Znowu smutny, melancholijny wierszyk..
Chociaż, gdy bliżej się przyjrzeć, tak naprawdę główną rolę odgrywa tutaj nadzieja i poszukiwanie radości.
Haha, sama siebie nie ogarniam..
Zamykam me smutne oczy,
i widzę zimną czerń nocy.
I widzę w otchłani pustkę,
i czekam na jasną przepustkę.
Bym mogła znaleźć to wyjście,
te stare drzwi zapomniane,
jedyną ucieczkę z koszmarów,
zbawienną drogę w nieznane.
I poznam ją, już niedługo,
przekroczę mych marzeń bramę,
czerń pomaluję barwami
i wcisnę w wyobraźni ramę.
Jak kwiat rozkwitnie nadzieja.
Radości przysiądą motyle.
A swymi wielkimi skrzydłami,
odgonią te smutne chwile.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.