piątek, 15 lipca 2011

Siedzę, siedzę sama w ciemnym pokoju i znowu zbiera mi się na płacz. Tiul sukni zwisa z krzesła, niczym płaszcz, otula moje bose stopy. Obuta w czerń siedzę, piszę i myślę. Dobrze czuję się w przebraniu Belli... Ten ciasno zaciśnięty, aksamitny, czarny pasek na mojej szyi jest mi bliski, jakbym miała go tam od lat. Kilka miedzianozłotych łańcuszków i wisiorków na rzemykach sprawia, że czuję się wolna i... najbardziej leży mi ta suknia. Spowita w czerń siedzę, warstwy aksamitnego materiału leżą na mnie, ściskając klatkę piersiową, jak ulał. Czując na rzęsach tusz mam wrażenie, że taka zawsze byłam, czuję się nieswojo i najbardziej w swojej skórze jak nigdy przedtem. Bellatrix Lestrange, ale w moim wydaniu...
TO było już dziś, ostatni film o NIM, i o NICH, widziałam go i jest fenomenalny. Przyznam Patrycju, nie zapłakałam na filmie ani razu, nie potrafiłam, płaczę teraz... To był symbol, delikatny, acz wyraźny i bezwzględny symbol końca, który tak naprawdę nie nastąpił. Bo czy miłość, prawdziwa miłość kiedykolwiek się kończy? Nie... Przykładem jest choćby nasz kochany, odważny Snape, Severus Snape. Nigdy nie przestał kochać Lily, zrobił dla niej wszystko, i wszystko oddał, ale nie przestał jej kochać.
Tak samo jest ze mną i z Harrym, z Harrym i wszystkimi, wszystkimi innymi. O nich nie da się zapomnieć, oni są jak narkotyk, nigdy nie ma się ich dość, nigdy nie przestaje się snuć marzeń, że też się do nich trafi... Harry na zawsze pozostanie w moim sercu, nigdy mnie nie opuści, bo ja nie będę potrafiła nigdy opuścić jego. To dokładnie to samo, co z nim i Voldemortem, Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać żył i był w Harrym, tak samo Harry będzie wiecznie, po wsze czasy żyć i być we mnie. Bo zawsze tak było i zawsze będzie.
Wraz z Harrym będzie też Voldemort (przecież jego cząstka żyła w Potterze), jednak nie tylko. Z nimi będą też wszyscy śmierciorzercy, Ron, Hermiona, ich dzieci, Lily i James, Lupin wraz z Tonks i ich synem, Luna, Neville, Seamus, Cho, Cedrik, Hagrid wszyscy Gryfoni, Puchoni, Krukoni a nawet Ślizgoni ze swymi domami, Ginny z braćmi, panią i panem Weasley oraz Albusem Severusem, Lily Luną i Jamesem Syriuszem, będzie tam też Albus Dumbledore, Minerwa McGonagall, Severus Snape i wszyscy inni profesorowie Hogwartu, wraz z uczniami, qudditchem i samym zamkiem, będzie tam wszystko i wszyscy, będzie tam magia... :) Magia będzie we mnie tkwić zawsze, niezależnie od wieku, czasu i tego, kim się stanę. Harry, Ron, Hermiona, Hogwart i magia...
Dziękuję. Nie mam słów, które wyraziłyby co czuję, chociaż może to po prostu miłość, uczucie, którego nie można ukryć. I marzenia, a tam gdzie miłość i marzenia znajdziemy też to, co pozwala nam wierzyć, nadzieję...


Więc proszę, uwierzcie ze mną, puki możecie, zostańcie ze mną, z Harrym i z nimi, żyjcie marzeniami, bo jakie szczęście jest w realistycznym podejściu do życia...


I wiecie co, dzisiaj, w tym przebraniu, trzymając różdżkę w ręku naprawdę przez chwilę poczułam, że tam jestem, naprawdę poczułam się czarownicą, czułam, że jestem tam z nimi, poczułam jakby spełniało się moje marzenie, byłam nią, potrafiłam obchodzić się z magią. Dlatego kocham ten kostium, bo dał mi zalążek mojego marzenia :) Kocham, kocham, kocham.


Kocham i nie przestanę kochać ;( Harry, bądź przy mnie. Zawsze. Na zawsze.

1 komentarz:

  1. Ekstra Blog... Jeśli lubisz Harry'ego Pottera, to zapraszam na moją stronke www.potterwarts.tnb.pl

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.