A no dzień dobry, a może już raczej dobry wieczór ;) Dzisiejszy dzień uważam za udany, pogoda dopisuje coraz bardziej, ciepło, przyjemnie i.. pięknie!
Poranek spędziłam nad fizyką (trzeba ponadrabiać braki z roku szkolnego..), rysunkami (mmm..) i monopoly. Kocham tą grę *.* Co prawda w dwie osoby troszku nudą zawiewa, ale zawsze spoko. Przed-przed-ostatni dzień szkoły spędziłam na graniu właśnie w tą wspaniałą planszówke z 7 osobami. Było baardzo wesoło ^^ Ale nie waażne (mona, hehe). Wracając do tematu, koło 14 pojechaliśmy do Sławy (9 km od Lubiatowa) i zjedliśmy tam przepyszne pierogi *.* Ja zamówiłam z jagoda.. Mmm. Sława jest miejscami ładna, ale czasem zieje od niej zdezelowaniem i lekkim zaniedbaniem.. Mimo wszystko nie wiem czemu lubię to miasto, szczególnie rozległe centrum. Przy okazji zrobiliśmy (nie)małe zakupy, a ja znalazłam taniuchną książkę na temat malarstwa chińskiego. Choć nie bardzo pociąga mnie kultura tegoż kraju, niektóre obrazki po prostu mnie urzekły i myślę, że fajnie będzie trochę je przestudiować ;)
Po (kolejnym) spacerku po Sławskim rynku wróciliśmy do domu. Szybko jednak przenieśliśmy się na plaże, gdzie postanowiliśmy.. pokajakować. ^^ Najpierw siostra, a potem ja, towarzyszyłam tacie we wiosłowaniu i.. ręce mi odpadały pod koniec. Ale świetnie było zobaczyć jezioro z zupełnie innej perspektywy i jutro chyba to powtórzymy.. A może weźmiemy jednak rower wodny? Nie wiem, nie wiem. Mama bawiła się w fotografa ;D
Tak więc do zobaczenia, pozdrawiam (już) słonecznie! :)
Też lubię grać w monopoly, ale często już mi się dłuży i specjalnie wydaję całą kasę i plajtuję, by móc odejść od stołu :))
OdpowiedzUsuńUWIELBIAM PIEROGI Z JAGODAMI I RUSKIE <3 Gdy byłam na Mazurach (będzie o nich notka, ale buzia na kłódkę ^^) w pewnej dość drogiej restauracji zamówiłam sobie pierogi z jagodami. I przyszły naprawdę wypasione - ze śmietaną posypaną cukrem, bitą śmietaną i listkiem mięty. PYCHOTA *-*
Także na Mazurach miałam okazję "pokajakować". Raz wybrałam się z tatą na spływ po tamtejszej rzece, zrobiliśmy w 3,5 godziny ponad 15km. Kajaki są bez wątpienia bardzo przyjemne, ale rowery wodne też niczego sobie. Pomijając fakt, że płyną wolniej i trzeba się napracować, ale przynajmniej nie chlapie woda z wioseł ^^
Fajnie, że ciekawie spędzasz wakacje, nie tylko przed komputerem :) Pozdrawiam :*
Hahaha, niezły sposób ;)
UsuńMmmm *.* Możesz być spokojna, tajemnica będzie u mnie bezpieczna! Ale fajnie być wplątanym w jakiś sekret ^^ Uwielbiam Mazury! Łódkowy Raj! Łoo, naprawdę musiały być przepyszne! Aż znów naszła mnie ochota na takiego pieroga.. Z bitą śmietaną! <33333
3,5 godziny?! 15km?! Maatko, ale Ty musisz mieć kondyche, nie ma co! Hahaha xD Taak, mój tato wyszedł wczoraj z kajaka mokry, bo moje wiosłowanie jest.. bez komentarza xD
Dziękuję, za przemiły komentarz! Hahaha xD Chyba obie mamy manię długiego pisania, ja też zawsze zostawiam u Ciebie takie dłuuugie komentarze ;) Ale nie potrafię zmieścić się w jednym zdaniu.. I w sumie chyba dobrze. Hah.
Pozdrawiam serdecznie! :)
Ha ha! ^^ Weronika... :D
OdpowiedzUsuńNa pewno było fajnie! ;)