Takie małe, puchate stworzonko.
Cicho! Sza! Słyszysz?
Szepce cicho, nieustannie.
Posłuchaj, a w końcu dźwięk dojdzie twych uszu.
Za drzwiami już się czai.
Otwórz je, powoli, powolutku...
Inaczej się przestraszy!
Otwórz oczy i zobacz.
Patrzy na Ciebie!
Widzisz te wielkie ślepka?
Słodkie, zerkają strudzone.
Nie zamykaj! Czekaj!
Ona nie ma już siły wydobyć z siebie głosu...
Puchate futerko opada,
bo nie chcesz jej słuchać wcale!
Nos przestał być wilgotny,
Ona marnieje!
Przynieś jej coś do picia!
Nie wodę, to coś z głębi serca..
Posłuchaj siebie, zobaczysz
czego ona potrzebuje.
Słyszysz? Idź i przeproś.
ON Ci jeszcze wybaczy.
A miłość odżyje.
Zamknij ją znowu.
Tym razem nie w szafie
lecz w sercu.
Nie ucieknie!
Kate, 5 VII 2011r.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opuściłam parę wierszyków, bo były zbyt fatalne, by pokazać je na jakiekolwiek oczy, nawet na moje własne, a co dopiero na Wasze... ;D Może kiedyś, w ramach tygodnia żartów, je przeczytacie, ale na razie mam zamiar zaserwować Wam coś bardziej znośnego. Następny mi się podoba ^^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.