sobota, 27 sierpnia 2011

Wow... Nie da się tego opisać.


Dzisiaj był dzień otwarty jakiegoś mostu koło nas, ważnego mostu. Można było pooglądać różne, różne rzeczy, coś tam, srośtam, na porannym spacerze z psem spotkałam gliny ^^ itd, itp. Ale nie w tym rzecz, a raczej nie w tym sedno.
Z tejże okazji zorganizowano także sztuczne ognie. Nigdy tego nie zapomnę... Były to najpiękniejsze sztuczne ognie jakie w życiu widziałam...
Nie da się tego opisać. Cały pokaz trwał 15 min i niebo było tak pełne małych migoczących światełek, że odnosiło się czasem wrażenie, że już więcej się ich nie zmieści. Były tak wspaniałe, wielkie, wystrzelały tak wysoko, rozświetlały chmury i dym, migotały, błyszczały, spadały, niczym kolorowe gwiazdy. Wyglądały jak wierzby płaczące, jak złoty pył, jak drzewa, ogromne świetliste drzewa, i chmary błyszczących owadów. Strzelały w niebo jak fontanny, były niczym deszcze, niczym chmury, niczym ślady za samolotami pędzącymi w niebo. Były niczym, niczym och, to było po prostu piękne... Nawet na nowy rok nie widziałam takiego pokazu, nigdy takie nie widziałam, nigdzie. Jej, nie ma słów które wyraziłyby co to było za widowisko. Nie ma słów, które opisałyby mój zachwyt.
Ci, co to widzieli chyba podzielą moją opinię. To, to, aż mi się chce płakać, to było fenomenalnie wspaniałe. Przepiękne, urocze, cudne. Po prostu cudne...

PS: Te zdjęcia wcale nie oddają całego uroku i w żadnym wypadku nie zastąpią widoku na żywo... Ale chociaż tyle :)

2 komentarze:

  1. Byłam wtedy na (jakimś? To most Rędziński, 4 na świecie, 2 w Europie to nie jakiś most) moście.

    Ściana

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, no teraz już to wiem, droga Em, ale ja na początku nawet nie wiedziałam, że jest wczoraj dzień otwarty! Hm, no i trochę naumyślnie nie chciałam pisać nazwy... No ale, masz rację, trzeba się chwalić posiadaniem takiego mostu :D

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.