czwartek, 30 sierpnia 2012

Przepraszam ;)

Hej, kochani! Po pierwsze chciałam Was przeprosić. Przez drugi miesiąc wakacji haniebnie zaniedbywałam tego nieszczęsnego bloga. Ale nie miałam chęci do pisania. Tematów świetnych też za bardzo nie było.. Mooże byłam trochę przybita. Poza tym przez ponad tydzień nie miałam dostępu do internetu, ale to żadne usprawiedliwienie. Ok, ok, koniec tego plecenia trzy po trzy. Chamariz, twój komentarz jest wyjątkowy. Dziękuję. :) To, że chcesz, bym umieszczała tutaj te moje bzdety jest dla mnie bezcenne i po prostu stokrotnie dziękuję Ci. Dziś zalogowałam się pierwszy raz od jakiś 20 dni.. Jak ten czas szybko leci..
Kama, nie denerwuj się, naszą wczorajszą wyprawę opiszę jutro :) Dziś nie mam nastroju.

Jeżeli nie masz ochoty na smutny, teatralny, ociekający samokrytycznością, rozpaczą, bezdenną pustką, poczuciem niezrozumienia i łzami dzień z życia "emo-twarzy" (zwrot by Pietrusz), dobrze Ci radze, nie czytaj dalej. Przepraszam, znów, tym razem za to, że pierwszy post od przeszło miesiąca jest tak denny, ale nic na to nie poradzę. Odczuwam potrzebę napisania tego i nie zamierzam jej ignorować.


***


Gdybyście siedzieli teraz ze mną w pokoju, usłyszelibyście pusty, zimny śmiech. Mój śmiech. Bo czuję rozbawienie na myśl tego, co mnie otacza, na myśl moich myśli (masło maślane z Maślic). Czuję gorycz, czuję swego rodzaju pustkę i czuję spokój. Nie wiem dlaczego. Widzę też wszystkie moje błędy, moje wady, ludzi, których skrzywdziłam i którzy mnie skrzywdzili, którzy doprowadzali mnie do łez, którzy wywoływali smutek z zimną krwią, bądź niechętnie. Nie czuję do nich żalu. Mam za to żal do siebie. Za to, że zareagowałam nie tak jak trzeba i nie wtedy, gdy powinnam. I ZNÓW NIE WIEM. Wiecie co, najzabawniejsza w tym wszystkim jestem ja. Próbowałam wmawiać sobie, że jestem wiecznie poszkodowana, że poświęcam się dla innych, że oni tego nie doceniają, że jestem taka dobra, życzliwa. Chciałam taka być, nadal chcę, ale to (ta cała "moja dobroć") jest, do kaczki w rosole, gówno prawda, za przeproszeniem. Typowy egoizm. :) Kolejny paradoks. Starałam się nie być egoistyczna. Niby jest już lepiej, powoli przestaję. Zbyt powoli. Wydaje mi się, że ten spokój jest wynikiem zrozumienia. Wiem już na czym stoję. Ludzie z natury nie lubią nie wiedzieć, czują się wtedy nie pewnie, niektórzy wolą poznać nawet najgorszą prawdę niż żyć w kłamstwie, ale są też takie orzeszki, które mając jawne dowody oszustwa, nadal nie chcą dopuścić do olśnienia, i żyją w mrocznej, fałszywej rzeczywistości. Dla nich to tęczowy raj. Wszystko jest tak jak sobie poukładali, tak jak chcieli. Dla nich prawda jest mroczna, zrujnuje ich kolorowy świat, gdy tylko padnie na niego choćby jej cień. Nie wiem kim byłam, kim jestem. Kimś pomiędzy, bo jak zwykle, nie potrafię się zdecydować. Już dziś ogarnia mnie strach na myśl, że będę musiała wybrać liceum. Bryyyy.... Ale zmieniłam temat. Co tam było dalej? A tak, pustka. To smutne zorientować się, kim się naprawdę jest (jeśli się jest kimś podłym oczywiście). Iiii, co tu dużo pisać, to oczywiste! Odczuwa się pewnego rodzaju pusteczkę, wielką, głęboką oooootchłaaaaań, łuuuuu! Ja odczułam dodatkowo.. jak się nazywa to uczucie?... sceptycyzm? nieee... yyyy.. samo-krytyczność? ... goryczka też się pojawiła, a jokże! Oj tam, oj tam, nie wiem. Tak przy okazji głębokości, czasem (jak dziś) nachodzą mnie myśli tak głębokie, że gdyby nalać do nich wody zaczęłabym się topić. Hahahahhaha... Taaa, to miało być zabawne. Wracając do tematu to już (dopiero) go skończyłam.

Wszystkim, którzy przez to przeszli dziękuję (choć nie sądzę, żeby znalazł się takowy śmiałek) i szczerze mówiąc dziwię się, dlaczego to zrobił.. Może mi napisze? :) Na dziś dzień żegnam państwa, następny pokaz jutro. //magik znika, a kurtyna opada//

2 komentarze:

  1. Też miałam taki okres, że nie chciało mi się pisać. Miewam takie do tej pory. Ale wtedy sięgam po jakiś uniwersalny temat, zaczynam niezgrabnie notkę i jakoś leci :) Zawsze można napisać krótki post co się robiło w ciągu dnia i dodać jakąś piosenkę czy coś.

    Widzę, że przechodzisz trudny okres. Ale to nic. Mnie też często nachodzą takie myśli. Też mam wrażenie, że nikt nie docenia tego co robię, nie rozumie mnie. To wkrótce minie. Bo na pewno znajdzie się coś lub ktoś kto zapełni tą pustkę :))

    Pozdrawiam i trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. może Cię to zdziwi, ale ja przeczytałam, czytam wszystkie notki :) /Patrycja

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.