Miałam dzisiaj stanowczo zły dzień. Wstałam lewą nogą (ale czy wy nie bylibyście w nie najlepszym humorze gdyby obudzono Was przed godziną 8 rano [w wakacje!] tylko i wyłącznie po to byście poszli z psem?! No właśnie...) i potem wszystko było już nie tak, poczynając od TV przy śniadaniu, a kończąc na, właściwie skończyło się przed piątą, po rozmowie z Pat i powrocie ze spaceru z psem ;P (dzięki Pat i Zojo!)
Ale w międzyczasie było tak potwornie duszno, gorąco i wilgotno, chyba zanosiło się na burze, która niestety nie nadeszła (wolę burzę od takiej duchoty, nie wspominając o tym, że burzę przecież lubię). I to był główny powód mojego złego humoru. Bo jak tu mieć dobry humor w takich warunkach, gdy na dodatek nic Ci się nie chce, ale jednocześnie czujesz, że powinnaś coś zrobić? I jesteś senna i zmizerowana, i masz mózg zasmarzony z tego gorąca, i zamienił się on w kleistą, bezkształtną, bezużyteczną, pozbawioną choćby krztyny kreatywności, różową papkę? Nie miałam jak robić cokolwiek i jedyne, co dawało mi choć trochę wytchnienia był pyszny sok pomarańczowy z lodem i wiatraczek ;) No ale cóż, cały (dosłownie prawie calutki) dzisiejszy dzień zmarnowałam przed ekranem komputera. Lecz cóż, jutro się poprawię :D
Bo widzicie, jutro idę sobie z Pat na dwór :) I zamówiłam podręczniki. I skontaktowałam się z Agą. I już, do szkoły zwarta i gotowa. Chociaż trochę się boję i jednak mimo wszystko już tęsknię za "starymi śmieciami". No ale cóż, ze wszystkim i wszystkimi w końcu trzeba się pożegnać...
Wracając do jutra, może pójdę jeszcze do kina z paroma osobami z klasy? A może pojeżdżę sobie na rowerze po okolicy? A może, a może, jeszcze po prostu zobaczę. A w środę idę z Pat do kina (tylko wybierz Pat najlepszy film z repertuaru Heliosa ;P)
Ok, ale droga ludności, żegnam się z Wami, morze w końcu coś nagryzmolę na klawiaturze i ukarze się pierwszy rozdział mojej historii (albo chociaż epilog wstępowy ;P)

A więc w końcu idziesz dziś do kina?
OdpowiedzUsuńMiałam iść, ale sama wiesz jak wyszło, chyba, że to nie ty Lil. Zresztą nie jesteśmy z cukru, ja mogłam iść... Jutro też nie pójdziemy w piątek pewnie też coś wypadnie i tak, no ale żal...
OdpowiedzUsuń