Ulotne jak jedwabiste
motyle,
a jednocześnie pełne
gracji i spokoju nosorożca.
Szarżujące niczym zając,
pełne krwiożerczości
owcy,
przy Tobie – potulne
jakoby wilk.
Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.
Są wszystkim, a więc
niczym.
Najważniejsze, kompletnie
nieistotne.
Dla każdego inne,
choć zawsze mają ten sam
sens.
Owijają mnie w kokon,
pętają nicią pajęczą,
niczym tygrzyk ćmę.
Biedną, niczego
nieświadomą ćmę.
I nic nie da zawzięte
trzepotanie,
rzucanie się wewnątrz
pułapki.
Bo dzisiaj to moje własne
sidła.
Szamoczę się ze sobą.
Czasem mam wrażenie, że
wszystko dzieje się poza mną.
Niezależny owoc
przypadku,
nagięty odrobinę do
naszej woli za ich pomocą.
To moja rzeczywistość.
Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.
Są słowem. Są emocją.
Są chwilą.
zima 2013
Akurat do tej pracy mam wytłumaczenie (do szkoły i takie tam), więc jeśli ktoś by chciał, pod spodem ma coś, co w końcu pozwoli mu zrozumieć co chcę przekazać. Chociaż w tym jednym wierszu c; Przy okazji poczyta chwilę o mnie, bo jestem leniwa i nie chce mi się wybierać stąd info tylko o tym wierszyku xd
Nazywam się Karolina i mam 15
lat. Od zawsze uwielbiałam literaturę. Już jako kilkuletnia
dziewczynka niepotrafiąca jeszcze samodzielnie rozszyfrowywać
znaków zawartych na kartach książek bez przerwy prosiłam
rodziców, by mi czytali. Każda wizyta w sklepie musiała zakończyć
się kupnem nowej książki, którą chciałam poznać natychmiast po
powrocie do domu. Tak zostało mi do dziś. Z tym, że bajki
Andersena i wierszyki Brzechwy zamieniłam na kryminały, romanse,
powieści obyczajowe a niekiedy fantastyczne. Czytam je, kiedy tylko
mogę. Czy lubię wiersze? Od czasu do czasu – oczywiście!
Szczególnie, gdy wnoszą sobą coś znaczącego do mojego życia.
Sama również lubię pisać. Może nie robię tego po mistrzowsku,
ale sprawia mi to przyjemność. A wiersz, który możecie przeczytać
obok <edit: powyżej>, jest wierszem wolnym o tematyce typowo refleksyjnej: o nas
samych, o naszych emocjach, słowach, o chwili (tak jak napisałam w ostatnim wersie). Ten utwór liryczny mówi o ulotności
tych pojęć, ich niesamowitym wpływie na nas samych i na naszą
rzeczywistość. Rzeczywistość, która tak naprawdę często jest
kwestią przypadku, bo to los „decyduje” czy w naszym życiu
otrzymamy okoliczności sprzyjające osiągnięciu naszych celów.
My nie mamy na to żadnego wpływu, możemy tylko te okoliczności
wykorzystać. Chciałam nakłonić czytelnika do przemyśleń na
temat otaczającej go mylnej powierzchowności, różnicach w
postrzeganiu świata i we wpływie słów, emocji, chwil na
poszczególnych ludzi. Bo przecież właśnie one nas kształtują –
zamykają w kokon charakteru. A potem trudno zerwać tysiące
pajęczych nici i zmienić się. I dochodzimy do ciekawego momentu –
to, co tak ulotne, tak naprawdę najbardziej nas kształtuje i, choć
teoretycznie tak łatwo znika, trwało kiedyś, trwa teraz, będzie
trwać w przyszłości. Czy to nie zabawne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.