuję w sobie muzykę, słyszę emocje. Mogę zamknąć oczy i kaleczyć angielskie słowa razem z nim, tańcząc, w kółko i w kółko, bez przerwy. ~Pomijając fakt, że nie umiesz tańczyć.. Śpiewać zresztą też. A, i jeszcze taki drobny fakt.. nie potrafisz również mówić po angielsku.. Ojj, cicho! Nie o to przecież chodzi, i dobrze o tym wiesz. Kimbra nagrała też ciekawy utwór i, cóż, nietypowy jak dla mnie teledysk piosenki "Settle Down". Jej taniec jest powalający xD Uśmiecham się. Heh. Mmm, chyba zejdę na dół po kakałko. Tylko, że pewnie mleko by mi wykipiało. Chociaż ostatnio udało mi się zapobiec temu przykremu wypadkowi i całkiem sama zrobiłam budyń ;P (Znaczy w sensie, że wcześniej też robiłam zarówno budyń jak i inne rzeczy samodzielnie [mówimy o kuchni dla przypomnienia; "inne rzeczy" = "inne przepisy"], ale mleko.. to było zawsze dla mnie wyzwanie.) Szczerze mówiąc to trochę boję się kuchni. Jednocześnie jednak fascynuje mnie, otwiera tyle drzwi, tyle możliwości! ~Jak wszystko. Ale kuchnia to jednak coś.. innego. To sztuka, ale w ciekawszej postaci, to kunszt smaku przepleciony z pięknem zewnętrznym, przygotowana z idealnym wyczuciem, harmonią i sercem pokazuje swoje prawdziwe, niewiarygodne oblicze. Taak. Kakałko z warstwą bitej śmietany na wierzchu. ~I tak po nie nie zejdziesz, prawda? No, niestety masz rację. Pierwszą przeszkodą jest to nieszczęsne mleko (dalej mam lekką awersję, mimo ostatniego sukcesu xD), druga to to, że zapewne obudziłabym Weronikę, trzecia - przyjechali znajomi rodziców, nocują i jak to zazwyczaj bywa zrobiła się mała impreza.. Siedzą na dole i przedarcie się po kryjomu do kuchni jest niemożliwe. A po czwarte.. bita śmietana się skończyła xD
Ymm, moje oczy! Trybiki, choć wolniej, jeszcze w głowie pracują, niewiele ich, ale jednak. Ale moje oczy?!  Ja nie kazałam im się zamykać! Ech, w sumie jednak mają rację, przydałoby się wtulić w pierzynę. Miriam chce iść jutro ze mną do kina -.- Jak ja mam się wykręcić?
Poza tym, co wy na to, żeby zrobić kolejne ciasto? ;D Ach! No bo ja się na serio nagrałam, jakieś 2 tyg temu, tylko miałam kare na kompa i to nagranie.. ~Trwało 25 min, więc Ona go tu chyba nie umieści.. Nie możesz pisać szybciej?! Ja chcę spać! Ok,ok, nie bulwersuj się tak. Może nagram jeszcze raz w moocno skróconej wersji, a może jakoś napisze. Tak czy siak, będzie POD tym postem. A co do ciasta.. dowiecie się w niedalekiej przyszłości ;P

Kochani, idę walnąć w kimono, do zobaczenia jutro. Piszę ten post od jakiejś prawie godziny! Nossa! xD
Wasza Tom

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.