wtorek, 2 lipca 2013

Ach, te wakacje ♥

To niesamowite uczucie, gdy budzisz się rano i.. i nic. Możesz robić co Ci się tylko podoba - spać, jeść, biegać, czytać, przesiadywać przed kompem, w parku, na balkonie, pod mostem, w galerii, w tramwaju, w kuchni, nad Odrą.. itd, itd. ^^ Ta wolność *.*

UWAGA! [Opis wczorajszego dnia. Jeśli nie masz ochoty czytać szczegółowej relacji, przewiń za zielone zdanie.]
Na przykład wczoraj od 11 do 18 w Mag xd Taaak, Hania wróciła. Dziękuję za śliczne ptaszki ;D Są teraz czy. Słowotok niesamowity, ale trochę także z mojej strony, więc nie mogę narzekać xd Kam, lody arbuzowe rzeczywiście są pyszne. Szczególnie z bitą śmietaną. Ale moja miała wypadek -.-' Taaak, pan podaje loda a tu sru, połowa bitej ląduje na ziemi, ladzie i mojej spódnicy (miała długą spódnicę, naprawdę długą, kilka razy niemal się przez nią zabiłam, nevermind). Na szczęście udało się  ją uratować w łazience dla niepełnosprawnych i lol, po powypadkowej nie pozostał ani jeden ślad <3 Na moim lodzie prawie też, bo Hanka zjadła połowę tego, co zostało, czyli ja skonsumowałam 1/4. Hahahhah xd W sumie dobrze, bo na pewno nie poszłoby w cycki. Zaczynam gadać jak 2a ;___; Wracając do wczoraj.. O 13:30 zjawiła się Miriam. Bo właśnie na tą godzinę byliśmy umówieni do kina. Czekamy, czekamy, czekamy, we czy. A reszty nigdzie nie widać. Więc dzwonię do Karoliny.
♫♪♫♪♫♪ tararam, tururu, muzyka oczekiwania. ♫♪♫♪♫♪ "Przepraszamy, numer cośtam, cośtam, cośtam, (...), cośtam nie odpowiada. Prosimy spróbować później". Grrrr. Okej. Dzwonię do Karola. Odbiera (! juhu). Chwila rozmowy. "Ale jak to mieliśmy być o 13:30? Ja nic o tym nie wiedziałem!" a jedzie właśnie samochodem z Karoliną, inicjatorką spotkania, która poprosiła nas na tę właśnie godzinę. Ech... Byli pięć minut po mojej interwencji. Kasjerka poprosiła nas o legitymacje (lol, drugi raz w życiu w kinie chcieli moją legitymację...). No a potem całe wieki moi kochani towarzysze kupowali popcorn (jak można tyyyle zastanawiać się nad prostą rzeczą - słodki czy słony?! ~powiedziała wiecznie niezdecydowana Karolina). W końcu dotarliśmy do sali (jeśli było tam razem z nami więcej niż 20 osób to nie umiem liczyć xd) iii 15 minut gadania podczas reklam. Czego się tam podowiadywaliśmy! Film był bardzo fajny c: "Iluzja". Wiecie co, chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. Polecam c: Nie będę robić recenzji, bo wiele ich już w internecie, a kolejna nic nowego na pewno nie wniesie. Po kinie do empika, tam ponad godzinę staliśmy przy bestsellerach, dyskutując o wszystkim. Karol się zmył. Karolina kolejną godzinę wybierała lakier xd A potem ja sobie uciekłam. No.

Okej. Koniec relacji xd
A całą niedzielę z tatą, robiąc panoramy, spędziłam (ja i moja składnia. Jest taka logiczna..!). I jak, dzisiaj idziemy trochę się śliwek niedojrzałych najeść? Hah. xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.