wtorek, 9 lipca 2013

Rzeczywistość

Ulotne jak jedwabiste motyle,
a jednocześnie pełne gracji i spokoju nosorożca.
Szarżujące niczym zając,
pełne krwiożerczości owcy,
przy Tobie – potulne jakoby wilk.

Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.

Są wszystkim, a więc niczym.
Najważniejsze, kompletnie nieistotne.
Dla każdego inne,
choć zawsze mają ten sam sens.

Owijają mnie w kokon,
pętają nicią pajęczą,
niczym tygrzyk ćmę.
Biedną, niczego nieświadomą ćmę.

I nic nie da zawzięte trzepotanie,
rzucanie się wewnątrz pułapki.
Bo dzisiaj to moje własne sidła.
Szamoczę się ze sobą.

Czasem mam wrażenie, że wszystko dzieje się poza mną.
Niezależny owoc przypadku,
nagięty odrobinę do naszej woli za ich pomocą.
To moja rzeczywistość.

Czym one są?
Wspomnieniem.
Dniem dzisiejszym.
Tym, co nas czeka.


Są słowem. Są emocją. Są chwilą.
                                                                      zima 2013


Akurat do tej pracy mam wytłumaczenie (do szkoły i takie tam), więc jeśli ktoś by chciał, pod spodem ma coś, co w końcu pozwoli mu zrozumieć co chcę przekazać. Chociaż w tym jednym wierszu c; Przy okazji poczyta chwilę o mnie, bo jestem leniwa i nie chce mi się wybierać stąd info tylko o tym wierszyku xd


Nazywam się Karolina i mam 15 lat. Od zawsze uwielbiałam literaturę. Już jako kilkuletnia dziewczynka niepotrafiąca jeszcze samodzielnie rozszyfrowywać znaków zawartych na kartach książek bez przerwy prosiłam rodziców, by mi czytali. Każda wizyta w sklepie musiała zakończyć się kupnem nowej książki, którą chciałam poznać natychmiast po powrocie do domu. Tak zostało mi do dziś. Z tym, że bajki Andersena i wierszyki Brzechwy zamieniłam na kryminały, romanse, powieści obyczajowe a niekiedy fantastyczne. Czytam je, kiedy tylko mogę. Czy lubię wiersze? Od czasu do czasu – oczywiście! Szczególnie, gdy wnoszą sobą coś znaczącego do mojego życia. Sama również lubię pisać. Może nie robię tego po mistrzowsku, ale sprawia mi to przyjemność. A wiersz, który możecie przeczytać obok  <edit: powyżej>, jest wierszem wolnym o tematyce typowo refleksyjnej: o nas samych, o naszych emocjach, słowach, o chwili (tak jak napisałam w ostatnim wersie). Ten utwór liryczny mówi o ulotności tych pojęć, ich niesamowitym wpływie na nas samych i na naszą rzeczywistość. Rzeczywistość, która tak naprawdę często jest kwestią przypadku, bo to los „decyduje” czy w naszym życiu otrzymamy okoliczności sprzyjające osiągnięciu naszych celów. My nie mamy na to żadnego wpływu, możemy tylko te okoliczności wykorzystać. Chciałam nakłonić czytelnika do przemyśleń na temat otaczającej go mylnej powierzchowności, różnicach w postrzeganiu świata i we wpływie słów, emocji, chwil na poszczególnych ludzi. Bo przecież właśnie one nas kształtują – zamykają w kokon charakteru. A potem trudno zerwać tysiące pajęczych nici i zmienić się. I dochodzimy do ciekawego momentu – to, co tak ulotne, tak naprawdę najbardziej nas kształtuje i, choć teoretycznie tak łatwo znika, trwało kiedyś, trwa teraz, będzie trwać w przyszłości. Czy to nie zabawne?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj :D I pamiętaj proszę, by się podpisać.