Tak, postanowiłam jednak wspomnieć o tym jakże wspaniałym wypadzie dziś xD Otóż wczoraj postanowiłyśmy z Nel wybrać się do Ogrodu Japońskiego. Mimo, że to dość daleko (według
jakdojade.pl jedzie się 60min + jakieś 10 pieszo) uznałyśmy, że warto. W sumie miałyśmy rację :)
 |
| Te japońskie latarnie były świetne! Fajne jest w nich echo xD |
Nasza wyprawa zaczęła się koło 10 rano. Wsiadłyśmy w autobus, potem do najbliższego automatu z biletami. Ja zaopatrzyłam się wcześniej, ale Kam nie xD Miała pare ulgowych, tylko podróż miała tyle przesiadek, że bardziej opłacała się czasówka. Miałyśmy jednak pecha i nie dość, że tramwaj, do którego chciałyśmy się przesiąść prawie nam odjechał, wredny automacik pożarł Kamie 5zł! A biletu jak nie było tak nie ma.. Zrezygnowane wsiadłyśmy do nieszczęsnego pseudo-pociągu komunikacji miejskiej i Nelly skasowała kolejny bilet jednorazowy. Gdy dojechałyśmy do następnego miejsca przesiadki postanowiłyśmy poszukać sklepu, który zajmuje się sprzedażą biletów (Kam przestała ufać maszynom). Hahaha xD To było niezłe. Najpierw sprawdziłyśmy w warzywniaku, a potem jakiś miły pan ze sklepu prasowego, na którego szybie wielkimi literami napisano "NIE PROWADZIMY SPRZEDAŻY BILETÓW MPK", ale my i tak zapytałyśmy, bo obie jesteśmy chyba ślepe jak kury, poinstruował nas, gdzie znajdziemy te nieszczęsne świstki i w końcu w ostatnim czerwonym kiosku po lewej Niewidzialna kupiła bilet! //wypina dumnie pierś//. Uff. Potem czekała nas jeszcze podróż dwoma tramwajami i (prawie) dotarłyśmy do celu. Podróż zajęła 1,5h... Żeby dojść do ogrodu musiałyśmy minąć Halę Ludową i iglicę. Nie obeszło się bez fot, ale naszych buziek tu nie wstawię, w trosce o nasze bezpieczeństwo (zrobię o tym kiedyś post) zobaczycie tylko suche widoczki ;)
 |
| To mój ulubiony mostek <3 |
W ogrodzie pełno było kaczek i ogromnych, kolorowych, wypasionych karpi *.* Wypatrzyłyśmy cztery - dwa czarne, jednego złoto-pomarańczowego i kolejnego o tym kolorze, tyle że w czarne łaty. Ten ostatni najbardziej mi się podobał ^^
 |
| Epic foto xD |
Na początku strasznie się spieszyłyśmy, bo musiałam być w domu już o 15, ale szybko okazało się, że ogród nie jest wcale taki duży jak myślałyśmy i po godzinie obeszłyśmy cały :) Mimo to, nie mając pomysłu na lepsze spożytkowanie masy czasu, jaka nam pozostała, parę miejsc postanowiłyśmy odwiedzić jeszcze raz, a potem usiadłyśmy w cieniu, by odpocząć trochę od palącego słońca oraz nieustannego marszu i obejrzałyśmy zdjęcia. Ponieważ cykałyśmy je co chwila, z obu aparatów, razem zrobiłyśmy aż koło 400-stu (ja 100, Kam 300 xD) o.O
 |
| Cudny ten wodospad *.* |
W całym ogrodzie pełno jest malutkich rzeczek i strumyczków, przepływających często przez ścieżki i tworzących maleńkie wodospady. Ten na poprzedni zdjęciu był największy i najładniejszy.
 |
| Urocza, kamienna ścieżka przez strumyk :) |
 |
| I największy most. |
Były też ze dwie cuudne lilie wodne i udało mi się uchwycić ważkę :)
 |
| Taka niebieska w lewym, dolnym rogu :D |
I to na tyle. Wiem, że dużo zdjęć, ale są raz na rok, to niech będzie ich więcej. Tak więc skończyła się nasza wyprawa. Po kilkunastu minutach na pergoli i moim moczeniu stup w fontannie (było naprawdę gorąco) udałyśmy się w drogę do domu. Przebiegła znacznie szybciej ;) Kupiłyśmy też sobie pyszne pączki ^^
Pozdrawiam i życzę miłej nocy! :D Wasza Tom
Wow, cudowny ten ogród. Jak z jakieś bajki :D Muszę się tam kiedyś wybrać!
OdpowiedzUsuńNo i świetne zdjęcia :))
Kiedy nowa notka, Charlotte? :))
OdpowiedzUsuń