niedziela, 18 marca 2012

:D

Urodziny Filipa były i minęły. Prezent się podobał. To dobrze. Przeżyłam. To też dobrze. Nie będę Wam zanudzać, powiem tylko, że było śmiesznie, ciekawie, bardzo głośno i zapchałam się pizzą. xD Cały czas wypadałam z autkowej trasy, a najciekawiej było po zmroku ^^
A dziś miałam zaciesz bo.. I'm done! :D A konkretniej to I'm done prezentacje z angielskiego xD I ten tego byłam z Kam z Zoją. I mam zdjęcia. I.. ja nie mogę, jestem najbardziej niefotogeniczną osobą świata! Zawędrowałyśmy do lasku, na ślimaka i rzeczke ^^ Ciepło było, w krótkim rękawku chodziłam. Tęsknię za jabłkami z obozu. NIGDY nie jedliście TAKICH jabłek. Mogłam zabrać pestki -.-
A winc czas zakańczać ten zaskakująco krótki (jak moje rękawki xD) post i wstawić jakieś zdjęcie z naszej dwu (tak, dwu?) godzinnej wyprawy :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.