Wtorek i środa były wspaniałe. Hah, szczególnie wtorek. Pieszo, przeszłyśmy z Klarą szmat Maślic, kupiłyśmy sobie masę rzeczy w Lidlu (konkretnie loda, wafelka i pepsi w puszce, ale mniejsza) wydając tylko 3zł (!), ymm przechadzałyśmy się parkiem i natknęłyśmy się na pewnego gościa (Boooże chroń nas od niego! Łeeee..), potem próbowałyśmy jabłek i śliwek (jeszcze nie do końca dojrzałe, ale i tak ujdą, śliwki - świetne *.*), musiałam wejść na drzewo (kocham wchodzić na drzewa ^^) i przy okazji dowiedziałam się, że jestem nie normalna.. Taak, wymieniłam kilka raczej ostrych słów z niejakim "Danielem chłopakiem Laury" (? chyba tylko na pokaz, ale zawsze spoko), oczywiście moje "cięte riposty" musiały być do bani.. A potem w domu z Klarą tyle żeśmy wymyśliły! No. Hah, świetnie gadało mi się z Klarą, to był istny dzień wspomnień z dzieciństwa i w sumie jestem szczęśliwa, że mogłam rozmawiać tak swobodnie :D Dziękuję, Em! A w środę....wzięłyśmy ze sobą Kamę, miał iść też Fendorf, ale 12 to już nie jest rano i.. umówił się z kimś innym. Phi, niech sobie idzie, mnie tam wcale nie zależy.. Hahaha ;) No, naprawdę więcej do niego nie zadzwonię! Taaak. Otóż tym razem wzięłyśmy rowerki (Kama tak zasuwa o.O) iii chroniłyśmy się przed upałem w parku, koło wielkiej kałuży, która była stawem, bo to sprawdzone, w miarę odludne, wolne od dziwnych gości miejsce. Jedyna jego wada to roje komarów i smród bajorka, gdy wiaterek mocniej zawieje. Jednakże ogólnie lubię tam przebywać ^^ Wracając, pogadałyśmy sobie troszku, potem pojechałyśmy do Lidla, znów zaopatrzyłyśmy się w pepsi, a do niej dodałyśmy po donucie i bułce z morelą. Pyyyycha *.* Oczywiście nie obyło się bez przeszkód, bo musiałam zmyć się na chwileczkę do domciu, wyprowadzić piesa i coś tam wszamać, żeby mamie nie było przykro, a potem wróciłam do moich kochanych przyjaciółek (sooooł słit..). Haha, po pół godzinie mojej nieobecności ich bułeczek już nie było, ale chciałam się z nimi podzielić moimi, ale one nie chciały, choć wiem, że chciały, coś tam w końcu zjadły, po takich małych kawałkach, ja nie mogę. xD Czeba było szybko pozbyć się pepsi i innych słodkich rzeczy, bo jak nie mrówy to osy i co tu kurcze zrobić. Aaa, zapomniałabym! Oczywiście jadąc musiałam wjechać w dziurę i z koszyka wypadła mi jedna z puszek pepsi.. Zrobiła się maleńka dziurka i wylatywał gaz, który ciągnął za sobą kropelki napoju. Gdy już przyszło mi się napić prawie wcale nie było bąbelków ;( Choć i tak pepsi to pepsi i jest dobra. No. Też poszłyśmy na śliwy (Daniel był, ale albo mnie nie poznał albo troszkę zmądrzał i nie miał zamiaru pyskować do starszych) i je zebrałyśmy, i weszłam na drzewo innej jabłonki, na której wszystkie jabłka były zrobaczałe, ale była to jedna z lepszych wspinaczkowych roślin jakie zwiedziłam. No iii potem wróciłyśmy do parku z zapasem owoców, Kama wyruszyła na wyprawę wokół parku (^^, Em) i znalazła.. tadadada dam!.. ogórka! Łuchuchuchu! Klara świetnie go podpisała ^^ No. A gdy skończyły nam się śliwki pojechałyśmy po nową dostawę, lecz Kler musiała wracać do domu iiii koniec. Thanks.
Uff. Mam dość.. Ale muszę jeszcze napisać, że wczoraj były urodziny Werki i wszystkiego najlepszego, kochana! "Niechaj sprzyja Ci szczęście, pokój zamieszka w sercu, a gwiazdy Cię strzegą." :D Ymm, myślę, że prezenty się podobały. Haha, na cieście mama ułożyła winogronowe 11 ^^ To było urocze.
No, ale co ja będę jeszcze dłużej Was zanudzać! Kończę ten niewiarygodnie długi post i życzę miłego dnia!
Było świenie! Nie jeżdżę szybko. :D
OdpowiedzUsuńTo co z tą nocką u Ciebie?! U mnie na 100 %. Możesz u mnie? Ah, dzwonie do Ciebie!!! Mam nadzieję, że się uda, ale muszę wiedziec czy jest u Ciebie. Taaak, długi wpis, serio. DZIŚ Harry! <3
Pozdrawiam :*
Tak, było świetnie, to prawda :D Oj nie, wcale, jeździsz szybciej niż R.D. lata.. ;P Przepraszam, naprawdę, już Ci wytłumaczyłam, czemu nie odbierałam. Klara moooże do mnie przyjdzie, ale nic nie jest pewne. ^-^
UsuńOch mój Boże! Dzięki, że przypomniałaś, bo by mnie ominęło! Miłego oglądania! :D
Nie no, Lidl rządzi. Ja tam kiedyś kupiłam "Pan i Pani Smith" na DVD za 9,99zł!
OdpowiedzUsuńCzasami jak chodzę po mieście to też mnie zaczepiają tacy dziwni faceci. Najczęściej świadkowie Jechowy. Trudno się od nich odpędzić. Najprościej jednak jest powiedzieć, że się śpieszy na pociąg, zabrać te gazetki, zniknąć mu z oczu i wyrzucić je do najbliższego kosza. Chociaż kiedyś w takiej gazetce był bardzo fajny artykuł o Titanicu. Ale głównie są to homofobistyczne, pełne nietolerancji i braku szacunku historie. :/
Fajnie, że ciekawie spędzasz wakacje :D Pozdrawiam :*